Elektryczny crossover Škody średniej wielkości obiecuje w przystępnej cenie możliwość pokonywania długich tras, praktyczne wnętrze, bogate wyposażenie i solidne podzespoły, z którymi żadne drogi nie będą nam straszne. Pojechałem na aktywny weekend w Tatrach przekonać się, jak Elroq spełnia te deklaracje w praktyce.
Materiał powstał we współpracy z marką Škoda
Mówcie co chcecie o Tatrach – że zatłoczone Krupówki, że chciwy Miś, że kolejki do Morskiego Oka – ale ja uwielbiam tu wracać. Potrzeba tylko trochę przygotowania i dobrej woli, by odnaleźć piękne i dające wytchnienie oblicze tego regionu. I z każdym przyjazdem odkrywać kolejne ukryte skarby.
Tym razem do tego odkrycia przyczyniło się auto, którym tu przyjechałem. Jest praktyczne, popularnej marki i… elektryczne. Spoiler alert: nie, Podhale nie stało się nagle nowym polskim zagłębiem elektromobilności (choć z drugiej strony muszę przyznać, że za każdym razem, gdy się tu pojawiam, odkrywam nowe ładowarki już o naprawdę sensownych mocach).
To idealne miejsce, by sprawdzić, ile naprawdę sensu ma Škoda Elroq. Bycie elektryczną Škodą to podchwytliwe zadanie: Polacy oczekują, że będziesz dawała elegancką formę, ale też bardzo konkretną treść. Że odpowiesz na realne potrzeby, a nie wyciągniesz pieniądze na sztucznie wykreowane mody.
Czy ten charakter od wielu lat jednej najpopularniejszych marek na naszym rynku da się pogodzić z elektromobilnością? Škoda twierdzi, że tak, i że nowy napęd nic nie zmienił w jej przepisie na nieudające niczego, praktyczne i sprawdzone auto. I ma to konkretne argumenty.
Po pierwsze, obecny na polskim rynku od 2024 r. Elroq wsparty został na płycie podłogowej MEB – czyli ultranowoczesnej, ale doskonale już sprawdzonej architekturze Grupy Volkswagen, która dziś stanowi fundament dla ponad trzech milionów elektryków poruszających się po drogach.
Po drugie: nie idzie na żadne kompromisy w kwestii zasięgu. Z wynikami sięgającymi 576 km na jednym ładowaniu Elroq debiutował na rynku jako numer 1 Škody w tej kategorii. Mimo szaleńczego tempa progresu samochodów elektrycznych, jego ekonomika jazdy nadal prezentuje bardzo konkurencyjny poziom.
I w końcu: gwarantuje bardzo bogate wyposażenie, które jest na czasie z najnowszymi trendami, a przy tym wszystkim nadal jest dostępna w cenie porównywalnej ze spalinowym odpowiednikiem, czyli popularną w Polsce Škodą Karoq.
Cennik modelu Elroq startuje obecnie od promocyjnej wartości 154 150 zł, za którą przynosi wersję wyposażenia Essence i od razu dynamiczny napęd o mocy całych 190 KM. Za podobne pieniądze w cenniku Karoqa znajdziemy promocyjną wersję Drive z silnikiem 2.0 TDI o mocy 150 KM lub Sportline z benzynowym 1.5 TSI również o mocy 150 KM.
Pakowanie na wyjazd: Škoda to zawsze trochę więcej miejsca
Mierzący 449 cm szerokości, 188 cm szerokości i 162,5 cm wysokości Elroq to już drugi z trzech modeli w elektrycznym portfolio Škody, pozycjonowany pomiędzy największym, produkowanym od 2020 r. Enyaqiem, a zaprezentowanym dosłownie kilka dni temu maluchem Epiq.
Pod pewnymi względami jest jednak pierwszy: to właśnie od niego rozpoczęła się nowa era designu Škody, którą rozpoznajemy już w pierwszym kontakcie w wyróżniającym się na ulicy czarnym pasie nazywanym przez twórców „Tech-Deck Face”. Swoim kształtem nawiązuje on do tradycyjnego grilla marki, ale reinterpretuje go i wprowadza w przyszłość.
Po raz pierwszy w historii marki dobrze nam znane logo zostało zastąpione nowoczesnym napisem z nazwą (z českým háčkiem, ano!), który pojawia się tak na głęboko wyrzeźbionej masce, jak i wielofunkcyjnej kierownicy. Elroq jest zdecydowanie dumny ze swojej tożsamości.
Czasy mamy takie, że równie ważne co projekt deski rozdzielczej jest to, co się kryje pod nią. Škoda w ostatnich latach konsekwentnie pracuje na status firmy technologicznej. Elroq standardowo wyposażony jest m.in. w kamerę cofania, zdalnie dostępną klimatyzację, komplet systemów asystujących w prowadzeniu (tutaj się nie oszczędza na bezpieczeństwie) oraz duży, centralny ekran dotykowy o przekątnej 13” z funkcją SmartLink.
Na pokładzie znajdziemy też bardzo ciekawe, najnowsze zdobycze techniki: funkcjonalności ChataGPT podane w przystępnej formie asystentki głosowej Laury, wyświetlacz przeziernikowy z poszerzoną rzeczywistością oraz możliwość zdalnego parkowania przez aplikację MyŠkoda. Wraz z autem oferowana jest domowa ładowarka przystosowana do wydajnego zarządzania energią z instalacji fotowoltaicznej.
Możliwość ładowania samochodu elektrycznego w domu to rzeczywiście duża wygoda, dzięki której do podróży można już przystąpić w aucie z odpowiednio przygotowaną temperaturą kabiny i kondycją akumulatora. Podczas pakowania ja doceniłem jednak coś znacznie bardziej przyziemnego: że w Elroqu dalej czuć darzonego przeze mnie szczególnym sentymentem ducha Simply Clever.
Zgodnie z dobrymi zwyczajami wytyczonymi już przez Fabię i Octavię, Elroq dysponuje największym bagażnikiem w klasie (470 l z możliwością powiększenia do 1580 l po złożeniu oparć). W pełni wykorzystuje przewagi, jakie oferuje na polu funkcjonalności elektryczny napęd: dzięki bardzo dużemu rozstawowi osi 2765 mm i płaskiej podłodze w środku jest tu zauważalnie więcej miejsca niż w porównywalnych SUV-ach z napędem spalinowym.
Pod maską z przodu znalazło się miejsce na dodatkowy bagażnik (tak zwany „frunk”) o pojemności 21 litrów. W sam raz do wrzucenia tam kabli, tak żeby nie mieszały się z resztą bagażu i go nie brudziły. Do tego dochodzi jeszcze mnóstwo miększych i większych skrytek i pojemników rozrzuconych po całej kabinie – razem to kolejne 48 litrów miejsca na rzeczy, które chcemy mieć pod ręką. Wszystko ułożone na swoje miejsce – no to w drogę!
Škoda Elroq w trasie: elektryczny napęd to komfort
W polskim cenniku elektrycznego crossovera Škody znajdziemy dwa warianty wielkości akumulatora o pojemności 61 lub 82 kWh. Można je łączyć z napędem o mocy 190 KM, 286 KM lub całych 340 KM w Elroqu RS. Ostatni z wymienionych wyposażony jest w napęd na cztery koła, podobnie jak topowa odmiana Selection 85x. Zależnie od konfiguracji tych wszystkich elementów wychodzi z tego zasięg od 442 do nawet 576 km.
W tym miejscu mógłbym napisać, że trasa z Warszawy do Zakopanego wynosi 415 km, więc pokonałem ją na jednym ładowaniu. Ale bym skłamał – ograniczenie nie stanowiło jednak auto, a ja sam. Przy takich dystansach zawsze znajdzie się jakiś powód, dla którego potrzebujemy zatrzymać się choć na chwilę. Teraz już nawet w polskich realiach w takich sytuacjach bardzo często znajdzie się w okolicy ładowarka gotowa dać aut cenny zastrzyk energii.
Elektryczne modele Škody dysponują stosunkowo wysoką maksymalną mocą ładowania – zależnie od wersji 165 lub 175 kW, podczas gdy standard dla segmentu Elroqa wynosi 120-130 kW – dzięki czemu ładowanie do 80 proc. nawet większego akumulatora zajmuje 28 minut. Ale przecież nie musisz stać aż tyle. W elektryku trzeba zmienić trochę swój sposób myślenia: „tankujesz” częściej, ale krótko – tyle, ile realnie potrzebujesz na dotarcie do celu.
Swoje przyzwyczajenia musieli też trochę zmienić twórcy tego modelu. Jednym z nieoczywistych czynników, który pomógł im osiągnąć tak dobrą ekonomikę w trasie, jest świetna aerodynamika nadwozia, z wynikiem oporu Cd zredukowanym do 0,26.
Tak dobry wynik przekłada się nie tylko na lepszy zasięg, ale też mniejszy poziom szumów powietrza przy wysokich prędkościach. W połączeniu z praktycznie bezszelestną pracą silnika elektrycznego oznacza to dla osób przesiadających się z aut spalinowych nowy wymiar komfortu w podróży!
Góry to żywioł. Również Škody Elroq
Gdy trasa ekspresowa S7 zmienia się w jednopasmową drogę krajową 47, a w końcu kręte szlaki wijące się u podnóży samiuśkich Tatr, doceniam już inny aspekt elektrycznego napędu: potężne możliwości wynikające wprost z natury jego pracy (moment obrotowy 545 Nm (!) dostępny od samego ruszenia).
Satysfakcjonująco dynamicznie ustawione podwozie pozwala w pełni wykorzystać możliwości dawane przez takie osiągi (przyspieszenie do 100 km/h w 6,6 sekundy) z poczuciem absolutnej pewności i kontroli nad tym, co się dzieje z samochodem. Elroq pewnie się rozpędza na stromych podjazdach, a na zjazdach z kolei wydajnie odzyskuje energię z hamowania. W takich warunkach napęd elektryczny naprawdę odnajduje się świetnie.
Jak miałem się szybko przekonać, zachowuje pełną skuteczność i stabilność w każdych warunkach. Jeszcze przed Zakopanym zjeżdżamy z drogi asfaltowej, bo do moich ulubionych zakątków Tatr często prowadzą polne drogi lub żwirowe szlaki (psst! Wszystkich Wam nie zdradzę, ale macie jeden na zachętę – Dolina Lejowa).
Co prawda teraz do niej już nie trzeba przeprawiać się przez potok, ale dojazd nadal jest z gatunku tych dla twardzieli wśród aut. Gotowość Elroqa do eksploracji nowych terenów zapowiada praktyczny prześwit 186 mm oraz zwarta, obudowana wprawiającymi w bojowy nastrój elementami ochronnymi bryła nadwozia.
Patrząc na nią, doposażoną jeszcze w akcesoryjny boks dachowy marki, tę adrenalinę przygody czułem już nawet podczas codziennej eksploatacji na stołecznych ulicach (na nich, w równie ekstremalnych sportach podwożenia upartej sześciolatki do przedszkola i pakowania zakupów spożywczych i roślin doniczkowych z targu, Elroq sprawdza się z podobną skutecznością…).
W Tatrach wylądowałem w dziwnym momencie: ze względu na przedłużającą się zimę mogłem jeszcze pojeździć na nartach albo już na rowerze. W jednym i drugim przypadku doceni się materiały, z których wykonane jest wnętrze. Styl wykończenia kabiny został sprytnie podzielony na pięć motywów przewodnich: Studio, Loft, Lodge, Suite oraz L&K.
W każdym z nich znajdziemy dużo materiałów pozyskanych w zrównoważony sposób. Doceniam zwłaszcza opatentowane tekstylia o nazwach Recytitan i Technofil. Pierwszy znajdziemy między innymi na fotelach i podłokietniku wersji Loft. Choć tego nie widać, aż 78 proc. jego składu stanowią zrecyklingowane butelki PET! Drugi z wymienionych tymczasem w 75 proc. składa się z włókien odzyskiwanych na przykład z sieci rybackich lub dywanów.
Jaki jest sens ich stosowania? Oprócz przyjemnie działającej na świadomość i ważnej funkcji czynienia naszego świata lepszym miejscem, to po prostu praktyczne rozwiązanie: podobnie jak przedmioty, z których zostały odzyskane, są bardzo trwałe i odporne na zarysowania czy inne zużycie. W takim otoczeniu przypominają mi one klimatem soft shell lub inną odzież outdoorową: czyli jest i funkcjonalnie, i fajnie się prezentuje.
Elroq to pokaz możliwości Škody w segmencie aut elektrycznych. To nowy numer 1 Europy
Škoda stworzyła kolejnego bestsellera: połączenie tradycyjnych, cenionych już od lat zalet tej marki z radykalnym postępem technologicznym i udaną transformacja przyniosło na wskroś wszechstronny samochód, który spotyka się z dużym zainteresowaniem klientów.
Już w pierwszym pełnym roku produkcji Elroq znalazł 100 tys. nowych właścicieli, a jego popularność cały czas rośnie. Do tego stopnia, że w kwietniu 2026 r. stał się numerem 1 sprzedaży w klasyfikacji samochodów elektrycznych całej Europy!






























