Test najmniejszego i najtańszego elektryka w gamie najłatwiej zrobić na zasadzie rundki po mieście. Tymczasem ja zabrałam nową Škodę Epiq na strome i kręte serpentyny w austriackim Tyrolu! Widoki były nieprzyzwoicie ładne, ale zobaczyłam też gdzie jest haczyk w tym aucie. Siedzi na tylnej kanapie. Zobacz recenzję najnowszego modelu Škody, z którego dowiesz się po co on powstał, co to za auto, ile kosztuje i czy w ogóle ma sens.
Škoda Epiq wygląda na więcej, niż wskazują na to wymiary
Zanim w ogóle wsiadłam do nowego modelu Škody, ten przeszedł już pierwszy sprawdzian na parkingu. Mierzy 4171 mm długości, czyli mniej niż niejeden hatchback, a mimo to nie wygląda jak podniesiony miejski maluch z doklejonymi nakładkami.
Wysoko poprowadzona linia boczna, szeroka część nadwozia poniżej dolnej linii okien i relingi dachowe pełniące tu również jakże ważną funkcję estetyczną robią z Epiqa pełnoprawnego (choć wydatnie skróconego) SUV-a.
To pierwszy dostępny w polskich salonach Škody model, który w całości korzysta z obowiązującego teraz w Czechach języka stylistycznego Modern Solid. W praktyce oznacza to błyszczący, czarny panel Tech-Deck Face z przodu i debiutującą sygnaturę świetlną w kształcie litery T, którą zobaczymy też w kolejnych (już większych) SUV-ach.
Z tyłu ten sam motyw w światłach otacza również iluminowany napis Škoda. Całość jest zaskakująco niepozorna jak na auto, które ma przyciągać nowych odbiorców do elektromobilności. Żadnych zabiegów z serii „spójrz na mnie!”, żadnych stylistycznych eksperymentów na siłę i – co doceni chyba każdy, kto chce to auto sprzedać za pięć lat – żadnej mody, która zdąży się zestarzeć. Škoda może zmieniać wierzchnią szatę swoich aut, ale pod spodem kryje się ten sam pragmatyzm.
…to, plus cała masa niewidocznej, zaawansowanej pracy aerodynamicznej: aktywne klapy chłodzenia, kanały kurtyn powietrznych, dyfuzor ze spojlerem i osłony zmniejszające szczelinę między oponą a nadkolem (!). Efekt to współczynnik oporu powietrza na poziomie 0,275, czyli wynik, jakim jeszcze niedawno chwaliły się auta zawieszone o dwie ligi cenowe wyżej. To też ciekawie pokazuje, jak się zmienił nasz świat: podobnie jak w czasach Fabii, Czesi nadal mogą pochwalić się ściąganiem do mas rozwiązań z klas wyższych, tylko teraz realia i potrzeby się zmieniły…
Wnętrze: pierwsza wegańska Škoda!
Tu Epiq zrobił mi największą niespodziankę. Jak przystało na tak eko auto dla świadomych odbiorców z centrów wielkich miast, tapicerki tekstylne w całej gamie uszyto w stu procentach z poliestru z odzysku, a skórę zastąpiono materiałem Techtona.

Łącznie w aucie wykorzystano ponad 34 kg materiałów pochodzących z recyklingu i to jest pierwszy seryjny model Škody całkowicie wolny od komponentów pochodzenia zwierzęcego. Niektórzy mogą w tym momencie wywrócić oczami, ale – zupełnie podobnie jak wegański falafel – jak na złość to jest ok.
Deska rozdzielcza i wstawki na drzwiach w moim egzemplarzu były wykończone na miękko, przyjemnie, bez tego charakterystycznego dla wielu aut i owoców z naklejką BIO wrażenia, że najpierw ktoś oszczędził, a potem dorobił do tego ideologię.
Tam, gdzie kończy kontakt z ramieniem pasażera, powracają wspomnienia z modelami Škody z dawnych czasów. Z tyłu pojawia się nawet trochę gołej blachy, na którą nie pozwolił już sobie bliźniaczy Volkswagen ID. Polo, ale tutaj za podobne pieniądze dostaje się więcej auta – jak dla mnie to uczciwy kompromis. Ponieważ…
Miejsca jest absurdalnie dużo jak na auto o tych wymiarach
Już wspominane nowe Polo na prąd zaskakuje przestrzenią w środku, a zwłaszcza bagażnikiem o pojemności 441 l – zauważalnie pojemniejszym niż w Golfie. Tymczasem ten w Epiqu gra już w lidze (nowego, zauważalnie większego niż wcześniej) VW T-Roca: mieści całe 475 l. Do tego pod maską czeka jeszcze bonus, którego próżno szukać w autach spalinowych (i wielu elektrykach też): dodatkowy bagażnik o pojemności 25 l.
Dodatkowe 28 l dopisuje do tego masa praktycznych schowków i kieszeni, które pomieszczą butelki 1,5 l w przednich drzwiach i litrowe w tylnych. Z silnikiem spalinowym czy też elektrycznym – Škoda to Škoda, nie mogło więc oczywiście zabraknąć nieśmiertelnych przemyślanych rozwiązań z cyklu Simply Clever – funkcjonalność bagażnika poprawiają dodatkowe haczyki i siatki, w drzwiach nadal znajdziemy parasolkę, a pod klapką wlewu paliwa – skrobaczkę do szyb.
Epiq to nowoczesny elektryk, który stawia na tradycyjne przyciski
Za centralnym ekranem w Epiqu o przekątnej 13 cali kryje się potężna technologia: nowy system multimedialny oparty na Androidzie, który można wzbogacić już o ponad 150 aplikacji wszelkiego typu, a standardowo wyposażony jest w asystentkę głosową Laurę (da się z nią normalnie rozmawiać, nie żadnymi wyuczonymi formułkami).
Bardziej oczekiwaną oznaką postępu było dla mnie jednak to, co znalazłam poniżej tego wyświetlacza: fizyczne przyciski klimatyzacji i oddzielne przełączniki trybów jazdy. Bez zanurzania się w podmenu, bez odrywania wzroku od drogi, bez uczenia się nawyków projektanta. Na górskich serpentynach, gdzie w pięć minut przechodzisz od słońca do chłodnego cienia w dolinie, doceniłam to… jakieś dwadzieścia razy.
Drugi plus należy się wyświetlaczowi head-up na przedniej szybie. Jest nieinwazyjny: pokazuje złożone informacje, ale nie próbuje rzucać na szybę połowy deski rozdzielczej. Zwróćcie uwagę: w autach chińskich w tym segmencie ten element jest robiony albo byle jak, albo nie ma go ma wcale. Nie ma nic za darmo!

Za kierownicą: mała Škoda jest żwawa, zwinna i… odrobinę za głośna z tyłu
Jeździłam najmocniejszą odmianą 55, czyli tą, która jako pierwsza wkroczy do polskich salonów. Jej szczęśliwe liczby to 204 KM, 290 Nm i, co w tym wypadku najważniejsze, masa własna w okolicach 1600 kilogramów. Na tle dzisiejszych elektryków to praktycznie waga piórkowa, a w wersjach 35 i 40 schodzi nawet poniżej półtorej tony.
I to czuć od pierwszego zakrętu. Epiq jest sensacyjnie dobrze skrętny: układ kierowniczy pracuje bezpośrednio, a nadwozie nie ma tendencji do przechylania nawet przy atakowaniu górskich agrafek. Na takich drogach mały crossover Škody zachowuje się jak mały hatchback, a nie auto z dodatkowymi paroma centymetrami prześwitu i kilogramami balastu.
To zaleta napędu elektrycznego, który lokuje najcięższy element auta (akumulator) pod podłogę, między kołami. W takich warunkach jak na dłoni widać też jego drugą przewagę: pełny moment obrotowy dostępny jest od momentu ruszenia, więc wyjście z nawrotki pod górę odbywa się bez żadnego zastanowienia ze strony auta.
To efekt tym lepszy, że zawieszenie jest stosunkowo proste: tworzą je klasyczne kolumny McPhersona z przodu i belka skrętna z tyłu. Żadnego układu wielowahaczowego, ale też adaptacyjnego czy aktywnego czegokolwiek. Nie żebym akurat w tym aucie za tym tęskniła, bo jak widać przy tych gabarytach i masie (a przede wszystkim cenie) to co jest to jest ok.
Jest jednak jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. Wyciszenie kabiny jest w porządku, ale „w porządku” to już dla mnie za mało, gdy reszta auta bije na głowę swoją klasę. Po zjechaniu z gór na drogi szybkiego ruchu do środka docierało więcej szumu, niż powinno, ale, co ciekawe, dotyczyło to zwłaszcza miejsc z tyłu. To kolejna poszlaka wskazująca, że Epiq został stworzony raczej z myślą o singlu lub parze niż jako pełnoprawne auto rodzinne.

Zasięg, ładowanie i auto jako mobilny magazyn energii
Do Epiqa wędruje trochę zaskakujący tytuł pierwszej elektrycznej Škody z napędem na przednią oś. To zasługa nowej platformy MEB+, która przenosi w elektrykach Grupy Volkswagen e-motor z tyłu na przód (w tym segmencie wielkości nie będzie napędu na cztery koła). Korzystają z niej również bliźniaczy Volkswagen ID. Cross oraz hatchbacki ID. Polo i Cupra Raval.
W Epiqu do wyboru są dwa akumulatory: 38,5 kWh brutto z chemią LFP dla wersji 35 i 40 oraz 55 kWh brutto w technologii NMC dla odmiany 55. W tańszych wariantach możemy liczyć na około 310 km zasięgu, w topowej wersji na 440 km. Ładowanie prądem stałym od 10 do 80 procent zajmuje 24 minuty w wersji 55 i 23 minuty w wersji 40 (mniejsza moc, ale też mniejszy akumulator). W domowym wallboxie na prąd przemiennym Epiq przyjmie standardową wartość 11 kW.
Niestandardowe jest natomiast to, co Epiq potrafi oddać. Podobnie jak pozostałe z czworaczków, wyposażony jest w funkcje V2L i V2H, a więc możliwość zasilania elektronicznych urządzeń zewnętrznych, czy nawet całego domu. Obecny w aucie akumulator można też wykorzystać do trybu kempingowego, który przy poziomie naładowania powyżej 30 proc. utrzymuje zadaną temperaturę i dopływ świeżego powietrza w kabinie nawet przez dziesięć godzin. Auta elektryczne mają cały czas swoje oczywiste ograniczenia, ale starają się je nadrobić na przykład takimi bonusami.
W Epique sprawdziła się też funkcja „one pedal drive”, w której po puszczeniu pedału gazu auto samo hamuje poprzez rekuperację. Na długich zjazdach z przełęczy pozwoliło to odzyskać całe kilowatogodziny energii, ale najczęściej rozwiązanie to sprawdzi się w miastach, gdzie Epiqa realnie będzie się dało płynnie rozpędzać i hamować tylko prawą nogą.

Ceny: najtańsza wersja póki co pozostaje obietnicą
Poza szumem z tyłu jest jeszcze jedna gorzka pigułka do przełknięcia. Škoda reklamuje Epiqa kwotą 112 900 zł, ale ta dotyczy wersji Essence 35 ze 115 KM, która ma trafić do sprzedaży dopiero w pierwszej połowie października, a krajowy dystrybutor zastrzega, że cena może się jeszcze zmienić.
Wyżej w cenniku sprawy toczą się szybko: pośrednia odmiana 40 z napędem o mocy 135 KM wyceniona została wstępnie na 122 900 zł, ale na ten moment zamówić można wyłącznie topowy wariant 55. Nawet przy podstawowej wersji wyposażenia Essence to koszt 139 600 zł, a Selection podwyższa poprzeczkę do 149 600 zł.
Nawet ta najtańsza odmiana nie jest tak naprawdę opcją budżetową: Fiat Grande Panda z elektrycznym napędem o mocy 113 KM startuje z pułapu około 109 tys. zł, a popularny na naszym rynku (jak na elektryka) Citroën ë-C3 czasem trafia już na promocje, przy których jest jeszcze tańszy. No i nie zaczynajmy tematu chińskich marek i tego, co są w stanie obiecać w tych cenach…
Co na to Škoda? Że broni się po prostu dobrym, kompletnym autem, które daje dobrą jakość, dobre multimedia, dobre prowadzenie i większy wybór poziomów napędów i wyposażenia. Tam, gdzie w chińskich autach połacie plastiku, w Epiqu są lubiane praktyczne rozwiązania. Dzisiaj powoli już urastają do czegoś premium…
Epiq pokazuje, że podejście Škody do tworzenia aut sprawdza się w polskich realiach również w przypadku elektryków. Najmniejszy crossover tej marki ze swoich niewiekich rozmiarów czyni atut: dzięki nim jest lekki (jak na elektryka), skrętny i żwawy. Przy tym świetnie wykorzystuje swoje wymiary. Materiały z odzysku we wnętrzu są lepsze niż niejedne z chińskich fabryk. W stosunku do aut z Państwa Środka miłym dodatkiem są fizyczne przyciski klimatyzacji oraz sensowny wyświetlacz head-up na przedniej szybie. Uwagi mam do wyciszenia (zwłaszcza na tylnych miejscach) i cennika, który w praktyce zaczyna się od dużo wyższej kwoty niż sugerują nagłówki. Jeśli Škoda dopnie chociaż drugą z tych kwestii, to na dole gamy wyrośnie jej dokładnie to, czego potrzebuje: elektrycznej Fabii na nowe czasy, którą kupuje się nie dla górnolotnej ideologii, a z przyziemnego przeliczenia wydatków.
| Škoda Epiq 55 (2027) – dane techniczne | |
|---|---|
| Napęd | |
| Silnik | Elektryczny, synchroniczny z magnesami trwałymi |
| Maksymalna moc | 211 KM (155 kW) |
| Maksymalny moment obrotowy | 290 Nm |
| Napędzana oś | Przednia |
| Skrzynia biegów | Jednostopniowa przekładnia automatyczna ze stałym przełożeniem |
| Akumulator i ładowanie | |
| Typ akumulatora | Litowo-jonowy NMC |
| Pojemność akumulatora brutto | 55 kWh |
| Pojemność akumulatora netto | 51,7 kWh |
| Maksymalna moc ładowania AC | 11 kW |
| Maksymalna moc ładowania DC | 105 kW |
| Czas ładowania AC 0–100% | ok. 5 godz. 30 min (11 kW) |
| Czas ładowania DC 10–80% | ok. 24 min |
| Ładowanie dwukierunkowe | V2L; standard w wersji Selection, opcjonalnie w Essence |
| Osiągi i zużycie energii | |
| Przyspieszenie 0–100 km/h | 7,1 s |
| Prędkość maksymalna | 160 km/h |
| Zużycie energii według WLTP | 13,7–14,1 kWh/100 km, zależnie od wersji |
| Zasięg według WLTP | 435–440 km, zależnie od wersji wyposażenia |
| Emisja CO₂ według WLTP | 0 g/km |
| Tryb jazdy jednym pedałem | Tak, w trybie B |
| Masy i wymiary | |
| Długość | 4171 mm |
| Szerokość bez lusterek | 1798 mm |
| Wysokość | 1581 mm |
| Rozstaw osi | 2601 mm |
| Prześwit | 157 mm |
| Współczynnik oporu powietrza | Cx 0,275–0,283 |
| Średnica zawracania | 10,9 m |
| Masa własna z kierowcą 75 kg | 1618–1712 kg, zależnie od konfiguracji |
| Dopuszczalna masa całkowita | 2080 kg |
| Ładowność z kierowcą 75 kg | 443–537 kg, zależnie od konfiguracji |
| Dopuszczalne obciążenie dachu | 75 kg |
| Masa przyczepy bez hamulca | 750 kg |
| Masa przyczepy z hamulcem | 1200 kg |
| Pojemność tylnego bagażnika | 475 l |
| Pojemność bagażnika po złożeniu siedzeń | 1345 l |
| Pojemność przedniego bagażnika | 25 l |
| Wysokość progu załadunkowego | 699 mm |
| Liczba miejsc | 5 |
| Ceny | |
| Cena katalogowa modelu od | 145 600 zł (Epiq Essence 55) |
| Cena w ofercie premierowej od | 139 600 zł (Epiq Essence 55) |
| Cena katalogowa wersji Selection | 155 600 zł |
| Cena wersji Selection w ofercie premierowej | 149 600 zł |
| Pozostałe | |
| Gwarancja mechaniczna | 4 lata/80 000 km; pierwsze 2 lata bez limitu przebiegu |
| Gwarancja na akumulator trakcyjny | 8 lat/160 000 km |
| Gwarantowana pojemność akumulatora | minimum 70% przez 8 lat/160 000 km |
| Wynik testu zderzeniowego Euro NCAP | Brak oceny Škody Epiq (stan na wrzesień 2026 r.) |
| Platforma | MEB+ z napędem na przednie koła |
| Kraj produkcji | Hiszpania (Volkswagen Navarra, Pampeluna) |






















