Honda Super-N (fot. Honda)

Honda szybsza niż wygląda. Elektryczny Super-N w klimacie Retro ma zagrozić Dacii

Honda najwyraźniej odrobiła lekcję po rynkowej porażce luksusowego, ale przesadnie drogiego modelu e (wycofanego w 2023 roku). Japończycy wracają do gry na rynku małych aut elektrycznych, ale tym razem zaczynają od zupełnie innej strony – od rozsądnej ceny. 22 czerwca 2026 roku oficjalnie ruszyły zamówienia na model Honda Super-N. Ma to być tani, zwinny elektryk „dla ludu”, który zamiast nudnej pragmatyczności stawia na potężny ładunek nostalgii i czystą frajdę z jazdy.

Cena, która zaskakuje (ale jest pewien haczyk)

Największym zaskoczeniem jest kwota, jaką przyjdzie zapłacić za tego malucha. Cennik Hondy Super-N startuje od 18 995 funtów, co po przeliczeniu daje około 94 000 złotych. W realiach dzisiejszego rynku EV to kwota wręcz okazyjna.

Gdzie tkwi haczyk? Na ten moment model ten zadebiutował wyłącznie w Wielkiej Brytanii. Honda jak na razie milczy w kwestii wprowadzenia wersji z kierownicą po lewej stronie na rynek Europy kontynentalnej (w tym do Polski).

Duch lat 80. i geny japońskiego kei-cara

Honda Super-N wizualnie odcina się od bezpłciowych, nowoczesnych toczydełek. Auto bazuje na japońskim elektrycznym kei-carze (N-One e:), jednak na potrzeby Europy zostało solidnie podrasowane. Stylistycznie to bezpośredni hołd dla kultowej, zadziornej Hondy City Turbo II z lat 80. Maluch zyskał:

  • Poszerzone nadkola i agresywniej narysowane zderzaki,
  • Masywny, sportowy spoiler oraz efektowne felgi aluminiowe,
  • Nisko poprowadzoną krawędź załadunku bagażnika (mieści od 162 do 967 litrów po złożeniu foteli Magic Seats).

Auto jest przy tym ekstremalnie kompaktowe – mierzy zaledwie 3599 mm długości, co czyni je idealną bronią na ciasne, miejskie parkingi. Zwłaszcza w dobie obecnych, gigantycznych problemów z odwiecznym brakiem miejsc parkingowych.

  • Honda Super-N (fot. Honda)

    Honda Super-N (fot. Honda)

  • Honda Super-N (fot. Honda)

    Honda Super-N (fot. Honda)

  • Honda Super-N (fot. Honda)

    Honda Super-N (fot. Honda)

Piórkowa waga kontra skromny zasięg

Współczesne elektryki cierpią na nadwagę, ale nie ten. Dzięki zastosowaniu kompaktowej baterii litowo-jonowej o pojemności 29,6 kWh, inżynierom udało się utrzymać masę własną pojazdu na poziomie zaledwie 1097 kg.

Niestety, mała bateria oznacza też twarde, miejskie kompromisy:

  • Zasięg WLTP w cyklu mieszanym: 128 mil, czyli około 206 km.
  • Zasięg w mieście: Według deklaracji producenta ma sięgać do 320 km, jednak eksperci brytyjskiego What Car? studzą zapał, wieszcząc, że w mroźny, zimowy poranek realny zasięg może spaść do okolic 110-120 km.

Wniosek? Super-N nie udaje auta autostradowego. To bezkompromisowy, miejski gokart do codziennych dojazdów do pracy i marketu.

Gry wideo na kołach? Symulowane biegi i tryb BOOST

Żeby jazda „wokół komina” nie była nudna, Honda wyposażyła Super-N w funkcje rzadko spotykane w tej klasie cenowej. Najciekawszą z nich jest tryb BOOST.

Po wciśnięciu jednego przycisku moc silnika elektrycznego skacze z bazowych 64 KM (47 kW) do 95 KM (70 kW). W efekcie czas przyspieszenia od 0 do 100 km/h skraca się z leniwych 14,5 sekundy do całkiem żwawych 10 sekund. Przyznacie – to i tak więcej, niż ktokolwiek by przypuszczał, patrząc na ten model. Ot – cytując klasyka – Honda szybsza niż wygląda.

Co więcej, aktywacja trybu BOOST diametralnie zmienia zachowanie auta:

  1. Wirtualna skrzynia biegów: Manetki przy kierownicy pozwalają na symulowanie zmiany 7 przełożeń – zupełnie jak w klasycznym, spalinowym hot-hatchu.
  2. Active Sound Control: Głośniki generują sztuczny warkot silnika (choć pierwsi recenzenci z Top Gear z uśmiechem porównują go do gier arkadowych z lat 90.).
  3. Wizualna metamorfoza: Ambientowe, niebieskie podświetlenie kokpitu i sportowych foteli natychmiast zmienia barwę na drapieżny fiolet.

W standardzie klient otrzymuje również zaawansowany pakiet bezpieczeństwa Honda SENSING oraz nagłośnienie premium marki Bose z dedykowanym subwooferem ukrytym pod podłogą bagażnika.

  • Honda Super-N (fot. Honda)

    Honda Super-N (fot. Honda)

  • Honda Super-N (fot. Honda)

    Honda Super-N (fot. Honda)

Jak wypada na tle konkurencji?

Choć kwota poniżej 95 tys. zł za nową elektryczną Hondę brzmi kusząco, Super-N wchodzi do bardzo ciasnej klatki:

ModelCena orientacyjnaZasięg WLTP (mieszany)Charakterystyka
Honda Super-Nok. 94 000 zł (£18 995)206 kmStyl retro, tryb BOOST, świetne nagłośnienie, zapowiada się świetna zabawa.
Dacia Springod ok. 73 500 zł225 kmBezkonkurencyjnie najtańsza, do bólu poprawna i (za bardzo?) plastikowa.
BYD Dolphin SurfPodobna półka cenowa322 kmChiński konkurent, oferujący znacznie większy zasięg i przestrzeń.
Renault Twingo EVZapowiedź poniżej £20 000263 kmNadchodzący europejski hit retro, bardziej praktyczny zasięgowo.

Czy warto czekać?

Honda Super-N udowadnia, że tanie auto elektryczne wcale nie musi wyglądać jak przysłowiowa lodówka na kołach (tak, wiemy, nie ma takiego przysłowia). Oferuje mnóstwo stylu, świetne właściwości jezdne i gadżety dla fanów dawnej motoryzacji. Ograniczony zasięg łatwo jej wybaczyć, patrząc przez pryzmat przede wszystkim miejskiego przeznaczenia. Największym problemem pozostaje jednak polityka dystrybucyjna – dopóki Honda nie zdecyduje się na przerzucenie kierownicy na lewą stronę i rozkręcenie ekspansji na Stary Kontynent, Polakom pozostaje jedynie oglądanie zdjęć i zazdrość wobec kierowców z Wielkiej Brytanii. Co ambitniejsi (lub mniej cierpliwi) mogą rozważyć sprowadzenie anglika i… cóż, jeszcze więcej zabawy na polskich drogach?