Chassis samochodu marki Geely (fot. Geely)

Chińska ofensywa zmienia zasady gry w Europie. Półtora miliona aut rocznie i metka „Made in EU”

Unia Europejska chciała powstrzymać napływ tanich samochodów z Azji za pomocą wysokich ceł. Osiągnęła jednak coś zupełnie innego. Chińscy giganci motoryzacyjni wchodzą na Stary Kontynent drzwi z ościeżami. Najnowsze prognozy wskazują, że produkcja chińskich aut w europejskich fabrykach wystrzeli w ciągu najbliższych lat, osiągając poziom, który jeszcze niedawno wydawał się nierealny.

Decyzja Brukseli o nałożeniu dodatkowych taryf celnych na auta importowane bezpośrednio z Chin miała obronić rodzimych producentów. Szybko okazało się, że azjatyckie koncerny podjęły rękawicę i postanowiły zastosować taktykę, którą Pekin wymuszał na zachodnich firmach przez dekady. Jeśli import jest nieopłacalny – należy budować na miejscu.

Błyskawiczny skok skali. Od tysięcy do milionów

Według danych analizowanych przez Mobility Global, w 2026 roku z europejskich taśm montażowych zjedzie około 90 tysięcy samochodów chińskich marek. To jednak dopiero początek tego, jak będzie wyglądać potężna, chińska fala inwestycyjna.

RokPrognozowana produkcjaKluczowy etap i znaczenie rynkowe
202690 tys. autSymboliczny start: Pierwsze zakłady uruchamiają linie montażowe i nawiązują współpracę z lokalnymi poddostawcami.
20301,0 mln autBariera miliona: Chińskie marki stają się stałym i wyrazistym elementem krajobrazu przemysłowego Europy.
20351,5 mln autPełna dojrzałość: Szczytowa wydajność fabryk; kluczowe komponenty (m.in. baterie) powstają lokalnie na Starym Kontynencie.
  • Baterie samochodu marki Geely (fot. Geely)

    Baterie samochodu marki Geely (fot. Geely)

  • Silnik i E-Drive samochodu marki Geely (fot. Geely)

    Silnik i E-Drive samochodu marki Geely (fot. Geely)

  • Chassis samochodu marki Geely (fot. Geely)

    Chassis samochodu marki Geely (fot. Geely)

Dlaczego „Made in EU” się opłaca?

Przeniesienie produkcji do państw Unii Europejskiej pozwala chińskim markom na ominięcie ceł zapobiegawczych, a także skraca łańcuchy dostaw i ułatwia logistykę. Pozwala to zachować kluczowy atut – atrakcyjną cenę końcową dla kierowców.

Co to oznacza w praktyce?

  • Inwestycje i miejsca pracy: Koncerny takie jak BYD budują własne zakłady (m.in. na Węgrzech i rozważają Hiszpanię), podczas gdy marki Jaecoo, Omoda (Chery) czy Leapmotor korzystają ze współprac oraz istniejącej infrastruktury (np. fabryk koncernu Stellantis).
  • Transfer technologii w drugą stronę: Wymogi dotyczące lokalnej produkcji obejmą również kluczowe podzespoły, w tym baterie do aut elektrycznych. Zamiast importować gotowe pakiety, inwestorzy muszą budować lokalne ekosystemy technologiczne.
  • Presja na tradycyjne marki: Europejscy producenci, tacy jak Volkswagen, którzy tracą pozycję na rynku chińskim, muszą teraz mierzyć się z rywalizacją na własnym podwórku – i to przy wyrównanych kosztach transportowych.
Zeekr 9X (fot. Zeekr)

Geely będzie produkować auta w europejskich fabrykach Volvo. Start w 2028 roku

To już oficjalne: chińska potęga motoryzacyjna Geely przenosi część swojej produkcji do Starego Kontynentu. Wykorzysta do tego zakłady produkcyjne szwedzkiego Volvo. Poznaj szczegóły planu, który od 2028 roku zmieni krajobraz…