Osoby oczekujące na dofinansowanie do zakupu lub leasingu samochodu elektrycznego w ramach programu „NaszEauto” mogą odetchnąć z ulgą. Budżet przedsięwzięcia został oficjalnie powiększony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) o 82 miliony złotych. Decyzja ta oznacza, że około 3 tysiące kierowców, których wnioski trafiły na listę rezerwową po styczniowym wyczerpaniu pierwotnej puli, ostatecznie otrzyma pieniądze.
Przełom dla czekających na dopłaty. 82 miliony złotych trafią do kierowców
Zwiększenie budżetu programu „NaszEauto” to odpowiedź na ogromne zainteresowanie ze strony polskich kierowców i mikroprzedsiębiorców. Przypomnijmy: choć nabór wniosków oficjalnie zaplanowany był do końca kwietnia, wstępna pula środków w wysokości 1,18 mld zł wyczerpała się w zaledwie kilkanaście tygodni – już z końcem stycznia.
Od tego momentu NFOŚiGW przyjmował dokumenty wyłącznie w trybie warunkowym. Dla osób składających dokumenty oznaczało to niepewność – realizacja wypłat zależała od ewentualnego przesunięcia dodatkowych środków. Zwiększenie budżetu o 82 mln zł domyka listę oczekujących.
Do tej pory podpisano około 37 tysięcy umów. Łączna liczba złożonych aplikacji sięgnęła 40 tysięcy. Nowe środki pozwolą na rozpatrzenie pozostałych 3 tysięcy wniosków i wypłatę zaległych dotacji.
Do 40 tysięcy złotych na auto na prąd. Jakie były warunki programu?
Program „NaszEauto” skierowany był do osób fizycznych oraz jednoosobowych działalności gospodarczych (JDG). Pozwalał na uzyskanie dopłaty do zakupu, wynajmu długoterminowego lub leasingu fabrycznie nowego samochodu elektrycznego (kategoria M1).
Główne zasady przyznawania dotacji obejmowały:
- Maksymalną kwotę wsparcia: do 40 000 zł (przy średniej kwocie z wniosków warunkowych wynoszącej ok. 28 tys. zł).
- Limit ceny pojazdu: maksymalny koszt auta nie mógł przekraczać 225 000 zł netto.
- Przeznaczenie: pojazdy o napędzie wyłącznie elektrycznym (BEV).
Jak wypada Polska na tle Europy? Wyhamowanie popytu po wyczerpaniu środków
Powiększenie puli na dopłaty następuje w kluczowym momencie dla polskiej elektromobilności. Statystyki pokazują jasną zależność – po wstrzymaniu podstawowego naboru w programie „NaszEauto”, dynamika sprzedaży aut elektrycznych nad Wisłą odczuwalnie spadła.
- Sytuacja w Polsce: Od stycznia do sierpnia zarejestrowano w Polsce 20 926 nowych aut elektrycznych, co oznacza spadek o 1,2% w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego.
- Sytuacja w Unii Europejskiej: W tym samym czasie rynek w UE zanotował rekordy. Zarejestrowano 1,64 mln elektryków, a ich udział w całkowitej sprzedaży osiągnął 21,7% (zrównując się z udziałem samochodów benzynowych). Największe wzrosty zanotowano w krajach ze stałymi dopłatami (m.in. w Niemczech i we Francji).
Dodatkowe środki w wysokości 82 mln zł mogą dać krótkożaglowy impuls polskiemu rynkowi motoryzacyjnemu i pozwolić na dokończenie procesu elektryfikacji flot osobistych oraz małych firm.
Najważniejsze fakty w pigułce:
- Wzrost budżetu: Łączny budżet programu „NaszEauto” wzrósł z 1,18 mld zł do 1,26 mld zł (dodatkowe 82 mln zł).
- Kto skorzysta? Wsparcie trafi do około 3 000 osób i przedsiębiorców (JDG), którzy złożyli wnioski w trybie warunkowym po wyczerpaniu środków pod koniec stycznia.
- Kwota wsparcia: Średnia kwota dofinansowania przypadająca na jeden wniosek warunkowy to niespełna 28 tys. zł (maksymalna dopłata wynosiła do 40 tys. zł).
- Obecny bilans: NFOŚiGW podpisał już 37 tys. umów przy łącznie 40 tys. złożonych wniosków.
- Rynek w Polsce vs UE: Zwiększenie puli pojawia się w momencie, gdy rejestracje aut elektrycznych w Polsce spadły o 1,2% r/r (styczeń–sierpień), podczas gdy w całej Unii Europejskiej ich udział w rynku sięgnął rekordowych 21,7%.





