Choć zaskakująca, to była nieuchronna: na bazie limitowanego Fenomeno powstała otwarta wersja, która łączy już sprawdzoną formułę z centralnie umieszczonym, wolnossącym V12 i projektem nadwozia Aleksandra Krupy z kilkoma zaskakującymi detalami.
Najnowszy limitowany hipercar Lamborghini w pokazanej światu po raz pierwszy w 2025 r. zamkniętej formie zaprojektował bowiem młodyabsolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej (oraz Scuola Politechnica di Design w Mediolanie). Aleksander Krupa nie dawniej jak w kwietniu opowiadał o kulisach powstania Fenomeno podczas polskiej premiery tego modelu, które odbyło się podczas otwarcia kolejnego salonu tej marki w Polsce – Lamboroghini Katowice.
Nowa, otwarta wersja Fenomeno różni się tam, gdzie wymagały tego zmiany konstrukcyjne. Sporo trzeba było napracować się na froncie aerodynamiki, by do komory silnika wpadała wystarczająca ilość chłodnego powietrza pomimo pozbycia się jego wlotu na dachu (subtelny, ale był).
Jest więc nowy projekt pokrywy silnika, ale też szyb bocznych, których wygięty w nieregularne L kształt stanowi tutaj szczególną atrakcję – no ale trzeba było coś odstawić przy aucie, którego spodziewana cena przekracza wartość 3,5 miliona dolarów, za którą znalazło nabywców 29 egzemplarzy Fenomeno coupe, prawda?
Fenomeno Roadster jest w końcu jeszcze bardziej ekskluzywny: jego produkcja ograniczy się do zaledwie 25 egzemplarzy. I ani jednego więcej. Prezentowany za to pokazuje, czym jeszcze można zaskoczyć na froncie kolorystyki, łączy lakiery Blu Cepheus i Rosso Mars.
Ten pierwszy to miłe nawiązanie do pierwszego otwartego supersamochodu marki, czyli powstałej tylko w jednym egzemplarzu (już bardziej ekskluzywnie się nie da!) Miurze „Zn75” – jedynej otwartej wersji tego legendarnego modelu. A czerwony to podobno nie tylko kolor Ferrari, ale też, jak próbuje tu wykazać sam producent, jego kolebki, czyli miasta Bolonia.
Poza tym to już biznes jak zwykle, co w przypadku limitowanego hipersamochodu wykonanego z zewnątrz i pod spodem z włókna węglowego (teraz z włókien o zróżnicowanej długości dla lepszego rozłożenia sztywności po obcięciu dachu!) brzmi zabawnie.
Przejdźmy przez te „zwykłe” składniki wspólnie: hybrydowy układ napędowy o systemowej mocy 1065 KM (całe 64 KM niż w seryjnym Revuelto!), którego centralny element stanowi wolnossące V12 o pojemności całych 6,5 l, które samo z siebie generuje zdrowe 835 KM przy 9250 obr./min i 725 Nm.

Wystarczy do osiągnięcia pierwszych 100 km/h w 2,4 s, 200 km/h w 6,8 s i prędkości maksymalnej ponad 340 km/h. Wszystko to są wartości identyczne z dotychczas znanymi z Fenomeno z topem na swoim miejscu… chociaż, swoją drogą, bazowy model marki Temerario zostaje z tyłu tylko o pojedyncze dziesiątki sekundy.
Do tego dochodzi akumulator trakcyjny o pojemności 7 kWh, który sam w sobie wystarczy na pokonanie na prądzie dystansów do około 10 km (dość, żeby wyjechać niezauważonym spod domu), układ hamulcowy z węglowo-ceramicznymi tarczami i zaczerpniętymi z motorsportu klockami oraz opony Bridgestone Potenza (ale nie te same, co w Abarthie Punto – tu jest dedykowana mieszanka). Rozmiar 265/30 ZRF21 z przodu i 355/25 ZRF22 z tyłu.
Nie wiemy jeszcze, ile egzemplarzy Fenomeno Roadster pojawi się na polskich drogach, choć nie jest to abstrakcyjne marzenie: z 29 sztuk Fenomeno Coupe aż TRZY trafią do naszego kraju… Wypatrujcie więc niebiesko-czerwonych hipersamochodów bez dachu już za kilka miesięcy.













