Proponowane nowe znaki drogowe (fot. senator Krzysztof Kwiatkowski / Facebook)

Rewolucja na polskich drogach. Idą nowe znaki: wskażą kamery, buspasy i… bezpieczną odległość

Brak jasnej informacji o dopuszczalnej prędkości przy odcinkowych pomiarach sprawia, że polscy kierowcy często gwałtownie hamują i jadą znacznie wolniej, niż pozwalają na to przepisy. Ministerstwo Infrastruktury szykuje od dawna wyczekiwane zmiany w oznakowaniu. Z dróg znikną niedomówienia, a w ich miejscu pojawią się tablice ostrzegające przed kamerami Red Light, monitoringiem buspasów oraz pomiarem odstępu między pojazdami.

System automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym rozwija się w Polsce w błyskawicznym tempie. Odcinkowe pomiary prędkości (OPP) pojawiają się już nie tylko na drogach krajowych, ale i na kluczowych odcinkach autostrad. Mimo że ich celem jest upłynnienie jazdy i poprawa bezpieczeństwa, w praktyce często wywołują u kierowców zbyteczną niepewność. Nie wiedząc dokładnie, jakie ograniczenie obowiązuje na danym odcinku, z obawy przed mandatem mocno zwalniają, tworząc sztuczne zatory.

Na ten problem uwagę zwrócił parlamentarzysta Krzysztof Kwiatkowski, apelując o modyfikację znaku D-51a (informującego o odcinkowym pomiarze prędkości) tak, aby od razu wskazywał obowiązujący limit km/h. Jak się okazuje, resort infrastruktury już nad tym pracuje – a planowane nowości sięgają znacznie dalej.

Miniatura ograniczenia na znaku OPP. Co stoi na przeszkodzie?

Prace nad zmianami w rozporządzeniu o znakach i sygnałach drogowych trwają w Ministerstwie Infrastruktury od dłuższego czasu. Choć pomysł dołączenia miniatury znaku ograniczenia prędkości (np. B-33) do tablicy informującej o odcinkowym pomiarze brzmi prosto, resort wskazuje na wyzwania techniczne i prawne.

„Szczególnie istotne w tym przypadku jest to, czy wprowadzenie zmiany wzoru znaku D-51a poprzez dodanie miniatury znaku ograniczenia prędkości nie będzie skutkować ograniczeniami w stosowaniu odcinkowych pomiarów prędkości oraz trudnościami w interpretacji informacji (…) [oraz] konieczność wskazania kilku odrębnych ograniczeń dla poszczególnych kategorii pojazdów” – wyjaśniła w rozmowie z Autokultem Anna Szumańska, rzecznik prasowy Ministerstwa Infrastruktury.

Resort obawia się, że zbyt duża liczba informacji na jednym znaku mogłaby obniżyć jego czytelność dla kierowców jadących z wysoką prędkością.

Nie tylko prędkość. Zobacz, o czym poinformują nowe znaki drogowe

Planowana reforma przepisów drogowych ma kompleksowo uporządkować kwestię monitoringu wizyjnego i automatycznych kontroli. Poza korektą znaków OPP, w katalogu polskich znaków drogowych mają pojawić się całkowicie nowe tablice:

  1. Kamery na skrzyżowaniach i przejazdach (System Red Light): Dziś systemy rejestrujące wjazd na czerwonym świetle działają na kilkudziesięciu skrzyżowaniach i przejazdach kolejowo-drogowych w kraju. Do tej pory kierowcy nie byli bezpośrednio ostrzegani dedykowaną tablicą o obecności kamer wyłapujących to konkretne przewinienie.
  2. Kamery kontrolujące buspasy: Kolejny nowy znak ma pojawiać się na około 100 metrów przed początkiem monitorowanego buspasu. Jego zadaniem będzie wyłapywanie i odstraszanie kierowców, którzy bezprawnie korzystają z pasa przeznaczonego dla komunikacji miejskiej.
  3. Pomiar odległości między pojazdami: Niezachowanie bezpiecznego odstępu na autostradach i drogach ekspresowych (tzw. jazda na zderzaku) to jedna z głównych przyczyn groźnych karamboli. Resort rozważa wprowadzenie znaku informującego o stacjonarnym lub automatycznym pomiarze odległości między autami, co pozwoliłoby na ciągły nadzór takich odcinków.

Kiedy nowe znaki pojawią się przy drogach?

Kierowcy muszą jednak uzbroić się w cierpliwość. Prace nad pełną reformą i nową wersją rozporządzenia o znakach drogowych mają potrwać – według szacunków Ministerstwa Infrastruktury – do 2028 roku. Do tego czasu o specyfice kontroli drogowych i ograniczeniach nadal będziemy dowiadywać się głównie ze standardowych, pojedynczych znaków oraz pokładowych nawigacji GPS.