Toyota C-HR+ (fot. Toyota)

Norwegowie przetestowali 16 elektryków. Zwycięzcą została Toyota, której nikt się nie spodziewał

Gdy mowa o testowaniu samochodów elektrycznych, żaden ranking na świecie nie ma takiej wagi jak norweski El Prix. Organizowany dwa razy w roku przez Norweską Federację Motoryzacyjną (NAF) oraz magazyn Motor, stanowi najbardziej rzetelny i niezależny sprawdzian dla aut na pąd. NAF to potężna, niezależna instytucja – żaden producent nie może u nich „zamówić” dobrego wyniku, a sprawdzian odbywa się na drogach najbardziej dojrzałego rynku BEV na świecie. Najnowsza edycja testu, obejmująca 16 popularnych modeli, przyniosła jednak rezultat, który wywołał niemałe zamieszanie wśród ekspertów. Na czele zestawienia pod względem efektywności nie stanął żaden z krzykliwych start-upów czy producentów hipersamochodów, ale model, po którym mało kto spodziewał się takiej dominacji: Toyota C-HR+.

Efektywność, czyli dlaczego pojemność baterii to nie wszystko

W świecie aut elektrycznych przez lata panował prosty mit: im większa bateria, tym lepszy samochód. Wyniki norweskiego testu El Prix bezlitośnie go obalają. Kluczem do oceny realnej wartości auta stała się efektywność napędu, czyli przelicznik tego, ile kilometrów realnego zasięgu auto potrafi wycisnąć z każdego kilowa tobajta (kWh) energii.

To właśnie ta wartość decyduje o niższych rachunkach za ładowanie, szybszym uzupełnianiu zasięgu w trasie oraz lepszym wykorzystaniu zasobów naturalnych.

Warto pamiętać: Zużycie energii mierzone w realistycznych warunkach drogowych podczas testu NAF różni się od deklaracji producentów. Pomiary WLTP odbywają się w sterylnych warunkach laboratoryjnych (m.in. bez włączonej klimatyzacji czy ogrzewania), podczas gdy dwudniowy próba El Prix mierzy realny pobór prądu na trasię co 50 km, wyciągając bezwzględną średnią.

  • Toyota C-HR+ (fot. Toyota)

    Toyota C-HR+

    Autor Toyota
  • Toyota C-HR+ (fot. Toyota)

    Toyota C-HR+

    Autor Toyota
  • Toyota C-HR+ (fot. Toyota)

    Toyota C-HR+

    Autor Toyota
  • Toyota C-HR+ (fot. Toyota)

    Toyota C-HR+

    Autor Toyota

Nokaut w segmencie: Toyota C-HR+ liderem całego zestawienia

Nowa Toyota C-HR+ osiągnęła absolutnie najlepszy wynik spośród wszystkich 16 testowanych aut, wykręcając rewelacyjny rezultat 8,15 km/kWh. Przy akumulatorze o pojemności 72 kWh przełożyło się to na ok. 587 km realnego zasięgu w teście.

Dla porównania – to wynik niemal dwa razy lepszy niż na drugim końcu stawki, gdzie uplasował się KGM Musso z wynikiem 4,58 km/kWh. Toyota zostawiła w pokonanym polu również bezpośrednich rywali z półki premium i segmentu technologicznych nowinek:

  • 1. miejsce: Toyota C-HR+ (8,15 km/kWh)
  • 2. miejsce: Mercedes-Benz CLA 350 Shooting Brake (7,94 km/kWh)
  • 3. miejsce: Kia EV2 (7,92 km/kWh)

Przewaga Japończyków na podium jest jednoznaczna i pokazuje, jak wiele daje dopracowanie architektury napędowej.

Mniej kilogramów to więcej zasięgu: Tajemnica sukcesu platformy e-TNGA

Jak inżynierom Toyoty udało się wygrać wyścig wydajności? Odpowiedź leży nie tylko w oprogramowaniu, ale i w skrupulatnym pilnowaniu wagi. Według testów brytyjskich redakcji (m.in. Autocar i Auto Express), C-HR+ z większą baterią waży zaledwie ok. 1910–1917 kg. W segmencie C-SUV to wręcz ewenement – większość konkurentów lekko przekracza 2 tony (np. Skoda Elroq waży aż 2085 kg, czyli o niemal 170 kg więcej). Mniejsza masa to mniej energii potrzebnej na ruszenie z miejsca i podtrzymanie prędkości.

Filozofia ta przyniosła sukces także drugiemu elektrykowi marki. Większa Toyota bZ4X wywalczyła wybitne 6. miejsce z wynikiem 7,33 km/kWh (ok. 506 km zasięgu z baterii 69 kWh). Dla porównania:

  • Bezpośredni rywal, Kia EV5, uzyskał tylko 6,52 km/kWh (potrzebował aż 78 kWh do przejechania 508 km).
  • Kolosy w stylu BMW iX3 50 xDrive (bateria 108,4 kWh) zużywały energii więcej (7,2 km/kWh) niż bZ4X wyposażony w baterię mniejszą aż o 40 kWh!
  • Toyota bZX4 (fot. Toyota)

    Toyota bZX4

    Autor Toyota
  • Toyota bZX4 (fot. Toyota)

    Toyota bZX4

    Autor Toyota
  • Toyota bZX4 (fot. Toyota)

    Toyota bZX4

    Autor Toyota

Wielkie baterie na małym zasięgu. Eksperyment z Lucid Gravity

Cień na koncepcję „baterii-giganta” kładą modele z dołu norweskiego rankingu. Xpeng X9 (5,88 km/kWh), Lucid Gravity (5,85 km/kWh) czy Hyundai Ioniq 9 (5,14 km/kWh) mają jeden wspólny mianownik: ważą ponad 2,7 tony, a ich aerodynamiczne gabaryty wymagają potężnych ilości prądu.

Publicystka relacjonująca test przeprowadziła prosty eksperyment myślowy: gdyby Lucid Gravity Grand Touring (posiadający gigantyczny akumulator 123 kWh) dysponował efektywnością Toyoty C-HR+ (8,15 km/kWh), przejechałby na jednym ładowaniu ponad 1000 km, zamiast uzyskanych w teście 720 km. Choć to porównanie z przymrużeniem oka (Lucid jest o niemal tonę cięższy), doskonale obrazuje, ile energii marnuje się na wożenie samej masy baterii.

Co to oznacza dla kierowcy w Polsce?

Choć norweski test El Prix odbywa się w warunkach skandynawskich, jego wnioski są uniwersalne także dla polskiego kierowcy. Choć na horyzoncie pojawiają się zapowiedzi baterii o wyższej gęstości energii, technologia ta wciąż nie jest gotowa do masowej, niedrogiej produkcji. Dzisiaj wygrywają ci, którzy potrafią mądrze gospodarować tym, co dostępne.

Wysoka efektywność napędu przelicza się na bezpośrednie korzyści w portfelu:

  1. Niższy koszt eksploatacji: Płacisz za mniej kilowatogodzin na każde 100 km – zarówno na domowej ładowarce, jak i na droższych stacjach szybkiego ładowania.
  2. Większa realnaużyteczność: Mniejsza bateria szybciej się ładuje i mniej waży, a auto i tak przejeżdża dystanse porównywalne z droższymi i cięższymi rywalami.

Wynik NAF nie pozostawia wątpliwości – Toyota stworzyła elektryki, które wyznaczają rynkowe standardy bez potrzeby sięgania po absurdalnie wielkie baterie.

  • Toyota bZX4 (fot. Toyota)

    Toyota bZX4

    Autor Toyota
  • Toyota bZX4 (fot. Toyota)

    Toyota bZX4

    Autor Toyota
  • Toyota bZX4 (fot. Toyota)

    Toyota bZX4

    Autor Toyota