Fabryka Porsche, Stuttgart-Zuffenhausen

Nowy szef Porsche drastycznie kurczy produkcję, by ratować zyski

Michael Leiters, który na początku 2026 roku przejął stery w Porsche po Oliverze Blumie, nie zamierza kontynuować strategii swojego poprzednika. Zamiast walki o duże wyniki sprzedażowe, niemiecka marka premium wraca do korzeni. Nowy plan naprawczy zakłada zmniejszenie produkcji aż o połowę, redukcję zatrudnienia oraz głęboką reorganizację strukturalną. Cel jest jeden – odzyskanie dawnej rentowności.

Przez ostatnie lata Porsche podążało ścieżką dynamicznego wzrostu, starając się dostarczać na rynek jak najwięcej samochodów i celując w pułap 400 tysięcy sprzedanych egzemplarzy rocznie. Agresywna pogoń za masowym klientem oraz kosztowna ofensywa w segmencie aut elektrycznych zderzyły się jednak z twardą rzeczywistością. Drastyczny spadek popytu na kluczowych rynkach w Chinach i USA, słaba sprzedaż elektrycznych modeli oraz błędy strategiczne (takie jak przedwczesne wycofanie spalinowego Macana) doprowadziły do potężnego kryzysu finansowego. Marża operacyjna legendarnego producenta runęła w ubiegłym roku do alarmującego poziomu zaledwie nieco ponad 1 procenta. Trzeba było podjąć drastyczne kroki i – jak widać – nowy dyrektor generalny zamierza stawić czoła trudnościom.

„Mniej, ale drożej” nową strategią Porsche. Koniec masowości

Odpowiedź Michaela Leitersa (menedżera z bogatym doświadczeniem w Ferrari i McLarenie) na zaistniała sytuację jest bezkompromisowa. Niemiecki dziennik ekonomiczny Handelsblatt ujawnił, że Porsche rezygnuje z planów masowości. Nowy sufit produkcyjny ma zostać ustalony na poziomie około 200 tysięcy aut rocznie – to zaledwie połowa tego, do czego dążył Oliver Blume.

Zmniejszenie skali działalności ma sprawić, że marka odzyska swój ekskluzywny status, a mniejsza podaż pozwoli na podniesienie marżowości. Leiters zakłada, że dzięki nowej strategii rentowność operacyjna Porsche powróci do przedziału 10–15 procent jeszcze przed końcem obecnej dekady.

Dr. Michael Leiters, prezes Porsche AG
Dr. Michael Leiters, prezes Porsche AG

Cięcia w strukturach i bolesne zwolnienia dotarły do Stuttgartu

Wprowadzenie planu oszczędnościowego oznacza natychmiastowe uproszczenie struktur zarządzania. Liczba kluczowych działów w firmie została już zmniejszona z ośmiu do siedmiu – podjęto decyzję o całkowitej likwidacji komórki Car-IT (odpowiedzialnej za oprogramowanie), której kompetencje włączono bezpośrednio do pionu badawczo-rozwojowego (R&D). Zmiany dotkną również sam szczyt władzy – zarząd spółki zostanie odchudzony z siedmiu do sześciu członków, a stanowisko ma stracić m.in. dotychczasowy szef sprzedaży, Matthias Becker, obarczany odpowiedzialnością za załamanie rynkowe w Azji.

Niestety, powrót do strategii ekskluzywności – choć brzmi romantycznie z perspektywy miłośników motoryzacji i fanów marki Porsche – niesie za sobą poważne konsekwencje dla pracowników. W samych tylko biurach konstrukcyjno-rozwojowych, gdzie zatrudnionych jest około 5200 osób, redukcje mogą objąć nawet 25 procent personelu. Przemodelowane zostaną także zespoły pracujące bezpośrednio na liniach montażowych w Zuffenhausen.

Porsche pod wodzą Leitersa wysyła jasny sygnał całemu rynkowi motoryzacyjnemu: marka zamyka rozdział pt. „Porsche dla mas” i zamierza ponownie stać się synonimem luksusu, gdzie wysoka cena i elitarność znaczą znacznie więcej niż statystyki masowej produkcji.

Fabryka Porsche, Stuttgart-Zuffenhausen
Fabryka Porsche, Stuttgart-Zuffenhausen