Bianchi doznał przeciążenia 254G

Na Julesa Bianchiego zadziałała niewiarygodna siła 254G w wypadku podczas zeszłorocznego wyścigu Formuły 1 o GP Japonii, który ostatecznie kosztował go życie.

Pojawił się nowe informacje o feralnej kraksie z blisko 7-tonowym dĽwigiem pochowanego dwa dni temu Francuza za sprawą niedawno powstałej bazy danych FIA z wypadków w wyścigach samochodowych.
Niemiecki magazyn Auto Motor und Sport napisał, że o ile początkowo siłę zderzenia Bianchiego z dĽwigiem obliczono na 92G, o tyle tak naprawdę była prawie trzy razy większa. Błąd w kalkulacjach miał powstać w wyniku zsunięcia się kierowcy Marussi w kluczowym momencie zatyczek do uszu, w których znajdowały się czujniki przeciążenia.

Sam bolid uderzył z siłą „tylko” 58.8G, jednak na głowę Bianchiego podziałało 254G, ponieważ 24-latek częściowo wbił się samochodem pod dĽwig.
„Tym samym został dociśnięty z góry przez spód dĽwigu”. – wyjaśnił Andy Mellor, wiceprezydent Komisji Bezpieczeństwa FIA.

„To zadziałało jak hamulec, gwałtownie zatrzymało ruch pojazdu – a w tym czasie był kontakt pomiędzy kaskiem kierowcy i dĽwigiem. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy czegoś takiego. „Uderzenie było tak mocne, jakbyś zrzucił bolid na ziemię z 48 metrów wysokości”.Bianchi uderzył na poboczu toru Suzuka w dĽwig, który wysłano do zabrania samochodu Adriana Sutila z Saubera.
Bianchi w mokrych warunkach wypadł z trasy przy prędkości 213 km/h, ale przed uderzeniem zdołał zwolnić do 126 km/h. Miał na to 2,61 sekundy.

Jules doznał rozlanego uszkodzenia aksonalnego mózgu.

Peter Wright przewodzący Komisji Bezpieczeństwa FIA zaprzeczył, że Bianchiego uratowałaby kabina nad kokpitem.

„(…) Wtedy jego głowa nie uderzyłaby w dĽwig, ale uderzyłaby z identycznym skutkiem w kabinę”.
– wytłumaczył.
Z kolei na sugestię, że powinno się lepiej zabezpieczać dĽwigi, Mellor odparł, iż trzeba by było przyczepiać do nich „sześć rzędów opon”, co jest „nie do przyjęcia”.

Główną reakcją FIA na wypadek Bianchiego było wprowadzenie w F1 wirtualnego samochodu bezpieczeństwa.