Ferrari wygrywa Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

Dramat w Teksasie! Toyota traci pewne zwycięstwo na 10 minut przed końcem. Ferrari wygrywa Lone Star Le Mans

To był jeden z najbardziej nieprzewidywalnych wyścigów w tegorocznym sezonie Długodystansowych Mistrzostw Świata (FIA WEC). Na amerykańskim torze Circuit of The Americas w Austin kibice byli świadkami prawdziwego rollercoastera emocjonalnego. Gdy wydawało się, że Toyota ma wygraną w kieszeni, awaria hydrauliczna zmieniła losy rywalizacji i podarowała upragniony sukces ekipie Ferrari.

Runda Lone Star Le Mans na torze COTA od lat słynie z nieprzewidywalności, jednak finał tegorocznej edycji przekroczył najśmielsze oczekiwania blisko 70 tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach.

Przez niemal cały 6-godzinny wyścig dominowało tempem auto Toyota GR010 Hybrid #7, za którego kierownicą rewelacyjną dyspozycję prezentował m.in. Nyck de Vries (w składzie z Kamui Kobayashim i Mike’iem Conwayem). Japoński producent był na dobrej drodze, by przełamać klątwę toru w Austin – jednego z zaledwie czterech w historii WEC, na którym Toyota nigdy wcześniej nie wygrała.

Na zaledwie 10 minut przed upływem czasu, prowadzący z 6-sekundową przewagą De Vries musiał zjechać z toru z powodu awarii układu hydraulicznego.

  • Ferrari wygrywa Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

    Ferrari wygrywa Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

  • Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

    Załamany Nyck de Vries. Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

Ferrari przerywa czarną serię

Dramat liderów wykorzystała załoga Ferrari 499P #50 (Miguel Molina, Antonio Fuoco i Nicklas Nielsen). Włoska ekipa postawiła na alternatywną strategię pit-stopów już w początkowej fazie wyścigu, co pozwoliło im utrzymać się w ścisłej czołówce pomimo opadów deszczu i licznych neutralizacji.

Ostatecznie to Nicklas Nielsen przeciął linię mety jako pierwszy, przełamując najdłuższą w historii serię Ferrari bez wygranej w klasie Hypercar i przypisując na konto Włochów pierwsze zwycięstwo w sezonie 2026.

Drugie miejsce wywalczył amerykańsko-brytyjski skład Hertz Team JOTA w Cadillacu, a podium uzupełnił zespół Alpine #35, dając francuskiej marce pierwsze podium w tym roku. Na uwagę zasługuje również 4. lokata hiperauta Aston Martin Valkyrie, co jest jego najlepszym wynikiem w historii startów w topowej klasie.

TOP 5 Hypercar w Austin

Poz.Zespół / AutoKierowcy
1#50 Ferrari AF Corse (Ferrari 499P)M. Molina, A. Fuoco, N. Nielsen
2#38 Cadillac Hertz Team JOTAJ. Aitken, S. Bourdais, E. Bamber
3#35 Alpine Endurance TeamC. Milesi, A. F. da Costa, F. Habsburg
4#007 Aston Martin THOR Team (Valkyrie)H. Tincknell, T. Gamble
5#36 Alpine Endurance TeamV. Martins, M. Schumacher, J. Mardenborough
  • Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

    Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

  • Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

    Lone Star Le Mans (fot. FIA WEC)

LMGT3: Domowe zwycięstwo Aston Martina i powrót po dwóch latach

W klasie LMGT3 amerykański zespół The Heart of Racing zgotował lokalnej publiczności powód do ogromnej radości. Zwycięstwo odniosła załoga Aston Martina Vantage LMGT3 #27 w składzie Ian James, Zach Robichon oraz Mattia Drudi.

Dla zespołu był to pierwszy triumf w WEC od dwóch lat, a sukces smakował tym lepiej, że drugie auto tego samego zespołu (#23) finiszowało na 3. pozycji, gwarantując podwójne podium dla brytyjskiej marki.

Wygrana nie przyszła jednak łatwo. Poza zaciętą walką z Porsche 911 GT3 R zespołu Manthey DKR oraz karami nakładanymi na konkurentów (w tym rozpędzające się Fordy i Mercedesa), Mattia Drudi musiał zmierzyć się z ekstremalnymi warunkami w kokpicie. W finałowej fazie wyścigu w jego aucie przestała działać klimatyzacja. Mimo morderczego upału Włoch utrzymał bezpieczną 5-sekundową przewagę nad rywalami aż do szachownicy.

Co to oznacza dla klasyfikacji generalnej?

Wyniki z Teksasu wywróciły tabelę do góry nogami:

  • Kierowcy Hypercar: Brak punktów wywalczonych przez załogę Toyoty #7 sprawia, że walka o tytuł mistrzowski jest niezwykle wyrównana na trzy rundy przed końcem sezonu.
  • Producenci: Wygrana Ferrari zamieniła walkę o tytuł w bezpośrednie starcie trzech konstruktorów.

Kolejny przystanek w kalendarzu Długodystansowych Mistrzostw Świata odbędzie się już w dniach 25–27 września, kiedy kierowcy zmierzą się w kultowym wyścigu 6 Hours of Fuji w Japonii.