Toyota już od wielu lat jest liderem polskiego rynku i jej dobra sprzedaż nie powinna nikogo dziwić, niemniej japońskich gigant sprawił niemałą niespodziankę zajmując w maju pierwszą pozycję w segmencie aut elektrycznych, i to od razu zarówno w kategorii modeli osobowych, jak i dostawczych. Sprawdzamy, jak to możliwe.
O ile samochody elektryczne przez cały czas nie są na polskim rynku istotną siłą same w sobie, to stanowią decydujący wyznacznik tego, co będzie się z nim działo w kolejnych latach. Niezależnie od tego, czy tego chcemy czy nie, i wyzwań, które pojawiają się na tej drodze, to ostatecznie elektromobilność stanowi przyszłość motoryzacji.
Właśnie dostaliśmy najlepszy dowód na potwierdzenie tej tezy, który przekłada się zarówno na sytuację globalną, jak i na naszym podwórku: fakt, że samochody elektryczne na serio zaczęła traktować Toyota. Tak, ta Toyota, która do tej pory podchodziła do nich – zdawać się mogło – z rezerwą.
Teraz wychodzi jednak na to, że budowane przez dekady doświadczenie w opanowanych przez Japończyków do perfekcji układów hybrydowych zaowocowało również w modelach, z których wyciągnięto już element spalinowy. Gdy Toyota już się za nie wzięła, to pierwsze efekty widoczne na polskim rynku wprawiły w osłupienie nawet osoby zajmujące się nim na co dzień – w tym mnie.
Toyota nr 1 w Polsce również wśród aut elektrycznych. W dostawczych jest pozamiatane
Wyniki rejestracji z maja pokazały nam przetasowanie, którego chyba nikt się nie spodziewał: po wzroście aż o 569 proc., na pierwsze miejsce w kategorii elektrycznych samochodów osobowych wskoczyła Toyota, która w minionym miesiącu znalazła 234 nabywców, i wyprzedziła tym samym Mercedesa (224 rejestracje) oraz zamykającego podium BYD (203 rejestracje).
Utożsamiany z tym segmentem wieloletni lider – Tesla – ze 184 rejestracjami spadł na miejsce czwarte. Poważne spadki zaliczył również zeszłoroczny lider rynku samochodów elektrycznych w Polsce – BMW z modelami iX1 oraz iX2 (o 61 proc.) oraz Hyundai (aż o 74 proc.).
Podstawowe pytanie brzmi: czym Toyota wykręciła taki wynik? Okazuje się, że obok dobrze już znanego na polskim rynku elektrycznego modelu bZ4X, który właśnie się rozkręca w całkowicie odmienionej i poprawionej formie, świetnie przyjęty został mniejszy C-HR+.
Całkowicie nowy model Toyoty bez bezpośredniego poprzednika z miejsca stał się drugim najpopularniejszym elektrykiem w Polsce i goni przez długo domyślny wybór, czyli Teslę Model Y.
Godny odnotowania jest fakt również bardzo mocnej pozycji Toyoty na obecnie bardzo szybko rosnącym w Polsce rynku elektrycznych samochodów dostawczych. Japońska marka jest obecna nim już od dłuższego czasu z bezemisyjnymi wersjami dobrze znanych modeli Proace City, Proace i Proace Max. Przy 122 rejestracjach w maju rosła prawie dokładnie tak szybko jak cały rynek (wzrost o 110 proc.), co pozwoliło jej utrzymać pozycję absolutnie dominującego lidera, z ponad pięćdziesięcioprocentowym udziałem w skali całego kraju. Drugi w tej kategorii Mercedes odnotował 34 rejestracje, a trzecie Renault – 22.
Plan Toyoty na przyszłość: go electric, don’t stop hybrid
Wyniki te są ciekawe o tyle, że Toyota jeszcze nie rozkręciła się w elektromobilności na dobre: na rynku pojawiają się pierwsze sztuki nowych bZ4X oraz C-HR+, ale już w najbliższych tygodniach gamę uzupełnią z dwóch stron większy i bardziej praktyczny bZ4X Touring oraz mniejszy Urban Cruiser.
Nie oznacza to jednak, że Toyota całkowicie konwertuje się teraz na elektromobilność. Raczej – jako największy producent samochodów na świecie – musi zapewniać swoim klientom na wszystkich rynkach maksymalną wolność wyboru, która obejmuje wszystko od silników spalinowych, przez hybrydy i elektryki, po napędy wodorowe, z którymi przecież również to właśnie ta marka była obecna w Polsce jako jedna z pierwszych.
Na korytarzach Toyota Motor Poland redakcja V10.pl słyszy, że w tej chwili fundament sprzedaży na naszym rynku będzie opierał się dalej o modele hybrydowe, bo ta strategia się po prostu sprawdza: liczby wskazują, że Polacy zaufali tej technologii i cenią ją za niezawodność i niskie koszty eksploatacji, które my również widzimy w naszych testach (zobacz mój test Corolli Cross).

Pierwsza jazda: Toyota Corolla Cross 2025 – zmieniła twarz, ale najważniejsze zostało to samo
Podwyższona pochodna Corolli w teorii ma wszystko to, czego potrzeba, by odnieść sukces. Mimo wszystko już od trzech lat nie może się za bardzo przebić na polskim rynku. Czy pierwsza…
Już teraz rośnie jednak znaczenie napędów o konsekwentnie zwiększającym się udziale prądu w napędzie: na rynku debiutuje w tej chwili na przykład nowa generacja bestsellerowej RAV4, która w nowym wydaniu dostępna będzie jako klasyczna hybryda bądź plug-in. I docelowo to właśnie ta druga opcja ma być wybierana przez połowę klientów. Krok po kroku rynek dojrzewa do elektryków, na co polski oddział Toyoty reaguje z jak widać znaną sobie skutecznością.











