Po premierze Lamborghini Temerario czekaliśmy na odpowiedź Audi, czyli model R8. Ten miał nigdy nie nadejść, ale jak widać pokusa była zbyt silna, żeby się jej oprzeć: Niemcy zaprezentowali właśnie limitowany do 499 egzemplarzy model Nuvolari, który łączy technologię z Sant’Agata Bolognese z nowym językiem stylistycznym z Ingolstadt.
W przeddzień Grand Prix Monako Audi – teraz już jako jeden z zespołów w stawce F1 – zaprezentowało swój nowy supersamochód: warty około 2 miliony złotych limitowany do 499 egzemplarzy model napędzany przez hybrydowy system o mocy 1001 KM, którego serce stanowi czterolitrowe V8 zdolne kręcić się do 10 tys. obr./min.
Nikt się tego za bardzo nie spodziewał, prawda? (No, może poza tymi 499 osobami, które ponoć wykupiły swoje miejsce w kolejce do tego modelu już rok temu). Przecież Audi samo mówiło, że NIE zrobią takiego samochodu: licząca 18 lat historia R8 jako odpowiednika Lamborghini dla ludu dobiegła końca w marcu 2024 roku.
Jednak nowy zespół tworzący tę markę – z szefem Gernotem Döllnerem i szefem designu Massimo Frascellą na czele – potrzebował symbolu, który tchnie nowe życie w markę, w której – bądźmy szczerzy – jeszcze do niedawna nic zbyt ciekawego się nie działo.
Teraz jednak zaniedbania ostatnich lat są szybko nadrabiane. Pierwszy posmak tego, czego spodziewać się po nowym Audi, już kilka miesięcy temu dał nam Concept C: kompaktowy roadster utrzymany w stylu legendarnych Srebrnych Strzał marki z okresu międzywojennego.
Jego naprawdę świetny, otwierający nowy rozdział w historii Audi styl miał zapowiadać design przyszłych modeli marki w „bliżej nieokreślonej przyszłości”. Ta nastąpiła szybciej niż ktokolwiek się spodziewał.
Audi Nuvolari to genialne połączenie włoskiej egzotyki z niemieckim designem
Jak dobre połączenie w motoryzacji może przynieść połączenie niemieckiej techniki z włoskim temperamentem zaprezentował już w latach 30. duet poprzedzającego Audi Auto Uniona z Tazio Nuvolarim – bez dwóch zdań najlepszym swojego pokolenia, który poprowadził kosmicznie zaawansowany na tamte czasy srebrny bolid Type D do licznych Grand Prix.
Nuvolari A.D. 2026 w przepiękny sposób opowiada tamtą historię w bardzo nowoczesny sposób. Widać, że gdzieś tam pod spodem kryje się Lamborghini Temerario – zdradza to charakterystyczna dla egzotyków z Sant’Agata Bolognese linia boczna z radykalnie przesuniętą do przodu kabiną oraz lokalizacja zakończenia układu wydechowego w centralnym punkcie tyłu – ale na tej bazie osiągnięto zupełnie nową jakość.
Pozbawiona wystających elementów (tylne skrzydło będzie się unosić), wyglądająca jak lity blok metalu bryła stwarza posągowe wrażenie. Ten sam efekt uzyskano w kabinie, która do segmentu supersamochodów wnosi niewidzianą tu wcześniej ponadczasową powagę i elegancję.
To nie do końca Temerario w przebraniu
Serce über-Audi stanowi napęd Lambrghini Temerario, ale nie przeniesiony tu 1:1 tak jak miało to miejsce w czasach Audi R8 i Lamborghini Huracana (albo Audi A3 i Volkswagena Golfa i Skody Octavii). Po pierwsze, same parametry hybrydowego napędu są równe z pozycjonowanym o klasę wyżej Revuelto: kierowca dostaje do zabawy łącznie 1001 KM i 730 Nm (co pokazuje, że baby-Lambo też by mogło z łatwością zagrozić swojemu starszemu bratu).
Tutaj w ramach funkcjonowania w jednej hierarchii osiągi ustawiono następująco: przyspieszenie do 100 km/h w 2,6 sekundy, do 200 km/h 6,8 sekundy i prędkość maksymalna 350 km/h. Jako osoba, która mogła poczuć na własnej skórze pełnię osiągów Temerario to powiem Wam, że to będzie naprawdę bardzo, bardzo, ale to bardzo szybkie auto.
Czterolitrowe V8 z tytanowymi korbowodami znów kręci się do 10 tys. obr./min i generuje przy tym 800 KM, a resztę uzupełniają trzy silniki elektryczne. Inaczej niż w Temerario jednak tutaj elektryczna część napędu została ustawiona inaczej (z mocniejszym „dołem” od ruszenia).
Zastosowano również pojemniejszy (choć nie większy wymiarami) akumulator 7,3 kWh brutto. Bardziej jednak w celu utrzymania dłużej maksymalnych osiągów niż wydłużania zasięgu jazdy na samym prądzie podczas porannej podwózki dziecka do szkoły.
Nowy jest również układ przenoszenia napędu na cztery koła. Audi odwołuje się tutaj do swojej tradycji quattro i nazywa nowy system Quattro Predictive Ride. Wykorzystuje on nową generację czujników 3D do jeszcze precyzyjniejszego i szybszego określania sił działających na samochód i reagowania na nie elektroniką pracującą wedle złożonego modelu matematycznego.
Co jednak ciekawe, miejsce aktywnego zawieszenia zajęło pasywne – tak jak w prawdziwych samochodach wyścigowych dla kierowców znających się na rzeczy, a nie jak w jakichś zabawkach dla szpanerów.
Pasywne zawieszenie to obok nadwozia wykonanego z włókna węglowego powody, dla których inżynierom w Audi udało się zejść z wagą Nuvolari ciut poniżej Temerario – do 1750 kg.















