Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, wojsko postanowiło zrobić listę ciężarówek, dużych aut dostawczych oraz autobusów, które mogłyby zostać wykorzystane w razie wojny. Żołnierze chcą w ten sposób określić zasoby, którymi dysponowaliby w czasie konfliktu zbrojnego z innym krajem. Posiadacze interesujących armię aut mogą zostać najpierw osobiście odwiedzeni, a następnie poinformowani listownie o wpisaniu pojazdu do wojskowego rejestru.
Czy przedsięwzięcie to ma bezpośredni związek z sytuacją na Ukrainie? Jak podaje rzecznik Sztabu Generalnego WP płk Tomasz Szulejko, jest to standardowa procedura, która przeprowadzana jest także w innych krajach należących do NATO.










