Pomysł wrzucenia do najmocniejszej klasy C w historii hybrydy z zaledwie czterocylindrowym silnikiem od początku budził dużo kontrowersji. Mercedes jednak uparcie twierdził, że nie planuje zmian w napędzie C63 AMG. I może się okazać, że mówił prawdę, a jednocześnie sięgnie po większy silnik. Jak to możliwe?
Na początek krótki wyciąg z najnowszej historii: we wrześniu 2022 r. premierę świętuje Mercedes-AMG C 63 S E Performance. Pod tą bardzo długą nazwą kryje się klasa C generacji W206 ze skomplikowanym napędem. Największą w historii linii moc aż 680 KM gwarantuje mu układ hybrydy plug-in, w którym za część spalinową odpowiada jednostka M139 znana do tej pory głównie z występów w Mercedesie-AMG A45 i jego pochodnych.

Czyli czterocylindrowa, o pojemności zaledwie dwóch litrów. To wielka, odważna zmiana ze strony producenta, który jeszcze w bezpośrednim poprzedniku oferował bardzo ceniony przez nas silnik V8 o pojemności czterech litrów. A i on nie miał łatwego startu, gdy zastępował C63 AMG generacji W204, którego serce stanowiło wolnossące V8 o trudnej uwierzenia już dziś pojemności skokowej 6,2 l.
Mercedes-AMG C63 S E Performance (2025) – nasza opinia
Oczywiście można powiedzieć, że przez ostatnie kilkanaście lat czasy się zmieniły i pora się przyzwyczaić do tak radykalnego downsizingu. Co więcej, redakcja v10.pl w 2023 r. jeĽdziła tą napędzaną czterocylindrowym superjednostką najnowszą odsłoną C63 po torze Nurburgring i obiektywnie musimy przyznać, że się ona w takich warunkach sprawdziła.
Krytykowana powszechnie waga 2111 kg wynikająca z rozbudowanego układu hybrydowego nie była aż doskwierająca w takich warunkach wobec stosunkowo niedużego obciążenia czterocylindrowego silnika na przedniej osi, co stanowiło miłą odmianę wobec z trudem radzącymi sobie z wielkimi V8 na przedniej osi poprzednikami.
Sugerowana przez producenta narracja wykorzystywania tutaj technologii z Formuły 1 jest na wyrost, co nie zmienia faktu, że pewne podobieństwa widać (w F1 w końcu wykorzystywane są obecnie jeszcze mniejsze jednostki V6 1,6 l).
Ale i tak – co z tego! Skoro klienci zagłosowali swoimi pieniędzmi inaczej: sprzedaż rewolucyjnej C63 od samego debiutu szła zgodnie z przewidywaniami internetowych komentatorów (ten jeden raz mieli rację!), za to znacznie poniżej oczekiwań producenta. W Polsce próżno szukać choćby jednej sztuki na drogach, podczas gdy konkurencyjne BMW M3 z rzędową szóstką święci tryumfyś
Centrala Mercedesa początkowo twierdziła, że wszystko idzie zgodnie z planem, ponieważ hybrydowy napęd został opracowany z myślą o rynkach innych niż europejski, przede wszystkim chiński. I tam jednak C63 odniósł sukces podobny co Bayer Full – czyli tylko w sferze fantazji. W końcu postanowiono coś z tym zrobić.
Co zrobi Mercedes z C63? Nie zmieni silnika w tej wersji, ponieważś zmieni wersję
Po serii mniej lub bardziej wiarygodnych plotek w lutym bieżącego roku wiarygodny brytyjski magazyn Autocar podał, że Niemcy pracują w tej chwili nad face liftingiem modelu, w wyniku którego w 2026 r. C63 dostanie w końcu większy motor. Bardzo szybko sam Mercedes zdementował jednak tę informację.
Teraz niemiecki portal MBPassion.de poukładał wszystkie informacje. W C63 rzeczywiście niespełniający oczekiwań napęd nie zostanie zmieniony, ponieważś zmieniony zostanie cały model. 63 nie jest w końcu jedynym oznaczeniem, z jakiego w tej chwili korzysta AMG. Dla uproszczenia, niezależnie od zastosowanego silnika, bazuje na oznaczeniach 63, 53 i 43.
Niemiecka strona wydobyła w Ľródłach bliskich Mercedesowi informację, że C63 zostanie wycofany z rynku, a miejsce topowej odmiany klasy C zajmie C53. Napędzać ją będzie rzędowa szóstka znana choćby z E53 czy CLE53, gdzie (przy różnym stopniu elektryfikacji) notuje moce od 449 do 585 KM – w sam raz do rywalizacji z tym irytująco popularnym BMW M3.
Podobny ruch ma zostać wykonany w następnej kolejności w Mercedesie-AMG GLC 63 S E Performance, któremu, o dziwo, dwulitrowa rzędowa czwórka również nie zagwarantowała sukcesu. A dlaczego nie V8? Tajny rozmówca MBPassion.de twierdzi, że pod maską modeli Mercedesa tej wielkości jest za mało miejsca: nawet jeśli zmieści się sam silnik, to występują duże trudności z chłodzeniem.
Można jednak domniemywać, że spece od rynku ze Stuttgartu chcą zachować możliwie duży dystans pomiędzy topową odmianą AMG dla klasy C i dla klasy E: ta pierwsza z dużymi silnikami przez kilka generacji była tak dobra, że przyćmiewała obecność tej drugiej. Z małym silnikiem jednak sama osunęła się w cieńś czy rzędowa szóstka będzie tutaj złotym środkiem?








