Kimi Antonelli przeszedł do historii Formuły 1 jako najmłodszy mistrz świata, ale nie zamierza korzystać z jednego z najbardziej rozpoznawalnych przywilejów zdobywcy tytułu. Kierowca Mercedesa potwierdził, że w sezonie 2027 pozostanie przy numerze 12, rezygnując z możliwości startowania z prestiżową jedynką. Za tą decyzją kryje się nie tylko przywiązanie do Ayrtona Senny, ale również… przesądność Włocha.
Zaledwie 20-letni Andrea Kimi Antonelli ma za sobą sezon, który na zawsze zapisze się w historii Formuły 1. Podczas Grand Prix Meksyku przypieczętował swój pierwszy tytuł mistrza świata, zajmując trzecie miejsce na torze Autódromo Hermanos Rodríguez. Dokonał tego już w drugim sezonie startów w królowej motorsportu, zostając najmłodszym mistrzem w dziejach F1.
Włoch odniósł w 2026 roku dziewięć zwycięstw, a poza podium kończył zaledwie trzy wyścigi. Teraz, kiedy najważniejszy cel został osiągnięty, stanął przed wyborem, którego większość kierowców nigdy nie ma okazji dokonać.
Mógł umieścić na swoim Mercedesie numer 1, symbol aktualnego mistrza świata. Postanowił jednak z niego zrezygnować.
Antonelli zostaje przy numerze 12. Nie chodzi wyłącznie o Sennę
Decyzję dotyczącą sezonu 2027 Antonelli wyjaśnił po zakończeniu Grand Prix Meksyku. Jak przyznał, numer 12 ma dla niego szczególne znaczenie i nie zamierza się z nim rozstawać nawet po zdobyciu mistrzostwa.
Włoski kierowca podkreślił, że pozostanie przy dotychczasowym numerze pomoże mu zachować pokorę i potraktować kolejny sezon jako nowy początek. Zamiast skupiać się na osiągniętym sukcesie, chce dalej pracować nad swoimi umiejętnościami.
To jednak nie wszystko. Antonelli zdradził również, że jest bardzo przesądny, a numer 1 wyjątkowo źle mu się kojarzy.
– Jestem bardzo przesądny, a jedynka nigdy nie była dla mnie szczęśliwym numerem. Za każdym razem, kiedy jej używałem, wszystko szło fatalnie – wyjaśnił mistrz świata w rozmowie z dziennikarzami po wyścigu w Meksyku.
Dla Antonellego dwunastka nie jest więc wyłącznie elementem sportowej identyfikacji. To także symbol ciągłości, który zamierza zachować pomimo ogromnej zmiany swojego statusu w Formule 1.
Numer 12 łączy Antonellego z Ayrtonem Senną
Wybór włoskiego kierowcy ma również ważne znaczenie historyczne. Numer 12 jest nierozerwalnie związany z jednym z największych idoli Antonellego, Ayrtonem Senną.
Brazylijczyk korzystał z niego podczas startów w Lotusie w latach 1985–1987, a także w swoim pierwszym mistrzowskim sezonie w McLarenie w 1988 roku.
To właśnie z dwunastką na samochodzie Senna zdobył pierwszy z trzech tytułów mistrza świata Formuły 1.
Antonelli od początku swojej kariery w wyścigach bolidów jednomiejscowych był przywiązany do tego numeru. Startował z nim między innymi w mistrzostwach włoskiej Formuły 4 oraz Formula Regional European Championship. Wyjątkiem był sezon 2024 w Formule 2, w której korzystał z numeru 4.
Teraz historia zatoczyła symboliczne koło. W 2026 roku Antonelli został pierwszym od czasów Senny w 1988 roku mistrzem świata F1, który zdobył tytuł, ścigając się z numerem 12.
Numer 1 znów zniknie z Formuły 1. Hamilton też go nie chciał
Od sezonu 2014 kierowcy Formuły 1 mogą wybierać stałe numery startowe. Wyjątek stanowi jedynka, zarezerwowana dla aktualnego mistrza świata. Zdobywca tytułu może z niej skorzystać w kolejnym sezonie, ale nie ma takiego obowiązku.
W ostatnich latach Max Verstappen zdecydował się na zmianę numeru po zdobyciu swojego pierwszego mistrzostwa. Podobnie postąpił Lando Norris, który w sezonie 2026 startuje z jedynką po triumfie w poprzednim roku.
Inną drogę wybrał Lewis Hamilton. Brytyjczyk przez lata dominacji w Mercedesie pozostawał wierny numerowi 44, mimo że wielokrotnie miał prawo zamienić go na 1.
Antonelli pójdzie właśnie jego śladem. Oznacza to, że w sezonie F1 2027 numer 1 ponownie zniknie ze stawki, po raz pierwszy od 2021 roku.
Mistrz świata nie zamierza spoczywać na laurach
Decyzja Antonellego może wydawać się drobiazgiem, szczególnie w kontekście zdobycia mistrzostwa świata w wieku zaledwie 20 lat. Pokazuje jednak, jak Włoch podchodzi do kolejnego etapu swojej kariery.
Zamiast podkreślać nowy status za pomocą numeru zarezerwowanego dla mistrza, chce zachować element, który towarzyszył mu na drodze do największego sukcesu.
Dla Mercedesa sezon 2027 będzie początkiem obrony tytułu kierowców, a dla Antonellego pierwszą okazją, by udowodnić, że tegoroczny triumf nie był jednorazowym osiągnięciem.
Jedno jest już pewne: rywali ponownie spróbuje pokonać za kierownicą bolidu z numerem 12. Tym samym, który przed laty przyniósł pierwszy mistrzowski tytuł jego idolowi, Ayrtonowi Sennie.








