Polscy kierowcy muszą przygotować się na rozszerzenie listy obowiązkowego wyposażenia samochodów osobowych. Ministerstwo Infrastruktury prowadzi zaawansowane prace nad nowelizacją przepisów, która po ponad dwudziestu latach przerwy nałoży na właścicieli „osobówek” bezwzględny nakaz wożenia ze sobą zestawu pierwszej pomocy. Za ignorowanie nowych wytycznych grozić będą dotkliwe kary finansowe.
Obecnie prawo obliguje kierowców pojazdów osobowych w Polsce do posiadania jedynie dwóch elementów: zalegalizowanej gaśnicy oraz trójkąta ostrzegawczego. Choć wielu z nas wozi apteczkę dobrowolnie, w świetle przepisów ruchu drogowego była ona dotąd obowiązkowa wyłącznie w autobusach, taksówkach, samochodach ciężarowych przewożących pasażerów oraz pojazdach nauki jazdy. Ministerstwo chce z tym skończyć, argumentując zmiany potrzebą realnego podniesienia bezpieczeństwa na polskich drogach.
Unijny standard i koniec z fikcją prawną
Prace legislacyjne, za które odpowiada wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec, mają na celu dostosowanie polskich przepisów do standardów większości krajów Unii Europejskiej. Resort zwraca uwagę na paradoks w obecnym systemie: polskie prawo nakłada na każdego świadka wypadku bezwzględny obowiązek udzielenia pierwszej pomocy przedmedycznej, jednocześnie nie gwarantując, że osoba ta będzie dysponować jakimikolwiek środkami opatrunkowymi.
Nowe regulacje mają objąć samochody kategorii homologacyjnej M1, czyli klasyczne auta osobowe. Zgodnie z założeniami, rozporządzenie ma zostać sfinalizowane jeszcze w drugim kwartale tego roku (z terminem do końca czerwca).
Co znajdzie się w środku? Koniec z „apteczkami z marketu”
Z zapowiedzi wynika, że ministerstwo nie pozwoli na wożenie przypadkowych zestawów zawierających jedynie kilka tanich plastrów. Kluczowym elementem nowych przepisów ma być ujednolicenie wymogów i oparcie ich o rygorystyczną, europejską normę DIN 13164.
Kupując nowy zestaw lub doposażając stary, kierowcy będą musieli upewnić się, że w wodoodpornym opakowaniu znajdują się m.in.:
- kompresy sterylne i opaski elastyczne (bandaże),
- chusty opatrunkowe oraz trójkątne,
- nożyczki z zaokrąglonymi końcami (bezpieczne dla rozcinania odzieży poszkodowanego),
- rękawiczki jednorazowe oraz maseczka ochronna,
- koc termiczny (folia NRC) zapobiegający wychłodzeniu organizmu.
Co ważne, w oficjalnym zestawie zgodnym z normą DIN celowo nie ma żadnych leków ani środków dezynfekujących – płyny mogą się rozlać pod wpływem temperatur w aucie, a podawanie medykamentów doustnych przez osoby postronne jest zabronione.

Mandaty uderzą po kieszeni, ale będzie czas na zakupy
Dla kierowców najbardziej elektryzującą kwestią są potencjalne sankcje. Po wejściu w życie nowego rozporządzenia, brak apteczki podczas kontroli drogowej będzie kwalifikowany jako wykroczenie przeciwko bezpieczeństwu w ruchu drogowym (art. 97 Kodeksu wykroczeń). Teoretyczne widełki kar za to przewidują grzywnę od 20 do nawet 3000 złotych, choć eksperci uspokajają, że w praktyce policjanci będą nakładać mandaty rzędu kilkuset złotych (analogicznie do braku gaśnicy czy trójkąta).
Urzędnicy uspokajają jednak, że nikt nie zacznie karać kierowców z dnia na dzień. Resort infrastruktury oficjalnie zapowiedział wprowadzenie okresu przejściowego. Ma on pozwolić rynkowi na płynne wyprodukowanie i dostarczenie odpowiedniej liczby certyfikowanych apteczek, co zapobiegnie spekulacjom cenowym i nagłym brakom w sklepach motoryzacyjnych oraz na stacjach paliw. Dokładna data, od której policja zacznie bezwzględnie egzekwować nowy nakaz, zostanie ogłoszona po zakończeniu konsultacji społecznych i międzyresortowych.




