Hyundai nie zwalnia tempa na polskim rynku. Druga generacja miejskiego crossovera Bayon została przeprojektowana od podstaw, aby zmyć plamę po kontrowersyjnym poprzedniku. Samochód mocno urósł, zyskał przestronne wnętrze oraz – co najważniejsze – długo wyczekiwaną, oszczędną hybrydę. Sprawdziliśmy, co oferuje nowy hit koreańskiej marki.
Gdy Hyundai Bayon zadebiutował w 2021 roku, jego odważna, kanciasta stylistyka – zwłaszcza w obrębie tylnej części nadwozia – wywołała skrajne emocje. Choć model miał swoje zalety, nie podbił masowo serc kierowców nad Wisłą. Koreańczycy wyciągnęli jednak wnioski z lekcji. Nowe wcielenie Bayona dojrzało, stało się bardziej uniwersalne wizualnie, a pod względem praktyczności i technologii mocno zbliżyło się do segmentu aut kompaktowych.
Premiera rynkowa w polskich salonach zaplanowana jest na przełom stycznia i lutego przyszłego roku.
Większe nadwozie i mocny charakter (zwłaszcza w wersji N Line)
Nowy Hyundai Bayon wyraźnie zyskał na prezencji. Nadwozie urosło o 6,5 cm i mierzy teraz 424,5 cm długości, przy szerokości 181 cm. Co kluczowe dla crossovera, prześwit wynosi aż 18 cm, co ułatwia parkowanie na krawężnikach i bezstresowe pokonywanie dróg o gorszej nawierzchni.
Największe wrażenie robi usportowiona wersja N Line, która kusi 18-calowymi felgami, czarnymi błyszczącymi dekorami oraz bardziej drapieżnym zderzakiem. Większość klientów wybierze jednak spokojniejsze odmiany, które dzięki stonowanej, nowoczesnej bryle powinny trafić do znacznie szerszego grona odbiorców.
Przestronne wnętrze i nowoczesny kokpit
Poprzednik bywał krytykowany za ciasnotę w kabinie. W nowym Bayonie sytuacja diametralnie się zmieniła:
- Rozstaw osi wynosi 260 cm, co zapewnia realne miejsce dla czterech dorosłych osób. Z tyłu bez problemu wygodnie usiądą pasażerowie o wzroście ok. 180 cm. W bogatszych wersjach pasażerowie drugiego rzędu docenią nawet regulację kąta nachylenia oparcia i podgrzewane siedziska.
- Bagażnik: W wersji spalinowej imponuje pojemnością 440 litrów (wariant hybrydowy oferuje nieco mniej – 397 l).
- Technologia: Kokpit zdominowały dwa ekrany o przekątnej 12,3 cala. Nowością jest panel klimatyzacji łączący fizyczne pokrętła z dotykowymi polami zatopionymi w czarnym plastiku. Choć wygląda nowocześnie, podczas jazdy może wymagać przyzwyczajenia, a na błyszczącej powierzchni – znając życie – szybko będzie widać ślady palców.
Silniki? Od sprawdzonych turbobenzyn po nową hybrydę HEV
Paleta napędowa nowego Hyundaia Bayona odpowiada na realne potrzeby europejskich kierowców:
- 1.0 T-GDI (Baza): Znany i ceniony turbodoładowany silnik trzykylindrowy o mocy 90 KM lub 115 KM. Dostępny z sześciobiegową skrzynią manualną lub 7-stopniowym automatem dwusprzęgłowym DCT.
- Pełna Hybryda (HEV): Prawdziwa gratka w gamie. Opiera się na wolnossącym silniku benzynowym 1.6 litra, jednostce elektrycznej oraz 6-biegowym automacie. Układ generuje łączną moc 138 KM, co zapewnia dynamiczną jazdę w mieście (0-100 km/h w 10,8 s) przy zachowaniu minimalnego zużycia paliwa.
Ile będzie kosztował nowy Hyundai Bayon?
Cennik nowego Hyundaia Bayona zostanie oficjalnie ogłoszony w najbliższych tygodniach. Obecna generacja na wyprzedaży startuje z pułapu ok. 77 tys. zł (bez rabatów ok. 100 tys. zł). Nowy model z racji bogatszego wyposażenia i większych gabarytów z pewnością będzie nieco droższy, jednak Hyundai musi trzymać rękę na pulsie ze względu na rosnącą presję ze strony azjatyckiej i europejskiej konkurencji.
Czy nowy Bayon namiesza w segmencie B-SUV w Polsce? Wszystko wskazuje na to, że Koreańczycy odrobili pracę domową i tym razem celują w dziesiątkę.






















