Najtańsze AMG w gamie cieszyło się u nas dużą popularnością za sprawą dwulitrowego silnika o mocy aż 421 KM. Nowy Mercedes-AMG CLA 45 z rocznika 2026 zdmuchnął jednak wszystko, co kojarzyło się z tym modelem. Teraz stał się elektrykiem, ale z mocą aż 680 KM i przyspieszeniem, które jeszcze niedawno było zarezerwowane dla samochodów za milion złotych. Czy to jednak wystarczy, by powtórzyć sukces na polskim rynku?
Mercedes bardzo chce, żebyśmy zapomnieli o kontrowersyjnym w momencie debiutu w 2013 r., ale ostatecznie pokochanym również u nas silniku serii M133/M139, czyli przez długo najmocniejszej rzędowej czwórce świata. I o całej konkurencji tego modelu.
Tylko pomyślcie: w kompaktowym sedanie (albo kombi – od startu obecny jest też wariant Shooting Brake) o długości 4,75 metra debiutuje napęd z trzema silnikami elektrycznymi, które szczytowo generują razem aż 680 KM i zapewniają 612 KM ciągłej mocy. Jeszcze większe wrażenie robi maksymalny moment obrotowy: 1759 Nm. Jakaś abstrakcja! To są przecież liczby, które jeszcze niedawno kojarzyły się wyłącznie z hiperautami.
Również te opisujące osiągi. Nawet jeśli niewielki modelik przy tej całej technologii, którą jest wypełniony po brzegi, po prostu musi ważyć dużo (w praktyce 2280 kg – tyle co w uniwersum tradycyjnej motoryzacji spore SUV-y!), to i tak z przy takich parametrach katapultuje się do pierwszych 100 km/h w równo 3 sekundy. Niechybnie będzie też bezlitośnie wgniatał w fotel również przy wyższych prędkościach (aż do maksymalnej, ograniczonej do 250 km/h, lub 270 km/h z pakietem AMG Dynamic Plus).
Napęd AMG Performance 4MATIC+ to komputer na kołach. Ale naprawdę fascynujący
Napęd nowego CLA 45 to kolejne rozwinięcie systemu, który dosłownie chwilę temu zrobił na nas wrażenie w debiutującej w Polsce całkowicie nowej (i całkowicie elektrycznej) drugiej generacji Mercedesa-AMG GT 4-door. System opracowany wspólnie z przejętym przez Mercedesa, świetnym brytyjskim start-upem YASA, który wcześniej dostarczał elektryczne silniki m.in. do Ferrari, stara się maksymalizować wszystkie korzyści oferowane przez to rozwiązanie.
Po pierwsze, zwłaszcza tutaj sprawdziły się ultra-kompaktowe rozmiary brytyjsko-niemieckiego patentu. Trzy e-motory generujące łącznie tak potężne osiągi to w rzeczywistości niewielkie dyski o szerokości 9 cm z przodu i po 8 cm na tylnej osi. Każdy z nich pracuje w zintegrowanym module HP.EDU (High Performance Electric Drive Unit), łączącym w jednej obudowie silnik, przekładnię, chłodzenie i falowniki wykonane z węglika krzemu. Jednostka z przodu odłącza się w momentach jednostajnej jazdy dla ograniczenia poboru energii, czyniąc (przynajmniej okresami) z nowego CLA 45 AMG po raz pierwszy model tylnonapędowy.
Układ trzech silników pracuje w pełni niezależnie, co oznacza, że może żonglować mocą nie tylko pomiędzy osiami, ale i poszczególnymi kołami. To rozwiązanie znane już ze sportowych aut spalinowych pod nazwą torque vectoring (wektorowanie momentu obrotowego dla polskojęzycznych geeków), które sprawia wrażenie, jakby auto w zakrętach obracało się wokół własnej osi, w dobrych układach elektrycznych wchodzi na nowy poziom skuteczności i dramaturgii działania. W teorii ma więc tu nie zabraknąć doznań znanych z prowadzenia rasowego AMG zarówno na prostych, jak i na zakrętach.
Ładowanie: tu też nie ma litości dla przeciętności
Użytkowników aut elektrycznych grzeją tak samo liczby związane z wydajnością napędu, jak i ładowania. I pod tym względem Mercedes w swoich nowych elektrykach idzie na całość. Pomimo tej samej architektury 800V, maksymalna moc ładowania jest trochę niższa niż w większych modelach (330 kW), ale akumulator pozostaje naprawdę duży (94 kWh), a tempo ładowania błyskawiczne: do 80 proc. w 22 minuty albo, patrząc na to z drugiej strony, w 10 minut dające zasięg na kolejne 270 km. Maksymalna moc ładowania AC (czyli z wallboxa w domu) również jest z tych topowych: 22 kW.
Maksymalny zasięg oferowany przez taki układ to bardzo konkurencyjne 670 km (dla limuzyny według cyklu WLTP). Jak mieliśmy okazję przekonać się w redakcji podczas testu nowego CLA 250+, fabryczne wartości Mercedesa w tym zakresie są zaskakująco bliskie rzeczywistości.
W przypadku CLA to zasługa wyjątkowo opływowej formy nadwozia oraz całej masy zaawansowanych udoskonaleń. Na przykład wieloźródłowa pompa ciepła odzyskuje je z pracy napędu i akumulatora, a nawet otoczenia.
Wnętrze nowego Mercedesa-AMG CLA 45: sci-fi, które udaje starą szkołę motoryzacji
Z zewnątrz projekt nowej wersji AMG nie różni się jakoś dramatycznie od projektu CLA, który już w standardzie robi na ulicy wrażenie całą masą stylistycznych fajerwerków. Teraz dołączyły do nich tylko większe wloty powietrza przedniego zderzaka, które do tego futurystycznego miksu dorzucają nawiązanie do historycznych modeli.
Wbrew pozorom, CLA 45 po przejściu na prąd z sentymentem patrzy na stare, dobre czasy również w środku. Na pierwszy rzut oka w ogóle tego nie widać, bo w na wskroś futurystycznym projekcie kabiny w pierwszej kolejności naszą uwagę przykuje wielki ekran MBUX Superscreen z systemem MB.OS z masą funkcji (wśród nich również rozbudowane funkcjonalności dotyczące prowadzenia, które da się sterować również z pomocą nowej kierownicy AMG) oraz systemem audio Burmester 3D z 16 głośnikami i mocą 850 W.
Po stronie analogowych nowości pojawiły się nowe fotele. Już standardowe są sportowe z wyglądu i głęboko wyprofilowane, a dostępne są jeszcze bardziej ekstremalne o nazwie Performance.
Najwięcej doznań przynosi nowy tryb jazdy AMGFORCE S+, w którym auto imituje zmiany biegów, wibracje oraz dźwięk motoru znanego z poprzednika. Twórcy jako wzór wzięli sobie motor ze schodzącego Mercedesa-AMG A 45 S: nagrali ponad 1600 próbek jego dźwięku, z którego zbudowali cyfrowy obraz jego „ścieżki muzycznej”.

Uzyskany pomruk czterocylindrowca (są nawet strzały!) wydobywa się z głośników zarówno w środku, jak i na zewnątrz. W kabinie zamontowano jeszcze specjalne „szejkery” w fotelach, które wprawiają je w wibracje przypominające te z silnika spalinowego…
Całość wieńczą łopatki przy kierownicy, które normalnie w elektrykach odpowiadają za sterowanie siłą rekuperacji, w tym trybie zaczynają udawać automat spalinowego poprzednika. Wiem, to wszystko brzmi kontrowersyjnie – z werdyktem wstrzymamy się do poznania auta na drodze.
Czy nowy Mercedes-AMG CLA 45 z elektrycznym napędem jest dla mnie?
Po przejściu na napęd elektryczny najmniejszy model AMG na rynku w polskich realiach jest niewątpliwie tematem na potencjalny zakup dla mniejszej grupy klientów niż dotychczas, ale w praktyce i tak jest ona już teraz większa, niż można się spodziewać – i będzie tylko rosła.
Nowe CLA 45 AMG będzie próbowało Cię przekonać do siebie w najmniej wyrafinowany sposób, ale trzeba przyznać, że na nas działa. 680 koni mocy, blisko 1800 niutonometrów i sprint do 100 km/h w trzy sekundy: jeśli kogoś wizja jazdy takim autem nie grzeje, to znaczy, że żadne AMG nie jest dla niego. W założonym w Affalterbach warsztacie zawsze chodziło o takie liczby – żeby się o tym przekonać, zobacz historię modeli AMG Black Series.
To samochód dla tych, którzy chcą czerpać z najbardziej zaawansowanych innowacji technicznych i bawić się motoryzacją bez prawienia morałów o historii i „prawdziwości”. Nie bez znaczenia pozostaje też na pewno fakt, że ten niepozorny, najmniejszy sedan (lub kombi) w gamie Mercedesa dysponuje osiągami, które z powodzeniem zawstydzą 99 proc. aut na drodze, wliczając w to wiele Ferrari i reszty egzotyki.
Z obiecywanym zasięgiem na poziomie blisko 700 km sondujemy, że na polskich autostradach będzie się nim dało zrobić bez starań około 450 kilometrów. To estymacja na podstawie naszych redakcyjnych testów Mercedesa CLA 250+ oraz GLC 400 – nowymi elektrykami tej marki naprawdę da się robić trasy jak konwencjonalnymi autami.























