Import używanego auta ze Stanów Zjednoczonych przez lata był dla polskich kierowców synonimem opłacalnej transakcji – za ułamek ceny europejskiego odpowiednika można było kupić bogato wyposażony i stosunkowo młody pojazd. Najnowsze dane rynkowe z Ameryki Północnej dowodzą jednak, że era spektakularnych okazji bezpowrotnie minęła. Ceny używanych samochodów za oceanem skoczyły drastycznie, a próg budżetowy, który niegdyś gwarantował ogromny wybór, dziś drastycznie ogranicza możliwości kupujących.
Rynek w liczbach: Próg 20 tysięcy dolarów stał się niedostępny
Analiza przeprowadzona przez serwis iSeeCars na próbie ponad 11,4 miliona używanych pojazdów (w wieku od 3 do 15 lat) wyraźnie pokazuje skalę podwyżek.
Jeszcze kilka lat temu budżet wynoszący 20 000 dolarów pozwalał na swobodny wybór spośród niemal połowy trzyletnich aut na rynku wtórnym. Dziś taka kwota wystarcza zaledwie na 11,4% egzemplarzy z tego rocznika. Aby uzyskać podobny wybór niedrogich aut, jaki w 2019 roku dawał pojazd czteroletni, obecnie trzeba szukać wśród samochodów co najmniej siedmioletnich.
| Wiek samochodu | Udział aut poniżej 20 tys. USD (2019 r.) | Udział aut poniżej 20 tys. USD (2026 r.) |
| 3 lata | 49,4% | 11,4% |
| 4 lata | 54,1% | 17,0% |
| 5 lat | 69,2% | 26,6% |
| 6 lat | 80,0% | 42,4% |
Wzrosty cen dotknęły najpopularniejsze dla Kowalskiego auta
Co istotne, najsilniejsza fala podwyżek uderzyła nie w auta luksusowe, ale w popularne modele segmentu B i C oraz w miejskie SUV-y, które dotychczas stanowiły trzon eksportu do Europy.
Modele z największym wzrostem cen (3-letnie egzemplarze):
- Hyundai Elantra: skok o 56,0% (z 12 295 USD na 19 178 USD)
- Kia Sportage: skok o 50,5% (z 16 312 USD na 24 543 USD)
- Toyota Camry: skok o 49,9% (z 16 567 USD na 24 829 USD)
- Honda Civic: skok o 44,7% (z 16 430 USD na 23 771 USD)
- Ram 1500: skok o 42,5% (z 28 105 USD na 40 060 USD)
- Honda CR-V: skok o 41,4% (z 20 677 USD na 29 245 USD)
- Toyota RAV4: skok o 40,2% (z 20 825 USD na 29 190 USD)
Zjawisko to nie ominęło aut sportowych i premium – dla przykładu trzylatnie Porsche 911 podrożało aż o 74% (do średnio 230 tys. USD). Wymownym wyjątkiem na rynku są wybrane auta elektryczne (jak Tesla Model X, której ceny spadły o około 17%), co wynika z dynamicznych zmian w segmencie pojazdów EV i polityki cenowej producentów.
Dlaczego używane auta w USA tak podrożały?
Na spadek dostępności tanich samochodów nałożyło się kilka skumulowanych czynników:
- Rosnące ceny nowych pojazdów: Wzrost cen wyjściowych w salonach automatycznie podniósł bazę wyceny na rynku wtórnym.
- Niedobory podażowe z lat ubiegłych: Przestoje produkcyjne i zaburzenia łańcuchów dostaw z okresu pandemii doprowadziły do wygenerowania luki na rynku aut 3-5 letnich.
- Zmiana zachowań konsumentów: Kierowcy w USA dłużej eksploatują swoje pojazdy, co ogranicza podaż młodych roczników na aukcjach.
Co to oznacza dla kierowców i importerów w Polsce?
Dla Polaków planujących sprowadzenie auta z USA oznacza to konieczność weryfikacji budżetu. Wyższa kwota zakupu na amerykańskich aukcjach (Copart, IAAI itp.) podnosi nie tylko sam koszt pojazdu, ale również wysokość opłat pochodnych – cła, podatku VAT oraz akcyzy, które wyliczane są od wartości auta. W efekcie sprowadzanie aut powszechnych, popularnych marek staje się coraz mniej opłacalne, a opłacalność eksportu przesuwa się w stronę rzadszych aut powypadkowych lub modeli stricte unikalnych na rynku europejskim.






