Niemiecki gigant motoryzacyjny staje w obliczu historycznego zwrotu. Z wewnętrznych dokumentów koncernu, do których dotarł tygodnik „WirtschaftsWoche”, wynika, że zarząd Volkswagena rozważa wygaszenie produkcji w czterech kluczowych zakładach w Niemczech. Wyznaczono już konkretne daty, a perspektywa drastycznych cięć wzbudza spore emocje w całej Europie. Co ciekawe, na restrukturyzacyjnej rewolucji niemieckiego koncernu wygrać może fabryka w Poznaniu.
Konkretne daty i zakłady na celowniku
Według nieoficjalnych doniesień plan wygaszania produkcji w rodzimych fabrykach ma zostać zrealizowany w latach 2031–2034. Chodzi o zakłady w Emden, Zwickau, Hanowerze oraz Neckarsulm:
- 2031 rok (Emden i Zwickau): Produkcja miałaby zostać zakończona w zakładach odpowiedzialnych dziś głównie za flagową elektryczną linię ID. (m.in. ID.3, ID.4, ID.7).
- 2032 rok (Hanower): Wygaszenie historycznej fabryki pojazdów użytkowych, związanej z produkcją kultowego Transportera.
- 2034 rok (Neckarsulm): Zamknięcie zakładu ściśle powiązanego z produkcją modeli marki Audi.
Dlaczego Volkswagen decyduje się na tak radykalny krok?
Powodów drastycznych cięć jest kilka, a kluczowe znaczenie mają spadające wyniki finansowe:
- Słabszy popyt na auta elektryczne: Inwestycje w przestawienie takich zakładów jak Zwickau czy Emden na „elektryki” nie przynoszą oczekiwanych zysków z powodu wolniejszej niż zakładano adaptacji aut EV w Europie.
- Kryzys na rynku chińskim: Sprzedaż aut Grupy VW w Chinach drastycznie spada pod naporem lokalnych, tańszych i mocno zaawansowanych technologicznie marek.
- Presja kosztowa: Koncern pilnie szuka oszczędności finansowych i dąży do poprawy rentowności operacyjnej.
Polska beneficjentem zmian? Zyska fabryka w Poznaniu
Restrukturyzacja niemieckich zakładów wiąże się z przenoszeniem produkcji do krajów o niższych kosztach operacyjnych i wysokiej wydajności. Z przecieków wynika, że na zmianach zyskać może fabryka Volkswagena w Poznaniu.
To właśnie do stolicy Wielkopolski ma trafić produkcja nowej rodziny elektrycznych pojazdów dostawczych (m.in. projekt B-Space), która pierwotnie miała powstawać w Hanowerze. Część procesów produkcyjnych i nowych projektów zyskać mogą również zakłady w Czechach i na Słowacji.
Zapowiedzi wygaszenia czterech fabryk to symbol rosnących problemów tradycyjnej europejskiej motoryzacji w starciu z rynkową rzeczywistością i silną konkurencją. Zanim jednak decyzje staną się faktem, plan zarządu z pewnością wywoła zacięty opór ze strony niemieckich związków zawodowych i rady pracowniczej, dla których cięcia zatrudnienia sięgające nawet kilkudziesięciu tysięcy osób są niedopuszczalne.








