Pakiet CPN się skończył (fot. engin akyurt / Unsplash)

Koniec tarczy paliwowej. Od 1 lipca pakiet CPN przechodzi do historii, a ceny na stacjach idą w górę

1 lipca 2026 roku przyniósł zasadniczą zmianę dla milionów polskich kierowców. Z końcem czerwca oficjalnie przestał obowiązywać tymczasowy pakiet osłonowy „Ceny Paliwa Niżej” (CPN). Od dziś na stacjach benzynowych w całym kraju powróciły standardowe stawki podatkowe, co natychmiast przełoży się na wyższe kwoty wyświetlane na pylonach.

Wprowadzony pod koniec marca tego roku pakiet CPN był bezpośrednią reakcją na gwałtowne skoki cen ropy naftowej, wywołane zaognieniem konfliktu na Bliskim Wschodzie. W ramach mechanizmu ochronnego rząd zdecydował o czasowym obniżeniu podatku VAT na benzynę, olej napędowy oraz biokomponenty z 23% do 8%. Wcześniej, bo już 15 czerwca, wygasła także inna składowa tarczy – obniżona o niespełna 30 groszy akcyza. Dzisiejsze przywrócenie podstawowej, 23-procentowej stawki VAT definitywnie domyka ten proces.

Ile realnie zapłacimy przy dystrybutorach?

Choć czysta matematyka podatkowa mogłaby sugerować skok cen nawet o ponad 50 groszy na litrze, eksperci rynkowi tonują nastroje, wskazując na nieco łagodniejszy scenariusz. Jak wynika z analiz biura Reflex, realny wzrost cen detalicznych benzyny oraz oleju napędowego po zakończeniu pakietu CPN powinien zamknąć się w przedziale od 30 do 50 groszy na litrze.

Niestety, kierowcy nie mają co liczyć na to, że rynek hurtowy zamortyzuje te podwyżki. Czynniki makroekonomiczne – w tym wyhamowanie spadków cen ropy na światowych giełdach oraz osłabienie pozycji polskiego złotego – skutecznie wiążą ręce dystrybutorom, pozostawiając minimalne pole do ewentualnych obniżek marż.

  • Pakiet CPN się skończył (fot. engin akyurt / Unsplash)

    Pakiet CPN się skończył (fot. engin akyurt / Unsplash)

Koniec równego traktowania. Wracają drogie autostrady

Wygaszenie pakietu CPN oznacza coś więcej niż tylko wyższy rachunek za tankowanie. Przez ostatnie miesiące program ten skutecznie spłaszczał strukturę cenową w kraju, sztucznie ograniczając rozpiętość stawek między poszczególnymi stacjami. Dotyczyło to również punktów zlokalizowanych przy autostradach i drogach ekspresowych, gdzie paliwo tradycyjnie bywa najdroższe.

Od 1 lipca uwolniony rynek wraca do starych reguł. Zdaniem Urszuli Cieślak, analityczki biura Reflex, w najbliższych dniach wyraźnie zarysowują się na nowo różnice cenowe pomiędzy poszczególnymi stacjami, a agresywna wojna cenowa i walka o klienta na rynku detalicznym mocno stracą na dynamice. Dla kierowców planujących wakacyjne wyjazdy oznacza to jedno: przed trasą warto dokładnie zaplanować miejsce tankowania, by uniknąć „autostradowych” stawek.