Policja na Słowacji ma pomysł na egzekwowanie mandatów (fot. Polícia Slovenskej republiky / FB)

Zamiast portfela… miotła. Nowy wyrok na kierowców, którzy unikać będą płacenia mandatów

Brak pieniędzy na opłacenie mandatu za przekroczenie prędkości lub wyprzedzanie na ciągłej nie oznacza już uniknięcia odpowiedzialności. Nasi sąsiedzi wdrożyli rewolucyjne rozwiązanie: grzywnę drogową będzie można – a w wielu przypadkach trzeba będzie – odpracować ze szczotką lub kosiarką w ręku. Nowe przepisy weszły w życie i mocno uderzają w drogowych recydywistów.

Zamiast przelewu bankowego – prace społeczne na rzecz lokalnego samorządu. Na Słowacji weszła w życie bezkompromisowa nowelizacja ustawy o wykroczeniach, która ma raz na zawsze ukrócić problem niskiej ściągalności mandatów drogowych. Jeśli kierowca nie ureguluje kary pieniężnej, trafi bezpośrednio do prac porządkowych w gminie, w której popełnił wykroczenie.

Miotła zamiast pieniędzy. Jak działa nowy system kar?

Słowacki rząd podjął zdecydowane kroki, ponieważ stawki niektórych grzywien nie były rewaloryzowane od dekad, a kierowcy masowo ignorowali wezwania do zapłaty. Zgodnie z nowymi regulacjami sprawcy drogowi stają przed prostym wyborem: natychmiastowa wpłata należności albo przymusowe odpracowanie długu.

Mechanizm wymierzenia kary społecznej opiera się na twardych zasadach:

  • Wymiar godzinowy: Dla osób dorosłych przewidziano od 20 do nawet 150 godzin nieodpłatnej pracy. Młodociani kierowcy odsłużą od 10 do 75 godzin.
  • Tygodniowy limit: Ukarany musi przepracować minimum 10 godzin tygodniowo w swoim czasie wolnym.
  • Zakres obowiązków: Roboty na rzecz samorządu obejmują m.in. sprzątanie ulic, koszenie trawników, prace konserwacyjne czy wsparcie przy lokalnych wydarzeniach społeczno-kulturalnych.
  • Brak wyjątków: Samorząd zapewnia sprzęt ochronny oraz narzuca harmonogram, uwzględniając jedynie stan zdrowia oraz możliwości dojazdu ukaranego.

Co istotne, ustawodawca przewidział też bat na najbardziej opornych: w skrajnych przypadkach uchylania się od darmowych prac społecznych mandat nie wygasa, a sprawa trafia do jeszcze bardziej rygorystycznego egzekwowania.

  • Autostrada w Bratysławie (fot. Alexander Gresbek / Pixabay)

    Autostrada w Bratysławie

    Autor Alexander Gresbek / Pixabay

Za co można trafić do prac społecznych?

Nowelizacja jest wymierzona przede wszystkim w kierowców popełniających najczęstsze i najbardziej niebezpieczne grzechy na drodze. Na liście wykroczeń, za które najłatwiej otrzymać karę finansową zamienianą na pracę fizyczną, znalazły się:

  1. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości (szczególnie w obszarze zabudowanym),
  2. Niebezpieczne i ryzykowne wyprzedzanie,
  3. Jazda pod wpływem alkoholu lub środków odurzających,
  4. Stwarzanie bezpośredniego zagrożenia w ruchu drogowym.

Słowackie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych podkreśla, że regulacja ma dwa cele: zwiększyć nieuchronność kary wobec piratów drogowych oraz dać alternatywę osobom w trudnej sytuacji finansowej, które realnie nie mają z czego zapłacić mandatu.

Co z zagranicznymi kierowcami i Polakami?

Zmiany wzbudziły spore poruszenie wśród polskich kierowców chętnie podróżujących na Słowację. Jak nowe przepisy wyglądają w kontekście obcokrajowców?

Słowackie służby nie kryją, że głównym adresatem nowelizacji są obywatele Słowacji. W przypadku obcokrajowców egzekwowanie pracy społecznej poza granicami kraju byłoby skomplikowane proceduralnie. Dlatego wobec kierowców z zagranicy (np. z Polski) słowackie organy nadal będą w pierwszej kolejności stosować transgraniczne mechanizmy ściągania należności finansowych oraz tymczasowe zatrzymanie dokumentów lub pojazdu podczas kontroli na miejscu. Jeśli jednak obcokrajowiec posiada stałe miejsce pobytu na Słowacji, zasada „mandat albo miotła” obejmie go w pełnym wymiarze.