A znacie ten żart o tym, że Ferrari Luce napędzane jest przez Enzo Ferrariego przewracającego się w swoim grobie? Od momentu debiutu pierwszego elektryka Made in Maranello nie milkną emocjonujące, czy wprost krytyczne komentarze dotyczące jego wyglądu. Prawda jest jednak taka, że w swojej blisko osiemdziesięcioletniej historii ta włoska marka miała kilka projektów odważnych, czy wprost koślawych. Przypominamy 10 najdziwniejszych.

01
Ferrari 330 GT Shooting Brake (1967)
Jeśli uważasz, że bryła Luce nie pasuje do tradycji włoskich superaut z koniem na masce, to musisz wiedzieć, że Ferrari w swojej historii dorobiło się 11 kombi. Z jednym wyjątkiem wszystkie były dwudrzwiowe, a więc były to wedle nomenklatury brytyjskiej auta typu „shooting brake”. Prócz seryjnych modeli FF i GTC4Lusso wszystkie powstały w jednostkowych egzemplarzach, często wykonywanych na indywidualne zlecenie jakiegoś bogatego ekscentryka przez zewnętrzny warsztat lub dealera, bez udziału, czy nawet wiedzy samego Ferrari.
Do tej drugiej grupy należy prezentowane auto, które zaczęło życie w 1965 r. jako perfekcyjnie normalne Ferrari 330 GT drugiej serii. Jednak dwa lata później przedstawiciel Ferrari na wschodnim wybrzeżu USA, Luigi Chinetti Jr., odesłał auto z powrotem do Carrozzerii Vignale w Turynie, by ta ubrała klasyczne włoskie GT w projekt zawarty w kilku psychodelicznych rysunkach naszkicowanych przez kolegę Chinettiego, amerykańskiego ilustratora Boba Peaka. Tak powstało awangardowe kombi z wolnossącym V12 o mocy 300 KM pokryte złotym lakierem. Do galerii osobliwości, które na przestrzeni lat były właścicielami tego unikatowego egzemplarza, należy wokalista zespołu Jamiroquai, Jay Kay.

02
Ferrari 250 P5 Berlinetta Speciale (1968)
Nawet jeśli sam Enzo Ferrari nie był skłonny do eksperymentów z projektami nadwozi i nie krył swojej rezerwy choćby do kwestii aerodynamiki, to obsługujące go studia projektowe miały inne zdanie na ten temat. Dysponująca w drugiej połowie lat 60. nadwyżką podwozi po torowych prototypach marki, z którymi zespół wyścigowy z Maranello nie miał co zrobić, Pininfarina wykorzystała je do stworzenia serii kosmicznych projektów powstałych tylko w jednym celu: fejmu.
W czasach, gdy polska motoryzacja z dumą wprowadzała do produkcji Fiata 125p, włoskie studio pokazało to: model koncepcyjny o nazwie P5. Te na pozór bardzo oderwane od realiów świata 60 lat temu linie przyniosły bardzo wymierne skutki: miedzy innymi na bazie tego projektu powstało Dino 206 GT, a koncepcja przednich świateł zawartych w formie futurystycznego pasa już kilka miesięcy później została wprowadzona w życie w pierwszej wersji 365 GTB/4 Daytony.

03
Ferrari 3Z Spyder (1971)
Trudno mi wybronić ten projekt, zwłaszcza że powstał na podwoziu jednego z najpiękniejszych Ferrari w historii, 250 GT SWB. Jednak 10 lat po jego wyprodukowaniu w roku 1961 czasy i mody się bardzo zmieniły, czemu chciał dać znów wyraz Luigi Chinetti Jr. Tym razem po pomoc zgłosił się do wieloletniego „krawca” Ferrari – Atelier Zagato. Studio z Mediolanu, które samo przeistoczyło się z dostawcy nadwozi wyścigowych w coś na kształt domu mody motoryzacyjnej, wróciło do niego z takim bardzo wpisującym się w ówczesne trendy, kanciastym nadwoziem inspirowanym hełmem starożytnych wojowników…

04
Ferrari Studio CR 25 (1974)
Choć auta Ferrari kojarzą nam się z czerwonymi bolidami wyścigowymi, to prawie od samego początku istnienia tej marki fundament jej sprzedaży stanowiły duże i wygodne, czteroosobowe GT. I prawie że też od początku jej istnienia zastanawiano się, jak poszerzyć działalność Ferrari w tym obszarze.
Ciekawą odpowiedź przywiozła na targi motoryzacyjne w Turynie w 1974 r. Pininfarina, która pokazała radykalną wizję Ferrari przyszłości, reprezentującego zupełnie nowy poziom komfortu, praktyczności i bezpieczeństwa. Przypomina Wam to coś? Podobieństwa z Luce są zbyt duże, by je ignorować: obydwa projektu odznaczają się nawet dokładnie tym samym współczynnikiem oporu powietrza Cx 0,25. Wtedy jednak Ferrari nie miało odwagi wprowadzić takiego auta do sprzedaży: zostali przy konserwatywnym 365 GT4, które z czasem przeistoczyło się w 412i, utrzymywane przy życiu aż do roku 1989.

05
Ferrari 308 GT Rainbow (1976)
Dino 308 GT4 było jedynym seryjnie produkowanym modelem Ferrari z nadwoziem zaprojektowanym przez Bertone. Mniej znany rywal Pininfariny z Turynu tak się cieszył tym faktem, że dwa lata po jego premierze na swoim stoisku pokazał prezentowany prototyp. Zaprojektowany przez tę samą osobę co Dino – wielkiego Marcello Gandiniego, projektanta Lamborghini Miury i Countacha – pokazywał, do jakich ekstremów można było rozwinąć tę koncepcję. Jak widać była ona średnio udana, bo model nigdy nie doczekał się produkcji, a Ferrari szybko wróciło do współpracy z Pininfariną.

06
Ferrari Pinin (1980)
Kolejny dowód na to, że Ferrari długo nie wyszło poza schemat poza dwudrzwiowego auta sportowego nie dlatego, że nie chciało, tylko dlatego, że nie umiało. Prace nad bardziej wszechstronnym modelem z drugą parą drzwi trwały w Maranello już dekady temu. Przy ówczesnym stanie wiedzy technicznej inżynierowie nie potrafili jednak połączyć takiej formy nadwozia z oczekiwaną dynamiką prowadzenia.
Czego jednak nie zrobiło samo Ferrari, to dokończyła niezależnie Pininfarina. Przygotowany na 50. urodziny biura projektowego, powstały w jednym egzemplarzu sedan wprawił w 1980 r. osłupienie cały świat, wliczając to samego Enzo Ferrariego, przed którym auto było trzymane w tajemnicy. Do dziś nie wiadomo, co tak naprawdę myślał sobie o wielkiej limuzynie, bogato wyposażonej w miękkie skóry, telefon i rzędy przycisków do obsługi licznych wygód… chociaż trochę wiadomo, bo nigdy nie trafiła ona do produkcji.

07
Ferrari 408 4RM (1987)
Kolejny dowód na to, że Ferrari już od dawna myślało o rozwiązaniach, co do których nawet dziś nie może się przekonać wielu purystów marki, przekreślających je jako nie licujące z założeniami marki i jej założyciela. W tym przypadku takim rozwiązaniem był napęd na cztery koła: w latach 80. nad jego adaptacją do przyszłych aut z Maranello pracował bardzo utalentowany inżynier i twórca wielu bolidów Formuły 1 Scuderii Mauro Forghieri.
Celem projektu 408 4RM było sprawdzenie zachowania innowacyjnego napędu z centralnym sprzęgłem hydraulicznym. Ostatecznie projekt zarzucono ze względu na dużą wagę (dodatkowe 200 kg). Do układu AWD w Maranello powrócono dopiero w 2011 r., gdy do produkcji wprowadzono model FF z równie nietypowym rozwiązaniem spełniającym już oczekiwania marki co do wagi i dynamiki dostarczania momentu obrotowego.

08
Ferrari PPG Pace Car (1987)
Choć nie mam dowodów na to, że projektanci Ferrari Luce inspirowali się przy swojej pracy tym zapomnianym autem sprzed czterech dekad, to i tym razem podobieństwa są zbyt duże, by ich nie wyciągnąć na powierzchnię. PPG Pace Car powstał – jak sama nazwa wskazuje – jako samochód bezpieczeństwa na słynny wyścig Indianapolis 500 w 1987 r.
W latach 80. i 90. globalny gigant lakierów samochodowych, firma PPG, stworzyła całą serię modeli służących do prowadzenia stawki w Indy, w których znalazła sobie taki pomysłowy sposób na promocję. Tak powstało kilka absolutnie świetnych wyprodukowanych tylko w jednej sztuce prototypów, jak AMC Renault 5 Turb II z 1982 r., Dodge M4S Interceptor z 1986 r. czy też Chevrolet XT2 z 1989 r. Do tego grona dość zaskakująco dołączyło również Ferrari, które kosztem miliona dolarów przebudowało z pomocą Instytutu I.De.A. seryjnego Mondiala t na takie studium prezentujące przyszłość marki. Podobno w warunkach amerykańskich wyścigów spisywało się świetnie, o ile działało – a głównie się psuło.

09
Michalak Conciso (1993)
Ten samochód nie ma tak naprawdę nic wspólnego z Ferrari – a szkoda, bo mógłby mieć. Zbudował je na początku lat 90. pasjonat i designer Bernd Michalak z Moguncji, który na bazie poczciwego 328 GTS zaprezentował swoją wizję kierunku, w którym powinna podążać wtedy ta włoska legend motoryzacji. A przepis brzmiał: lekki roadster bez żadnych zbędnych elementów (nawet lampy zamontowano w błotnikach). W środku tylko miejsce na dwie osoby i kaski, na które przygotowano wnęki w drzwiach. Może i zbudowane garażowymi metodami rękodzieło wyglądało z przodu jak dziobak, ale pan Michalak dobrze kombinował: z wagą na poziomie 900 kg Conciso na pewno oferował nowy typ radości z jazdy Ferrari.

10
Ferrari P540 Superfast Aperta (2009)
Pod koniec pierwszej dekady XXI w. rynek i możliwości techniczne Ferrari znów spotkały się w punkcie, który umożliwił tworzenie unikatowych samochodów na specjalne zamówienie. Zainicjowany w tym celu dział Ferrari Special Pojects wkrótce wydał na świat model SP1, a następnie ten: P540 Superfast Aperta.
Historia powstania jest zgodna z tym, czego można się spodziewać: amerykański miliarder na jesień swojego życia pod wpływem sentymentu pragnie znów poczuć się jak w czasach swojej młodości i realizuje projekt samochodu, który pomoże mu przenieść się 60 lat wstecz. Inspirację w tym przypadku stanowił szczególny samochód: złote Ferrari 330 LMB z otwartym nadwoziem Carrozzerii Fantuzzi, a dokładniej film, w którym występował: „Trzy koki w szaleństwo” z 1968 r. Dla mnie finalny efekt prac to dowód na to, że miejsce wspomnień leży w przeszłości. Dziś dział Special Projects istnieje dalej, ale przewodzący mu projektant Flavio Manzoni ma już dużo większą kontrolę nad marzeniami klientów.



