Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

Tor Poznań z widmem zamknięcia? Kluczowa ustawa utknęła w Sejmie

Czarny scenariusz dla legendy polskiego motorsportu znów staje się realny. Ze względu na paraliż prac nad kluczową ustawą w Sejmie, uregulowanie statusu prawnego Toru Poznań może odsunąć się w czasie nawet o 6 lat. Dla jedynego profesjonalnego i pełnowymiarowego toru wyścigowego w Polsce to potężny cios, który stawia pod wielkim znakiem zapytania przyszłość wydarzeń motoryzacyjnych, szkoleń bezpiecznej jazdy i regionalnej turystyki.

Dlaczego Tor Poznań znowu znalazł się na zakręcie?

Tor Poznań, zlokalizowany na obrzeżach stolicy Wielkopolski (w sąsiedztwie lotniska Ławica), od lat zmaga się z nieuregulowaną sytuacją prawną gruntów oraz protestami części mieszkańców okolicznych osiedli. Zbudowany w latach 70. XX wieku obiekt jest zarządzany przez Automobilklub Wielkopolski, jednak kwestie własności terenu i decyzji środowiskowych tworzą od dawna prawny labirynt.

Nadzieją na trwałe i bezpieczne rozwiązanie problemu miała być nowa regulacja ustawowa. Zapowiadane przepisy miały stworzyć jasne ramy prawne dla funkcjonowania obiektów sportów motorowych o znaczeniu krajowym, chroniąc je przed ciągłymi blokadami proceduralnymi i roszczeniami.

Odmowa lub wstrzymanie dalszych prac nad ustawą w Sejmie sprawia jednak, że cały proces wraca do punktu wyjścia.

  • Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

    Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

  • Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

    Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

Proponowane przepisy, które miały chronić obiekty sportowe — w tym Tor Poznań — przed rygorystycznymi wymogami dotyczącymi hałasu, nie będą dalej procedowane w Sejmie. Resort Klimatu i Środowiska zwrócił się do marszałka Włodzimierza Czarzastego o wycofanie projektu z porządku obrad. W zamian ministerstwo przedstawiło własną inicjatywę ustawodawczą, zgodnie z którą tego rodzaju gmachy i tereny będą musiały obligatoryjnie uzyskiwać decyzje środowiskowe.

Jak podkreśla cytowany przez Głos Wielkopolski Jacek Tomczak, poznański poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego:

Obiekty sportowe musza istnieć, bo inaczej za chwilę dojdziemy do absurdu, w którym ze względu na normy trzeba będzie zamknąć stadion miejski, na którym gra Lech Poznań. Decyzje środowiskowe, w które ministerstwo chciałoby wtłoczyć Tor Poznań, są niezwykle skomplikowane, długotrwałe, a jedna z nich omal nie doprowadziła do zamknięcia toru.

Paraliż legislacyjny może wywołać nawet 6-letnie opóźnienie

Brak dedykowanej ustawy oznacza konieczność powrotu do standardowych, długotrwałych ścieżek administracyjnych i sądowych. Eksperci wskazują, że przebrnięcie przez pełną procedurę – od ponownych uzgodnień planistycznych, przez decyzje środowiskowe, po ewentualne rozprawy sądowe i odwołania – zajmie minimum od 4 do 6 lat.

Główne przyczyny przewlekłości procesu:

  1. Skomplikowane procedury planistyczne – konieczność uchwalania lub aktualizacji Miejscowych Planów Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) przy silnym oporze społecznym.
  2. Wieloinstancyjność postępowań środowiskowych – decyzje dotyczące hałasu i oddziaływania na otoczenie są regularnie zaskarżane do SKO i sądów administracyjnych (WSA, NSA).
  3. Brak specustawy – bez odgórnych regulacji państwowych samorządy i zarządcy toru nie mają szybkich narzędzi prawnych do zabezpieczenia statusu obiektu.

Co gorsze, czas nagli – egzekucja decyzji o zamknięciu Toru Poznań została wstrzymana na pół roku, a zegar tyka już kolejny miesiąc. Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolskiego zauważa wagę tego, w jaki sposób zostanie rozwiązany ten problem:

To zamknięcie spowodowało, że teraz dostrzegamy potrzebę posiadania takich obiektów. Tory sportów motorowych służą także do szkolenia umiejętności. Tam ludzie mogą trenować w bezpiecznych warunkach, „wyszaleć się” i to potem przekłada się na statystyki dotyczące wypadków.

  • Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

    Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

  • Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

    Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

Co oznacza zablokowanie ustawy dla kierowców i gospodarki?

Pewne jest jedno – po części stoimy przed decyzją typu „albo tor z hałasem, albo brak toru i cisza”. Tyle tylko, że zamknięcie obiektu nie sprawi wyłącznie obniżenia poziomu decybeli w okolicy – będzie mieć o wiele większy wpływ zarówno na okolicę, jak i na cały kraj.

Tor Poznań to nie tylko miejsce rozgrywania Wyścigowych Samochodowych Motocyklowych Mistrzostw Polski (WSMP) czy imprez z cyklu Track Day. To przede wszystkim:

  • Centrum bezpieczeństwa: Jedno z najważniejszych miejsc w Polsce, gdzie kierowcy w bezpiecznych warunkach podnoszą swoje umiejętności i uciekają od nielegalnych wyścigów na ulicach miast.
  • Zaplecze dla branży automotive: Miejsce testów dla koncernów samochodowych, producentów opon i zespołów inżynierskich.
  • Impuls gospodarczy dla regionu: Imprezy na torze generują setki tysięcy złotych przychodu dla lokalnych hoteli, restauracji i firm usługowych.
  • Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

    Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

  • Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

    Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

Dalsza niepewność prawna uniemożliwi również planowanie kluczowych inwestycji w modernizację infrastruktury, modernizację nawierzchni czy montaż nowoczesnych barier dźwiękochłonnych, które mogłyby zmniejszyć uciążliwość obiektu dla okolicznych mieszkańców.

Jakie są możliwe scenariusze i dalsze kroki?

  • Scenariusz optymistyczny: Presja środowiska motoryzacyjnego, samorządowców i kibiców skłoni parlamentarzystów do ponownego wniesienia projektu pod obrady i przyspieszenia prac komisji.
  • Scenariusz pesymistyczny: Walka przeniesie się na poziom lokalnych sądów i urzędów. Wymuszone ograniczenia hałasu i limitów dni wyścigowych mogą doprowadzić do stopniowej utraty rentowności obiektu i jego powolnej degradacji.

Dla miłośników motoryzacji i bezpieczeństwa na polskich drogach wniosek jest jeden: czas działa na niekorzyść Toru Poznań, a brak decyzji politycznych na szczeblu centralnym uderzy w całe środowisko.

  • Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)

    Tor Poznań (fot. Michał Paciorek)