Škoda Epiq to elektryczny odpowiednik popularnego Kamiqa, czyli mały crossover, który ma być praktyczny, mądry i pewny siebie. Światu objawił się na premierze w Zurychu. Byłam tam. Widziałam. Mam sporo do powiedzenia.
Artykuł powstał we współpracy z marką Škoda
Standardowy scenariusz premiery elektryka: prezes w trampkach, 40 minut o „zrównoważonej przyszłości mobilności”, odsłonięcie auta bladego, okrągłego i głęboko przekonanego o własnej wyjątkowości bez jednego dobrego powodu.
Tym razem był prezes w trampkach, ale dalej było już inaczej. Klaus Zellmer, CEO Škody, wszedł na scenę i powiedział: „Epiq jest bezspornie Škodą: kompaktowy, mądry, pewny siebie. Prosty w użytkowaniu. Łatwy w obsłudze. I przyjemny w prowadzeniu.” Zero lania wody o ratowaniu planety. I wiecie co? Panu Zellmerowi wyszedł naprawdę sensowny elektryk, który jest godny Twojej uwagi!
Koniec elektrycznej bańki mydlanej. Czas na Modern Solid.
Choć AI było wtedy jeszcze w powijakach, to w ciągu ostatnich lat rynek zalewały auta elektryczne wyglądające na zrobione z pomocą ChataGPT: aerodynamicznie perfekcyjne, ale pozbawione charakteru. Zaprojektowane przez algorytm optymalizujący opory powietrza, nie przez człowieka. Škoda poszła inną drogą.
Epiq to kolejny model marki zaprojektowany w oparciu o język stylistyczny Modern Solid. Widać to nawet wtedy, gdy ktoś ma duże problemy ze wzrokiem i nie założył tego dnia okularów. Auto z przodu wita nas połyskującym świetlnie grillem. To miły trik znany już z Elroqa i Enyaqa; tu jednak ten wzór łączony jest z maską i reflektorami w kształcie litery T —to nowa sygnatura świetlna Škody. Wieczorem na parkingu od razu wszyscy wiedzą, z kim mają do czynienia!
Dla jeszcze jaśniejszego obrazu sytuacji dostępna będzie opcja Matrix LED z 12 segmentami świetlnymi i czterema trybami adaptacyjnymi. Motyw litery T odnajdziemy także w tylnych lampach. Spójność jest, przypadkowości nie ma. Z zewnątrz Epiq prezentuje się naprawadę epicko: przednie lampy nadają smukłości i płynności linii, tylne natomiast są bardziej agresywne i dominujące. Podoba mi się ten koncept i na pewno znajdzie więcej wielbicieli.
Smukłość przodu to kwestia priorytetowego potraktowania aerodynamiki. Aktywne żaluzje chłodzące pod zderzakiem, kurtyny powietrzne i płaska podłoga razem dają wynik oporu powietrza Cx na poziomie 0,275. Tłumacząc na nasze: to bardzo przyzwoity wynik jak na kompaktowego miejskiego crossovera, który przekłada się na większy zasięg i cichszą, przyjemniejszą jazdę. Kiedyś takie rozwiązania były domeną wyłącznie drogich modeli flagowych, ale Škoda ma długą tradycję w ściąganiu zdobyczy z takich aut do niższych segmentów.
Zaglądam do środka. Mała Škoda wcale nie jest taka mała
Jednym z żelaznych punktów każdej dobrej Škody jest dużo miejsca w środku, niezależnie od tego jak bardzo jest to kompaktowe auto z zewnątrz. Wie o tym każdy, kto jechał całą rodziną w Fabii na wakacje nad morzem.
Epiq to trochę taka Fabia naszych czasów. To elektryczny crossover zaprojektowany z myślą o poręcznym manewrowaniu w mieście, ale z tak pojemnym wnętrzem nada się do znacznie większej liczby zastosowań.
Bagażnik ma całe 475 litrów – to jeden z najlepszych wyników w klasie i ogólnie wartość, którą często chwalą się SUV-y o rozmiar, a nawet dwa rozmiary większe. Tu dochodzi do tego 28 l w schowkach, a z czasem pojawi się dodatkowe 25 l przestrzeni pod maską z przodu. Škoda wie, jak wykorzystać potencjał elektryków!
Znana z pragmatycznego podejścia do rzeczywistości marka wie też, o co naprawdę chodzi w zrównoważonym rozwoju. Tapicerka w nowym modelu wykonana jest z recyklingowanego tworzywa PES. Wiem, brzmi mniej seksownie niż skórzana tapicerka, ale w 2026 r. to świadomy wybór producenta i jego klientów.
Ekologię da się zrobić dobrze i atrakcyjnie. Podobnie jak w Elroqu, opcje wykończenia kabiny podzielone są na cztery wersje tematyczne: minimalistyczne Studio, cieplejsze Loft Grey, miętowe Loft Mint i flagowe Suite z świetnie wyglądającymi, a pozyskanymi z odzysku materiałami Suedia i Techtona w kolorze Tabora Brown.
Każda z tych wersji różni się stylistyką, co jest bardzo na plus, bo daje nam to możliwość uszycia samochodu pod nasze upodobania i preferencje stylistyczne. Loft i Suite mają przyjemne, nastrojowe oświetlenie wnętrza w standardzie.
Potężna technika w małym aucie: platforma MEB+, powrót tylnych tarcz hamulcowych i ładowanie do 80% w 24 minuty
Jak szybko następuje postęp w Grupie Volkswagen na polu aut elektrycznych pokazują zmiany, które zaszły w Epiqu już wobec większych modeli Enyaq i Elroq, które przecież też nie mają więcej niż kilku lat stażu na rynku. Nowość Škody została wsparta na platformie MEB+, która oferuje kilka istotnych przewag.
Co ciekawe, Epiq dostał tylne hamulce tarczowe wentylowane, podczas gdy większe elektryki marki mają bębny. Dlaczego? Bo w nich oś tylna prawie nie hamuje — robi to rekuperacja, a tarcze rdzewiałyby z bezczynności. Epiq używa tylnych hamulców intensywniej przez nowy balans hamulców w platformie MEB+ — więc tarcze wróciły i mają tu sens. To szczegół, który świadczy, że ktoś naprawdę pomyślał przy projektowaniu tego auta i na tym polu ciągle jest coś poprawiane.
Škoda w modelach spalinowych znana jest z dawania szerokiego wyboru jednostek napędowych i tę przewagę przeniosła również do elektryków. W Epiqu dostępne będą trzy opcje: o mocy 115 lub 135 KM z akumulatorem 38,5 kWh (zasięg około 310 km) oraz gorące 211 KM, które w połączeniu z 55 kWh baterii ma przynieść 440 km jazdy na jednym ładowaniu.
Matematyka mówi nam, że zużycie energii nowego elektryka marki plasuje się w okolicach 13 kWh/100 km. Nawet jeśli to póki co wynik homologacyjny, to wskazuje on, że Škodzie wyszedł naprawdę oszczędny samochód.
Ładowanie też będzie szybkie: platforma MEB+ autentycznie wybija się maksymalną mocą ładowania na tle konkurencji i w trasie wystarczą 24 minuty na uzupełnienie energii od 10 do 80 proc. Czyli przerwa na kawę, a nie drzemkę.
Nowoczesność tej architektury przejawia się również przez nowy system multimedialny, którego końcowym efektem dla użytkownika jest menu wsparte na systemie Android wyświetlane na dużym ekranie centralnym o przekątnej 13 cali. Aplikacje ze smartfonów, takie jak Mapy Google, będą na nim działać natywnie.
Epiq to nie tylko Twój telefon w samochodzie, ale też coś odwrotnego: będziesz mógł go połączyć z aplikacją MyŠkoda w swoim telefonie, co otworzy przed Tobą możliwość zdalnego zarządzania niektórymi funkcjami auta np. klimatyzacją czy ładowaniem.
Na pokładzie jest także Travel Assist 3.0 i nowość w Škodzie: junction assist. To system, który wykrywa nie tylko auta, ale też rowerzystów, hulajnogi i cokolwiek jeszcze się znajdzie wyjeżdżającego z boku na skrzyżowaniach z ograniczoną widocznością. I to jest postęp, jakiego potrzebujemy w autach miejskich!
Wrażenie robi też fakt, że – wzorem większych modeli marki – Epiq wyposażony jest w funkcję ładowania dwukierunkowego V2L i V2H. Póki co traktowane jest raczej jako ciekawostka albo przyjemny bonus możliwości ładowania nawet dużych urządzeń z akumulatora na kempingu albo w podróży, ale znaczenie tego rozwiązania będzie już wkrótce bardzo rosło – otwiera bowiem możliwość wykorzystywania swojego auta jako mobilnego banku energii w szerszym ekosystemie. Za kilka lat wspomnicie te słowa i przekonacie się, że warto było być przygotowanym na tę nową rzeczywistość.
First Edition to edycja dla tych, którzy lubią mówić „byłam pierwsza!”
Epiq dopiero co świętował swoją światową premierę w Zurychu, a już lada moment ma trafić do sprzedaży w Polsce. Pierwsze sztuki dotrą nad Wisłę na przełomie lata i jesieni bieżącego roku.
Będą to auta z serii First Edition. Będzie je wyróżniała obecność największego akumulatora (55 kWh), najmocniejszego silnika (211 KM), akcentów w kolorze Navajo Orange na klapkach lusterek, listwach i osłonach kół, czarnego dachu i do tego dwudziestocalowych felg zarezerwowanych wyłącznie dla tej wersji.
W kabinie: pomarańczowe przeszycia na wszystkim co możliwe, sportowa kierownica trójramienna, pomarańczowe pasy i czarna tapicerka sufitu. Technicznie niezbędne? Pewnie, że nie. Spójne i z klimatem? Zdecydowanie. Na pewno wersja ta znajdzie swoich fanów.
Werdykt (póki nie pojeżdżę!)
Pośród całego chaosu i szumu dzisiejszego świata Škoda Epiq wie, czym jest. Niczego nie udaje, nie ściga się z konkurencją na zasięg, nie robi „eco-washingu”. Czuć tu powiew pomysłów świeżych i odważnych, ale nadal osadzonych w uniwersum Škody. To udany projekt, który ma szansę zaskarbić sobie serca polskich klientów – również tych, którzy do tej pory nie myśleli o samochodzie elektrycznym.
Platforma MEB+ z przemyślanym układem hamulcowym, systemem Android w infotainmencie, nowymi asystentami jazdy i dwukierunkowym ładowaniem składa się na kompletne auto, które odpowiada nie tylko na bieżące potrzeby i wyzwania, ale też te, które pojawią się również w naszej codzienności w najbliższych latach.
Nie wiemy jeszcze, jak Epiq jeździ. Ale mój kontakt z nim w Zurychu powiedział mi jedno: Škoda rozumie, że elektromobilność nie jest tylko dla entuzjastów — jest dla wszystkich. I zamiast przekonywać Cię, dlaczego powinieneś chcieć elektryka, zrobiła auto, które po prostu chce się mieć. Ja chcę – i tym bardziej czekam więc na sprawdzian w warunkach bojowych. Ciekawe jak go wytrzyma…











