Niemiecki Autobahn kojarzy się z brakiem jakichkolwiek ograniczeń prędkości, podczas gdy w Polsce obowiązuje sztywne 140 km/h. Najnowsze dane Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) rzucają jednak zupełnie nowe światło na nawyki polskich kierowców. Wynika z nich jednoznacznie: na trasach szybkiego ruchu jeździmy znacznie szybciej niż Niemcy na sekcjach „no-limit”.
Informacje, do których dotarł serwis BRD24, pokazują skalę łamania przepisów, jakiej dotąd nie potrafiliśmy precyzyjnie oszacować. Ujawnione pomiary stanowią jednocześnie odpowiedź na pytanie, dlaczego na polskich trasach tak gwałtownie przybywa żółtych kamer Odcinkowego Pomiaru Prędkości (OPP).
Polak potrafi? Niechlubne rekordy na A1, A2 i A4
Pomiary GDDKiA pokazują niepokojący trend. Mimo oficjalnego limitu prędkości wynoszącego 140 km/h na autostradach, znaczna część kierowców traktuje ten przepis jako luźną sugestię.
Najgorzej sytuacja wygląda na trasie A1 pomiędzy Kamieńskiem a Radomskiem w województwie łódzkim. Aż 18% wszystkich pojazdów porusza się tam ze średnią prędkością przekraczającą 150 km/h. W praktyce oznacza to, że niemal co piąty samochód drastycznie przekracza dopuszczalną granicę.
Podobnie sytuacja wygląda na innych kluczowych arteriach w kraju:
- A4 (Dębica Wschód – Sędziszów): 16% kierowców jedzie ponad 150 km/h,
- A1 (Tuszyn – Piotrków Trybunalski Zachód): 16% aut przekracza 150 km/h,
- A2 (Groszki – Siedlce Zachód): 15% pojazdów mknie z prędkością powyżej 150 km/h.
Zaskakujące zestawienie od GDDKiA: Niemcy zwalniają, Polacy wciskają gaz
Wskazania z polskich dróg stają się jeszcze bardziej wymowne, gdy zestawimy je z zachowaniami kierowców za naszą zachodnią granicą. Badania przeprowadzone w Nadrenii Północnej-Westfalii na odcinku autostrady bez limitu prędkości (no-limit) wykazały, że zaledwie 8% kierowców jechało tam szybciej niż 150 km/h.
Wniosek: Odsetek kierowców pędzących ponad 150 km/h jest na polskiej A1 ponad dwukrotnie wyższy niż na niemieckim Autobahnie bez jakichkolwiek ograniczeń.
Niemieccy kierowcy częściej wybierają przewidywalne, ekonomiczne tempo (często w okolicach zalecanego Richtgeschwindigkeit wynoszącego 130 km/h), podczas gdy na polskich trasach dominuje agresywny styl jazdy i ciągły pośpiech.
Prosta matematyka: Prędkość to śmiertelne zagrożenie
Mimo że autostrady i drogi ekspresowe odpowiadają za niespełna 3% wszystkich zdarzeń drogowych w Polsce, wskaźnik ich tragicznych skutków jest bezwzględny.
| Rodzaj drogi | Liczba ofiar śmiertelnych na 100 wypadków |
| Średnia krajowa (wszystkie drogi) | 8 zabitych |
| Autostrady | 14 zabitych |
| Drogi ekspresowe | 18 zabitych |
Wysokie prędkości drastycznie skracają czas na reakcję przy manewrach oraz wydłużają drogę hamowania. W momencie zderzenia przy prędkościach rzędu 150–160 km/h konstrukcje współczesnych aut nie są w stanie zamortyzować siły uderzenia, co przekłada się bezpośrednio na wyższą śmiertelność.
Pomiary prędkości wyjaśniają wysyp żółtych kamer
Dane gromadzone przez GDDKiA rzucają nowe światło na strategię służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Zarówno Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD), jak i Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) od dawna dysponowały tymi analizami.
To właśnie te odczyty posłużyły jako twarda podstawa do typowania nowych lokalizacji dla Odcinkowych Pomiarów Prędkości (OPP). Obecnie blisko 90% nowych instalacji trafia właśnie na trasy szybkiego ruchu (A oraz S), aby skutecznie studzić zapędy kierowców i wymusić płynną, zgodną z przepisami jazdę na długich odcinkach.






