Formuła 1 będzie mniej ciekawa dla fanów w 2016 roku bez wypadków Pastora Maldonado, uważa ścigający się w niej w dwóch poprzednich dekadach Mika Salo.
Maldonado słynący z regularnego uczestnictwa w incydentach na torze, na początku lutego nagle wypadł z F1 nie dostając się do reaktywowanego na bazie Lotusa fabrycznego zespołu Renault, przez utratę ogromnego sponsoringu wenezuelskiego koncernu naftowego PDVSA. Wielu uważało 30-latka za typowego „pay drivera” nie zasługującego na jazdę w najpopularniejszej serii wyścigowej świata, ale według Salo mistrzostwa zubożeją nie mając już „Crashtora”, który jednocześnie stał się swoistym ulubieńcem części kibiców.
Zobacz także: Maldonado spróbuje wrócić do F1 na sezon 2017 »Spytany, czy F1 będzie brakować Maldonado, Fin odparł: „Ciężko powiedzieć”.
„Maldonado był osobowością od pierwszego startu. Ok, niektóre jego wypadki były zupełnie niezrozumiałe, ale myślę, że Formuła 1 w pewnym sensie potrzebuje kogoś takiego”.
„Nikt nie chce, by komuś się coś stało, lecz wypadki to dobra rozrywka dla kibiców”. – stwierdził otwarcie. „Sport jest rozrywką koniec końców”.
„Czasami Maldonado był trochę niebezpieczny, ale też zdawał się z czasem jeĽdzić spokojniej”.
Salo jednak w pełni rozumie decyzję Renault o ściągnięciu za Maldonado młodego, obiecującego Kevina Magnussena.
„Magnussen jest młodszy, ale podczas debiutanckiego sezonu też nie ustrzegł się incydentów; popełnił wiele błędów”. – powiedział, po czym dodał: „Niemniej wierzę, że na dłuższą metę to dużo lepszy wybór niż Maldonado”.
Może w F1 szybko znajdzie się nowy król wypadków? Macie swojego faworyta?
Maldonado słynący z regularnego uczestnictwa w incydentach na torze, na początku lutego nagle wypadł z F1 nie dostając się do reaktywowanego na bazie Lotusa fabrycznego zespołu Renault, przez utratę ogromnego sponsoringu wenezuelskiego koncernu naftowego PDVSA. Wielu uważało 30-latka za typowego „pay drivera” nie zasługującego na jazdę w najpopularniejszej serii wyścigowej świata, ale według Salo mistrzostwa zubożeją nie mając już „Crashtora”, który jednocześnie stał się swoistym ulubieńcem części kibiców.
Zobacz także: Maldonado spróbuje wrócić do F1 na sezon 2017 »
„Nikt nie chce, by komuś się coś stało, lecz wypadki to dobra rozrywka dla kibiców”. – stwierdził otwarcie. „Sport jest rozrywką koniec końców”.
„Czasami Maldonado był trochę niebezpieczny, ale też zdawał się z czasem jeĽdzić spokojniej”.
Salo jednak w pełni rozumie decyzję Renault o ściągnięciu za Maldonado młodego, obiecującego Kevina Magnussena.
„Magnussen jest młodszy, ale podczas debiutanckiego sezonu też nie ustrzegł się incydentów; popełnił wiele błędów”. – powiedział, po czym dodał: „Niemniej wierzę, że na dłuższą metę to dużo lepszy wybór niż Maldonado”.
Może w F1 szybko znajdzie się nowy król wypadków? Macie swojego faworyta?










