Portal V10 » Prezentacje / testy » Hyundai Ioniq - Trzy w jednym - nasza pierwsza jazda

Hyundai Ioniq - Trzy w jednym - nasza pierwsza jazda
2016-07-20 - M. Lubczański Tagi: Test, Hyundai, Auta hybrydowe, Auta elektryczne, Hyundai i-oniq, Hyundai Ioniq
Hyundai w nieco zaskakujący sposób podchodzi do samochodów elektrycznych. Po raz pierwszy w historii jeździliśmy autem, które jest dostępne z trzema układami napędowymi przygotowanymi dla różnych klientów stojących po stronie ekologii.
Muszę przyznać, że nabijanie się z samochodów elektrycznych coraz bardziej jest mi nie w smak. Wystarczy przyjechać do witającej przybyszów deszczem Holandii - rynku z którym Hyundai wiąże ogromne nadzieje - by przekonać się, że niemal co drugie auto na drodze to hybryda, a chyba cała produkcja Mitsubishi Outlanderów PHEV wylądowała właśnie tutaj. Elektryki bezszelestnie przemierzają osiedla lub ładują się przy publicznych punktach ładowania, których to ilość pozwala na bezstresową jazdę „na prądzie”. W miejscu, gdzie niemal każda taksówka to Tesla, silniki spalinowe wydają się być po prostu reliktem przeszłości. U nas jeszcze trochę brakuje do takiego stanu rzeczy... Dlatego Hyundai nie porwał się na ten wysublimowany segment bez ciekawego pomysłu. Projektując Ioniqa (którego nazwa to miks ion - jon oraz unique - wyjątkowy) przygotował platformę pozwalającą na szerokie możliwości optymalizacji. Nie tylko znalazła ona miejsce jako podstawa dla nowej propozycji Kii o nazwie Niro, ale i umożliwia zamontowanie rozmaitych układów napędowych do jednego auta. Ioniq może być w pełni elektrycznym wozem rzucającym wyzwanie Nissanowi Leaf czy BMW i3, spalinowo-elektrycznym miksem z wtyczką (czyli plug-in), lub też zwykłą hybrydą walczącą z Priusem, będącym głównym celem tego wozu. Trudno się zresztą dziwić. Prius stał się synonimem hybryd i zawitał na rynku europejskim na przełomie wieków. Minęło już wystarczająco dużo czasu, by w końcu na ringu pojawił się godny konkurent. Oto i on - koreańska bryła mocno inspirowana jest japońską propozycją, ale z tyłu trudno nie dopatrzeć się inspiracji innym „zielonym” wozem - Oplem Amperą. Cała kompozycja jest przyjemna dla oka, nawet z udziwnionymi i aerodynamicznymi felgami, ale wszystko ma tu głębszy sens - dzięki temu współczynnik oporu aerodynamicznego Cx wynosi 0,24. Wartość niezbyt ważna dla spalinowych potworów, niezwykle istotna dla samochodów, w których głównym źródłem hałasu w kabinie jest opór powietrza. W elektryku nie musi ono chłodzić silnika, więc przód to jeden pas plastiku. Da się przeżyć.
W pełni elektryczny Ioniq ma też nieco zmienione wnętrze w stosunku do „zwykłych” hybryd. Brak tu tradycyjnego wybieraka skrzyni biegów (bo i po co, jeśli przełożenie jest stałe), co pozwoliło na wyprofilowanie schowka w tym miejscu i przerzucenie przycisków od trybu jazdy i elektrycznego „ręcznego” w całkiem masywny podłokietnik z miedzianymi akcentami (wiecie, kable i te sprawy). W tradycyjnej - o ile można tak powiedzieć - hybrydzie zachowano zwykły, podręcznikowy projekt deski. Niezależnie od układu napędowego i idącą za tą wersją wnętrza materiały w kabinie robią wrażenie. Nie tylko swoim wyglądem pokazują, że Koreańczycy naprawdę przyłożyli się do zrzucenia Priusa z piedestału, ale i skład tworzyw jest raczej niecodzienny. Boczki drzwi to… kamień wulkaniczny z domieszką sproszkowanego drewna. Dywaniki i podsufitka wykonano po części z trzciny cukrowej. To nie koniec: olej sojowy wzmacnia kolor niektórych elementów...Z kronikarskiego obowiązku należy wspomnieć, że miejsca z tyłu nie brakuje dla osób do 180 centymetrów wzrostu, choć Ioniq nie sprawia wrażenia bijącego na głowę pod względem wielkości w kabinie - jest w sam raz. Ciekawostką jest bagażnik, bowiem to pod nim znajdują się ogniwa, przez co hybrydy mają 443 litry pojemności bagażnika, a elektryk traci 93 z nich. Nie daje to Hyundaiowi przewagi w stosunku do jeszcze świeżego Priusa, ale jest jeden aspekt w którym Toyota traci sporo.Toyota wykorzystuje bowiem w Priusie przekładnię bezstopniową, powołując się na jej wysoką sprawność. W hybrydowym Ioniqu (niezależnie czy z lub też bez wtyczki) montowana jest dwusprzęgłowa skrzynia automatyczna, choć malkontenci wytkną brak łopatek przy kierownicy. Inżynierowie twierdzą, że poprawiając to i owo (oraz dobierając odpowiedni olej) skrzynia sześciobiegowa jest równie dobra pod względem wydajności, ma lepszą reakcję na gaz, a w dodatku pozwala jeździć ekologicznym samochodem w ten sam sposób jak tradycyjnym autem z spalinowym silnikiem. Wielu kierowców nie lubi skrzyń bezstopniowych i Hyundai doskonale zdaje sobie z tego sprawę.Automat nie zmienia oczywiście Ioniqa w auto sportowe. Hybryda, która wjedzie do salonów jako pierwsza (na plug-ina trzeba trochę poczekać), ma silnik benzynowy o pojemności 1,6 litra, który pracując w trybie Atkinsona generuje 105 koni mechanicznych. Niedużo, ale nie o to tu chodzi. Ma za to jeden z najlepszych w klasie współczynników sprawności na poziomie 40%. Jednostka wspomagana jest przez motor elektryczny, dzięki czemu łącznie mamy do dyspozycji 141 koni mechanicznych i 265 niutonometrów. Hybrydy mają małą baterię litowo jonową o pojemności 1,56 kWh. Nie wystarczy ona na długo, ale jej zadanie to dostarczenie energii podczas najbardziej obciążających jednostkę czynnościach ruszania i wyprzedzania. Współpraca przebiega płynnie, a w trasie udało się spalić nieco poniżej 4 litrów na setkę. Wykażcie się cierpliwością, a Hyundai wprowadzi na rynek samochody umożliwiające ładowanie ze zwykłego gniazdka. Bateria o pojemności 8,9 kWh zagwarantuje w tym wypadku zasięg 50 kilometrów, a potem przekaże pałeczkę silnikowi 1,6. W pełni elektryczna wersja oferuje zasięg 280 kilometrów dzięki baterii o pojemności 28 kWh. Ładowanie do 80% trwa 23 minuty w przypadku ładowarki DC. Podczas pierwszej jazdy z włączoną klimatyzacją, ładującym się bezprzewodowo telefonem i dwoma osobami na pokładzie Ioniq wskazywał na 270 kilometrów rzeczywistego zasięgu (jego obliczanie jest wyjątkowo dokładne). Choć przy kierownicy umieszczono łopatki, zmienia się nimi nie biegi, a poziom rekuperacji energii. Przy dojeździe do świateł zwiększamy odzyskiwanie prądu lewą łopatką, dzięki czemu nie trzeba nawet używać hamulców. Zabawa - choć to elektryk - jest przednia.Zwłaszcza, że moment obrotowy dostępny jest od razu, a zwykłej hybrydzie też nie brakuje impetu, przez co każde przyspieszenie wciska kierowcę w fotel. Nie przekłada się to - o dziwo - na superprzyspieszenia. Dzięki niskiemu środkowi ciężkości Hyundai prowadzi się wyjątkowo stabilnie i pewnie. Inżynierowie twierdzą, że pod tym względem Ioniq bije... Golfa GTI. Rekompensuje to „gumowe” i pozbawione czucia wspomaganie układu kierowniczego w obydwu wersjach. W pełni elektryczny Hyundai ma z tyłu belkę, pozostałe wersje wykorzystują zawieszenie wielowahaczowe. Różnica nie jest zdumiewająco zauważalna, bowiem to przecież komfortowe auto dla mas. Pod tym kątem dostrojono też ESP - moc pojawia się natychmiastowo, dlatego najmniejszy uślizg, o który w elektryku nietrudno, od razu korygowany jest przez krzemowe mózgi.Polski importer nie podzielił na chwilę obecną oficjalnymi cenami, podejrzewamy jednak, że Ioniq wciśnie się pomiędzy hybrydowego Aurisa a Priusa, zaczynając się od ceny tuż poniżej 90 000 zł. Na początku dostępna będzie zwykła hybryda oraz wariant elektryczny. Powodów do kupienia tego ostatniego w Polsce nadal brak, ale wspomagane baterią auto wydaje się być całkiem łakomym, sensownym kąskiem. Tym bardziej, że nie każdy z kierowców jest w stanie przeżyć pracę skrzyni bezstopniowej w Priusie. Co więcej, Ioniq pokazuje, jak długą drogę przeszedł Hyundai i jak szybko uczy się preferencji klientów. Konkurencja powinna mieć się na baczności, bowiem do 2020 roku na rynku pojawi się jeszcze 11 hybryd, sześć „plug-inów”, dwa elektryki i dwa samochody napędzane wodorem.Podstawowe dane techniczne:
Hyundai Ioniq Hybrid / EV
Silnik: benzynowy, 1580 cm3 + silnik synchroniczny z magnesami trwałymi / silnik synchroniczny z magnesami trwałymi
Moc: 141 KM /120 KM
Moment obrotowy: 265 Nm / 295 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-stopniowa / stałe przełożenie
Liczba, układ cylindrów: cztery, poprzecznie / -
Wymiary (dł./szer./wys.): 4470/1820/1450 mm
Rozstaw osi: 2700 mm
Masa własna: 1370/1420 kg
Średnia emisja CO2: 79 g/km / -
Osiągi:
0-100 km/h: 10,8/10,2 sekundy
Prędkość maksymalna: 185/165 km/hZużycie paliwa:
Miasto: bd.
Trasa: bd.
Cykl mieszany: 3,4 l/100km/11,5 kWh
Muszę przyznać, że nabijanie się z samochodów elektrycznych coraz bardziej jest mi nie w smak. Wystarczy przyjechać do witającej przybyszów deszczem Holandii - rynku z którym Hyundai wiąże ogromne nadzieje - by przekonać się, że niemal co drugie auto na drodze to hybryda, a chyba cała produkcja Mitsubishi Outlanderów PHEV wylądowała właśnie tutaj. Elektryki bezszelestnie przemierzają osiedla lub ładują się przy publicznych punktach ładowania, których to ilość pozwala na bezstresową jazdę „na prądzie”. W miejscu, gdzie niemal każda taksówka to Tesla, silniki spalinowe wydają się być po prostu reliktem przeszłości. U nas jeszcze trochę brakuje do takiego stanu rzeczy... Dlatego Hyundai nie porwał się na ten wysublimowany segment bez ciekawego pomysłu. Projektując Ioniqa (którego nazwa to miks ion - jon oraz unique - wyjątkowy) przygotował platformę pozwalającą na szerokie możliwości optymalizacji. Nie tylko znalazła ona miejsce jako podstawa dla nowej propozycji Kii o nazwie Niro, ale i umożliwia zamontowanie rozmaitych układów napędowych do jednego auta. Ioniq może być w pełni elektrycznym wozem rzucającym wyzwanie Nissanowi Leaf czy BMW i3, spalinowo-elektrycznym miksem z wtyczką (czyli plug-in), lub też zwykłą hybrydą walczącą z Priusem, będącym głównym celem tego wozu. Trudno się zresztą dziwić. Prius stał się synonimem hybryd i zawitał na rynku europejskim na przełomie wieków. Minęło już wystarczająco dużo czasu, by w końcu na ringu pojawił się godny konkurent. Oto i on - koreańska bryła mocno inspirowana jest japońską propozycją, ale z tyłu trudno nie dopatrzeć się inspiracji innym „zielonym” wozem - Oplem Amperą. Cała kompozycja jest przyjemna dla oka, nawet z udziwnionymi i aerodynamicznymi felgami, ale wszystko ma tu głębszy sens - dzięki temu współczynnik oporu aerodynamicznego Cx wynosi 0,24. Wartość niezbyt ważna dla spalinowych potworów, niezwykle istotna dla samochodów, w których głównym źródłem hałasu w kabinie jest opór powietrza. W elektryku nie musi ono chłodzić silnika, więc przód to jeden pas plastiku. Da się przeżyć.
Hyundai Ioniq Hybrid / EV
Silnik: benzynowy, 1580 cm3 + silnik synchroniczny z magnesami trwałymi / silnik synchroniczny z magnesami trwałymi
Moc: 141 KM /120 KM
Moment obrotowy: 265 Nm / 295 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-stopniowa / stałe przełożenie
Liczba, układ cylindrów: cztery, poprzecznie / -
Wymiary (dł./szer./wys.): 4470/1820/1450 mm
Rozstaw osi: 2700 mm
Masa własna: 1370/1420 kg
Średnia emisja CO2: 79 g/km / -
Osiągi:
0-100 km/h: 10,8/10,2 sekundy
Prędkość maksymalna: 185/165 km/hZużycie paliwa:
Miasto: bd.
Trasa: bd.
Cykl mieszany: 3,4 l/100km/11,5 kWh

Dodaj komentarz
Aby komentować pod zarezerowanym, stałym nickiem, bez potrzeby
logowania się za każdym wejściem, musisz się zarejestrować lub zalogować.
logowania się za każdym wejściem, musisz się zarejestrować lub zalogować.
Zaloguj się
0
Komentarze do:
Hyundai Ioniq - Trzy w jednym - nasza pierwsza jazda
Podobne: Hyundai Ioniq - Trzy w jednym - nasza pierwsza jazda




Podobne galerie: Hyundai Ioniq - Trzy w jednym - nasza pierwsza jazda
Najczęściej czytane w tym miesiącu



Tapety na pulpit Hyundai
Galerie zdjęć


Newsletter