Opony zimowe, czyli zimówki (fot. Ajdapereira / Pixabay)

Zimówki w środku lata. Czy polscy kierowcy ryzykują mandaty, walcząc z drożyzną?

Z danych serwisów oponiarskich wynika, że coraz więcej Polaków decyduje się na ryzykowny eksperyment – „dobijanie” starych opon zimowych podczas letnich upałów. Choć motywacją są oszczędności, konsekwencje mogą uderzyć kierowców po kieszeni szybciej, niż się spodziewają. Sprawdzamy, co na to polskie prawo i dlaczego pozorna oszczędność bywa skrajnie niebezpieczna.

Wraz ze wzrostem kosztów życia i rosnącymi cenami usług wulkanizacyjnych, na polskich drogach nasila się zjawisko jazdy na ogumieniu niedostosowanym do pory roku. Wielu właścicieli aut wychodzi z założenia, że opona zimowa, której bieżnik ma już mniej niż 4 mm (co dyskwalifikuje ją z bezpiecznej jazdy po śniegu), idealnie „dojeździ się” w okresie letnim.

Co na to prawo? Mandat za zimówki w upał to mit, ale…

Z punktu widzenia litery prawa, zimówki na kołach w lipcu czy sierpniu – a w efekcie jazda na nich – są w Polsce w pełni legalne. W przeciwieństwie do wielu krajów europejskich (takich jak np. Austria czy Niemcy, gdzie w określonych warunkach istnieje obowiązek jazdy na oponach sezonowych), polskie przepisy Kodeksu drogowego nie definiują terminów wymiany ogumienia.

Policjant podczas rutynowej kontroli drogowej nie może wystawić mandatu za sam fakt korzystania z opon zimowych latem. Istnieją jednak kluczowe wyjątki, o których kierowcy zapominają, a które natychmiast mogą zakończyć się karą finansową do 3000 zł oraz zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego:

  1. Stan bieżnika: Polskie prawo wymaga, aby głębokość bieżnika wynosiła minimum 1,6 mm. W przypadku opon zimowych, które są miękkie, ścieranie w wysokich temperaturach następuje błyskawicznie. Chwila nieuwagi wystarczy, by opona stała się tzw. „łykiem”.
  2. Uszkodzenia strukturalne: Przegrzana guma zimowa eksploatowana na rozgrzanym asfalcie jest podatna na rozwarstwienia, pęknięcia czy wybrzuszenia (tzw. bąble). Jazda z uszkodzoną oponą to bezpośrednia podstawa do ukarania przez policję ze względu na stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym.

  • Opony zimowe, czyli zimówki (fot. Pixabay)

    Opony zimowe, czyli zimówki (fot. Pixabay)

Ukryte koszty: Ubezpieczyciele patrzą na koła

O ile policja ma związane ręce, o tyle firmy ubezpieczeniowe coraz skrupulatniej analizują stan pojazdów po kolizjach. Choć przy obowiązkowym ubezpieczeniu OC rzeczoznawca nie może odmówić wypłaty odszkodowania poszkodowanemu, o tyle w przypadku Autocasco (AC) sytuacja wygląda zgoła inaczej.

Wiele Towarzystw Ubezpieczeniowych posiada w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU) zapisy o rażącym niedbalstwie lub poruszaniu się pojazdem niesprawnym. Jeśli dojdzie do wypadku w upalny dzień, a droga hamowania ulegnie drastycznemu wydłużeniu z powodu niedostosowanego ogumienia, ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania z AC lub drastycznie je pomniejszyć.

Fizyka kontra oszczędności. Dlaczego to się nie opłaca?

Mieszanka gumowa opony zimowej bogata jest w krzemionkę, która zachowuje elastyczność w temperaturach poniżej 7 stopni Celsjusza. Gdy asfalt rozgrzewa się do ponad 40 stopni, opona zimowa zaczyna zachowywać się jak plastelina.

  • Droga hamowania: Z niezależnych testów ADAC wynika, że samochód hamujący z prędkości 100 km/h na oponach zimowych latem potrzebuje nawet o 6 do 16 metrów więcej do całkowitego zatrzymania niż auto na oponach letnich. To długość nawet trzech samochodów osobowych – różnica między bezpiecznym stopem a tragicznym w skutkach najechaniem na tył innego pojazdu.
  • Aquaplaning: Opony zimowe ze względu na inną rzeźbę bieżnika (duża liczba lamelek) znacznie gorzej odprowadzają potężne ilości wody podczas letnich, gwałtownych burz. Ryzyko poślizgu hydrodynamicznego drastycznie rośnie.
  • Ekonomia, która bije w kieszeń: Opory toczenia zimówek w upale są ogromne. Samochód spala od 5% do nawet 10% więcej paliwa. W skali całego sezonu letniego rzekoma oszczędność na braku wizyty u wulkanizatora zostaje bezpowrotnie spalona w cylindrach silnika.

Jazda na zimówkach latem w Polsce nie jest wykroczeniem, dopóki opona spełnia minimalne kryteria techniczne. Jest to jednak klasyczny przykład oszczędności pozornej. Ryzyko utraty panowania nad autem, wyższe rachunki na stacjach paliw oraz widmo problemów z wypłatą odszkodowania z AC sprawiają, że bezpieczniejszym i tańszym w ogólnym rozrachunku rozwiązaniem pozostaje zakup opon letnich lub – coraz popularniejszych w naszym klimacie – dobrych opon całorocznych (wielosezonowych).

  • Opony zimowe, czyli zimówki (fot. Robert Laursoo / Pixabay)

    Opony zimowe, czyli zimówki (fot. Robert Laursoo / Pixabay)