Na autostradzie A2 czeka nas kolejny odcinkowy pomiar prędkości (fot. GDDKiA / Krzysztof Nalewajko)

Rząd ma dość drożyzny na autostradzie A2. Ministerstwo chce sprawdzić, czy można zerwać umowę z koncesjonariuszem

Kierowcy korzystający z kluczowego odcinka autostrady A2 od lat płacą coraz więcej, a państwo bezradnie patrzy na rosnące stawki. Teraz Ministerstwo Infrastruktury postanowiło przejść do ofensywy i zleciło GDDKiA analizę prawną pod kątem… wypowiedzenia umowy koncesyjnej. Czy rząd zdoła odzyskać trasę Nowy Tomyśl–Konin?

Skokowe podwyżki opłat na autostradach od lat budzą ogromne emocje wśród polskich kierowców. Szczególnie bolesna dla portfeli jest sytuacja na koncesyjnym odcinku autostrady A2 Nowy Tomyśl–Konin, zarządzanym przez spółkę Autostrada Wielkopolska. Z danych przedstawionych niedawno przez Ministerstwo Infrastruktury w odpowiedzi na interpelację poselską wynika, że opłaty za przejazd tą trasą wzrosły w ciągu ostatniej dekady (od września 2015 do września 2026 roku) aż o 141–145% w zależności od kategorii pojazdu.

Dla samochodów osobowych oznacza to drastyczny skok stawki za przejazd całym odcinkiem z 17 zł do aż 41 zł (lub 39 zł przy płatnościach elektronicznych videotollingiem). W obliczu tak dynamicznego wzrostu cen rząd oficjalnie przyznaje: dotychczasowa polityka cenowa koncesjonariusza jest „nieakceptowalna”, a miarka się przebrała.

  • Bramki na autostradzie A2 (fot. Autostrada Wielkopolska)

    Bramki na autostradzie A2 (fot. Autostrada Wielkopolska)

Dlaczego państwo nie mogło zatrzymać podwyżek na A2?

Głównym problemem w relacjach na linii rząd–prywatny operator są zapisy kontraktu zawartego jeszcze w 1997 roku. Umowa koncesyjna została oparta na specyficznym modelu: koncesjonariusz samodzielnie finansuje budowę, bieżące utrzymanie oraz kosztowne remonty trasy, a poniesione wydatki odzyskuje poprzez pobieranie opłat od kierowców.

W przeciwieństwie do nowszych umów (np. na odcinku A2 Świecko–Nowy Tomyśl czy A1 Gdańsk–Toruń podpisanych w 2008 roku), gdzie państwo zachowało wpływ na wysokość stawek, kontrakt z 1997 roku niemal całkowicie wiąże ręce administracji publicznej. Ministerstwo nie ma instrumentów prawnych, by zablokować podwyżki – o ile stawki stosowane przez spółkę nie przekraczają rygorystycznych poziomów maksymalnych zapisanych w umowie.

Co więcej, bezskuteczne okazały się dotychczasowe próby interwencji instytucjonalnych. W marcu 2026 roku resort infrastruktury zwrócił się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) z prośbą o zbadanie możliwości wykorzystania przepisów konsumenckich do powstrzymania cyklicznych podwyżek. Urząd nie dopatrzył się jednak naruszeń ani podstaw do postawienia zarzutów o stosowanie nieuczciwych cen, ponieważ pobierane stawki wciąż mieszczą się poniżej dopuszczalnych w umowie limitów.

Autostrada A2 (fot. GDDKiA)

Zwrot w sprawie autostrady A2. Ostatnie kilometry nie powstaną? GDDKiA zabrała głos

Kierowcy czekający na pełne połączenie zachodniej i wschodniej granicy Polski autostradą A2 muszą uzbroić się w cierpliwość. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) zawiesiła prace nad przygotowaniem ostatniego, liczącego…

Ministerstwo zleca analizę. Czy wchodzi w grę zerwanie umowy?

W obliczu braku miękkich narzędzi nacisku Ministerstwo Infrastruktury wystąpiło do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) o przygotowanie szczegółowej analizy prawnej dotyczącej możliwości wypowiedzenia umowy koncesyjnej.

Obecnie trwa również kompleksowa kontrola prawidłowości realizacji obowiązków ciążących na koncesjonariuszu. Wyniki tego audytu mają być kluczowe dla oceny, czy państwo ma solidne podstawy formalne do wcześniejszego zakończenia kontraktu.

Eksperci studzą jednak zapał tych, którzy liczyli na natychmiastowe rozwiązania. Obecnie rząd nie prowadzi prac legislacyjnych zmierzających do ustawowego zamrożenia cen ani nie planuje wprowadzania budżetowych dopłat do przejazdów dla kierowców. Sytuację komplikuje też perspektywa czasu: umowa koncesyjna na odcinku Nowy Tomyśl–Konin ma obowiązywać aż do marca 2037 roku. Dla porównania, wygasająca w przyszłym roku koncesja na autostradę A4 oznacza, że tamta trasa wkrótce przejdzie w całe ręce państwa i stanie się bezpłatna – w przypadku A2 na taki scenariusz przyjdzie kierowcom poczekać jeszcze ponad dekadę.

  • Autostrada A2 - Bramki pod videotolling (fot. Autostrada Wielkopolska)

    Pasy videotollingu na A2 znajdują się po lewej stronie każdego kierunku jazdy i są wyraźnie oznaczone symbolem kamery – zarówno na jezdni jak i nad bramkami. (fot. Autostrada Wielkopolska)

  • Pasy videotollingu na A2 znajdują się po lewej stronie każdego kierunku jazdy i są wyraźnie oznaczone symbolem kamery – zarówno na jezdni jak i nad bramkami. (fot. Autostrada Wielkopolska)

    Pasy videotollingu na A2 znajdują się po lewej stronie każdego kierunku jazdy i są wyraźnie oznaczone symbolem kamery – zarówno na jezdni jak i nad bramkami. (fot. Autostrada Wielkopolska)

Co to oznacza dla kierowców?

Krótkoterminowo sytuacja wygląda następująco – ceny na bramkach pozostają wysokie, a operator ma pełne prawo do kontynuowania swojej polityki cenowej, póki mieści się ona w granicach umowy z 1997 roku. Jedynym sposobem na symboliczną oszczędność pozostaje korzystanie z systemów automatycznego poboru opłat (np. videotolllingu). Długoterminowo jednak ruch resortu infrastruktury to wyraźny sygnał ostrzegawczy dla koncesjonariusza. Jeśli kontrola GDDKiA wykaże jakiekolwiek uchybienia w wywiązywaniu się z obowiązków umownych przez Autostradę Wielkopolską, państwo może podjąć próbę drastycznego skrótu – wypowiedzenia umowy przed 2037 rokiem.