Caterham – firma od początku związana z Lotusem, w latach 60 ubiegłego wieku największy dealer tej marki, a od 1973 roku właściciel praw do produkcji Lotusa 7, co roku zaskakuje czymś nowym. Chociaż może nie jest to najbardziej trafne określenie – bo jak mówić o nowościach patrząc na znane od ponad pięćdziesięciu lat dzieło genialnego Colina Chapmana.
Idąc drogą ewolucji Caterham udowadnia, że nie należy poprawiać rzeczy doskonałych – kształt karoserii i koncepcja Lotusa 7 pozostaje niezmieniona, warto jednak iść z duchem czasu odnajdując rezerwy mocy drzemiące w silnikach. Inżynierowie Caterhama zmodyfikowali 4-cylindrowy, 2-litrowy silnik Ford Duratec i podkręcili jego moc 263 KM, oczywiście bez doładowania. Autko rozpędza się od 0 do 100 km/h w 2,88 sekundy, pozostawiając za sobą wszystkie auta i całkiem sporo motocykli.
Napęd tradycyjnie jest przenoszony na tylne koła za pomocą 6-biegowej manualnej skrzyni, do wyboru pozostaje skrzynia sekwencyjna, która waży jednak niebagatelne 10 kilogramów więcej niż manual. O ile 10 kg w normalnym samochodzie nie ma większego znaczenia, w ważącym 506 kilogramów Caterhamie, który jest odchudzony dzięki włóknom węglowym i kevlarowi stanowi istotną różnicę i oczywiście zmniejsza osiągi.
Caterham R500 pozbawiony jest przedniej szyby (szyby są dość ciężkie i pogarszają aerodynamikę) trzeba, więc jeĽdzić nim w kasku, jest jednak jednym z niewielu pojazdów umożliwiających posadzenie pasażerki obok i wystrzelenie spod świateł z przyspieszeniem myśliwca. Oczywiście, jeżeli przymkniemy oko na fakt, że pasażerka też zwiększa masę i ogranicza osiągi…













