Hamilton ceni sobie otrzymany kask Senny bardziej niż jakiekolwiek trofea

Lewis Hamilton był wzruszony wręcz do łez po zrównaniu się wczoraj z legendarnym Ayrtonem Senną w liczbie zdobytych pierwszych pól startowych w Formule 1 i otrzymaniu w nagrodę kasku swojego idola.

Kierowca Mercedesa efektownie wygrywając kwalifikacje w Kanadzie wywalczył 65. pole position. Senna doszedł dokładnie do tylu pierwszych pól startowych w przededniu tragicznego wypadku na torze Imola.
Gdy Hamilton wysiadł z bolidu, wręczono mu kask trzykrotnego mistrza świata z lat 80. i 90. podarowany przez jego rodzinę.

„Jestem poruszony, oniemiały”. – powiedział stojąc przed kibicami zgromadzonymi na trybunach. „Wiem, że Ayrton był ulubionym kierowcą wielu z was. Moim również. Zainspirował mnie do znalezienia się tu, gdzie jestem dzisiaj. Dorównanie mu i otrzymanie tego prezentu jest największym zaszczytem”.
„Wielkie, wielkie dzięki dla rodziny Senny i dla wszystkich tutaj, Bóg zapłać, dziękuję”.


„(…) Kiedy zaczynaliśmy starty w kartingu, piętnaście lat temu czy kiedy tam, gdyby ktoś wtedy powiedział, że dogonię Ayrtona Sennę w liczbie zdobytych pole position, mógłbyś stwierdzić »Jest szalony. Palił coś«”.
– śmiał się.

„(…) Pamiętam, jak wracałem ze szkoły i puszczałem wideo z Ayrtonem, więc to naprawdę niezwykłe, gdy sobie pomyślę, że teraz jestem tutaj i mam tak wiele pierwszych pól startowych”.
Komentując jeszcze kask Senny, mówił: „To najbardziej wyjątkowa rzecz jaką mam, przewyższająca wszystkie moje puchary i wszystko”.

„(…) Mieszkam w apartamencie w Monako, więc nie mam dużo miejsca na trofea. Ale na kask zdecydowanie się znajdzie – może położę go na stole w w salonie, aby był pierwszą rzeczą, jaką zobaczysz kiedy wejdziesz!”
Najpierw mówiono, że Hamiltonowi jest wręczany oryginalny kask, w którym Senna się ścigał w sezonie 1987. PóĽniej wyszło na jaw, iż takowy Lewis dostanie póĽniej, zaś na razie otrzymał replikę, której używano 30 lat temu do celów promocyjnych.

Hamiltonowi jednocześnie brakuje już tylko 3 zwycięstw w kwalifikacjach do wyrównania rekordu wszech czasów Michaela Schumachera.
Spytany, czy doścignięcie Niemca będzie znaczyło dla niego równie dużo, 32-latek odparł: „Nie doszedłem do tego, więc nie mogę tak naprawdę powiedzieć…”

„(…) Pomyśleć, że jestem blisko niewiarygodnego rekordu Michaela, planuję go wyrównać. Ten moment sam w sobie będzie zaszczytem, ale to gdybanie”.