Grand Prix Włoch to zawsze wyjątkowy weekend dla Ferrari: domowy wyścig w świątyni prędkości i wielkie święto Tifosi – fanów, którzy od dekad zamieniają tor pod Mediolanem w czerwone morze. W tym roku Scuderia postanowiła uhonorować swoją historię w wyjątkowy sposób: Charles Leclerc i Lewis Hamilton pojadą w specjalnym malowaniu SF-25, które nawiązuje do legendarnego Ferrari 312 T- auta, którym Niki Lauda w 1975 roku zdobył swój pierwszy tytuł mistrza świata.
SF-25 będzie odzwierciedlał charakterystyczne cechy legendarnego 312 T: odcień czerwieni będzie odpowiadał temu sprzed pięćdziesięciu lat, pojawią się klasyczne białe podłużne pasy oraz nazwiska kierowców zapisane kursywą. Numery startowe także nawiążą do przeszłości – czarne cyfry na białym prostokątnym tle.
Tylne skrzydło będzie w metalicznym srebrze, przypominającym aluminium używane w czasach sprzed ery włókna węglowego w F1. Pokrywa silnika SF-25 oczywiście będzie biała, tak jak w samochodzie Laudy, a felgi otrzymają wzór inspirowany obręczami sprzed 50 lat.
Dla Hamiltona będzie to szczególny debiut – pierwszy domowy wyścigu w czerwieni, dodatkowo ozdobiony bielą w stylu Nikiego Laudy, z którym brytyjczyk współpracował przecież bardzo blisko za czasów kariery w Mercedesie.
Tifosi zobaczą więc na torze barwy, które przed pół wiekiem niosły Ferrari na szczyt. To jednak będzie, chociaż wspaniałe, bardzo odległe wspomnienie… Scuderia czeka na tytuł mistrzowski w Formule 1 od 2008 roku i nie zapowiada się, aby w najbliższym czasie się go doczekali.






