Gdybyśmy mieli za zadanie wskazać najbardziej agresywnie stylizowaną generację Corvette wzrok chyba wszystkich skierowałby się na trzecią generacje (C3). Produkowana była ona w latach 1968 do 1982 roku. Pod długą maską znalazły swoje miejsce silniki o mocach, które były godne karoserii. Przynajmniej do czasu wybuchu kryzysu paliwowego. Potem świat stanął na głowie i niewiele brakowało, by do aut montowano silniki o mocach rodem z kosiarek do trawy.Okazją by bliżej się przyjrzeć Corvette C3 jest jedyny w swoim rodzaju egzemplarz, który łączy agresywną stylizację C3 i nieokiełznaną moc modelu ZR1. Przedziwna kombinacja powodująca opad szczęki i długie jej poszukiwania. Pod maską drzemie prawdziwy wulkan. Silnik V8 o pojemności 6.2 litra, któremu dodatkowych argumentów w dyskusjach z oponentami (głównie z Włoch) dostarcza kompresor. Tych argumentów w sumie jest 638 -tyle mamy do dyspozycji koni mechanicznych.
Oczywiście, gdyby właściciel poprzestał na przeszczepie silnika zachowując standardowe hamulce i zawieszenie, auto zakończyło by swój żywot szybciej, niż trwała operacja zmiany silnika. Inwestor okazał się szalony ale i rozważny. W ślad za silnikiem z Corvette ZR1 poszły również hamulce i zawieszenie. Z rozpędu wrzucono do środka również i nowe fotele – całkiem słusznie, te z C3 trzymanie boczne mają na poziomie naszej poczciwej Nysy albo Żuka.
Nie zabrakło również okienka na masce, które wyróżnia Corvette ZR1 na tle innych wersji Corvette C6. Uroda tego co przez nie widzimy jest mocno dyskusyjna ale Amerykanie mają w pewnych kwestiach lekko zwichrowane poczucie estetyki. Proponujemy przymknąć na to oko i … skupić się na dĽwięku! To auto brzmi tak, że o montażu zestawu audio to najgłupsza rzecz jaką można zrobić!
Corvette ZR1 za konkurentów uważa bryczki ze słonecznej Italii














