W dobie wszechobecnej elektryfikacji i redukcji cylindrów, koncern Stellantis zdecydował się na ruch, którego mało kto się spodziewał, ale na który wszyscy fani amerykańskiej motoryzacji czekali. Jak wynika z nieoficjalnych informacji prosto z Detroit, legendarny Dodge Charger w wersji Hellcat powróci na rynek z potężnym, doładowanym silnikiem V8. Koncern ugiął się pod presją rynku i zamierza dać klientom to, co kochają najbardziej – ryk prawdziwego, mechanicznego kompresora.
Strategiczny zwrot w „Design Dome”
Podczas gdy uwaga branży motoryzacyjnej skupiona była na nowym, elektrycznym Chargerze Daytona R/T oraz wersjach wyposażonych w rzędowe, sześciocylindrowe silniki Hurricane, w głębi struktur Stellantisu przygotowywano plan awaryjny. Gigant motoryzacyjny ogłosił gigantyczną ofensywę modelową (zakładającą premierę aż 60 nowości oraz 50 głębokich modernizacji), w której kluczową rolę na rynku północnoamerykańskim odegrać ma właśnie nowa odsłona ekstremalnego Chargera.
Jak donosi amerykański dziennik The Detroit Free Press, gotowy prototyp nowego Hellcata został już zaprezentowany wąskiemu gronu w zamkniętym ośrodku projektowym Stellantis Design Dome. Samochód ma charakteryzować się znacznie bardziej agresywną stylistyką niż zaprezentowane dotychczas warianty – otrzyma głębokie wloty powietrza na masce oraz monumentalne tylne skrzydło, które mają jasno dawać do zrozumienia, z jak potężną maszyną mamy do czynienia.

Ponad 700 koni mechanicznych z „właściwego” źródła
Najważniejsze zmiany kryją się jednak pod maską. Producent miał już wewnętrznie potwierdzić, że topowy wariant Chargera zachowa klasyczny układ napędowy: doładowane mechanicznie V8 z kompresorem, którego moc bezdyskusyjnie przekroczy barierę 700 KM.
Eksperci rynkowi wskazują, że Dodge najprawdopodobniej nie będzie projektował silnika od zera, lecz zaadaptuje sprawdzoną, 6,2-litrową jednostkę, która zasila m.in. najnowsze odsłony potężnych pick-upów – odświeżonego Rama TRX oraz model Rumble Bee. W tamtych konstrukcjach silnik generuje oszałamiające 777 KM. Przeniesienie tej jednostki do lżejszego nadwozia Chargera uczyniłoby z niego prawdziwego potwora na torach wyścigowych i ulicach.
Co z legendarnym Redeye Jailbreak?
Przypomnijmy, że schodząca generacja Chargera Hellcat w swojej najbardziej ekstremalnej odmianie Redeye Jailbreak legitymowała się mocą aż 807 KM. Zapowiadane „ponad 700 KM” dla nowego modelu może oznaczać, że Dodge przyjmie strategię stopniowego dawkowania emocji. Na początku w salonach zadebiutuje wersja bazowa nowego Hellcata, pozostawiając inżynierom otwartą furtkę do zaprezentowania jeszcze mocniejszych, limitowanych edycji w nadchodzących latach.
Chociaż oficjalna data premiery rynkowej nie została jeszcze ogłoszona, harmonogram Stellantisu przewiduje intensywne wdrażanie nowości na przełomie obecnej i kolejnej dekady. Oznacza to, że debiutu nowego króla amerykańskich „muscle cars” możemy spodziewać się już w najbliższych kilkunastu miesiącach. Jedno jest pewne: era czystego, benzynowego szaleństwa w Ameryce jeszcze się nie skończyła.




