Volkswagen Passat Variant vs Ford Mondeo liftback – Walka o mistrzostwo – nasze porównanie

Dwa kluczowe modele dwóch czołowych producentów: rywalizacja rzadko jest tak prestiżowa i tak zacięta, jak pomiędzy tą parą. Czas na konfrontację – i to w skrajnie odmiennych konfiguracjach, by od razu odpowiedzieć na więcej niż jedno pytanie co wybrać: Passata czy Mondeo? Kombi czy liftbacka? Diesla czy benzynę? Manuala czy DSG?
Świat ulega obecnie ogromnym przemianom, a świat motoryzacji razem z nim: gdy celebrytami stają się coraz mniej miłe dla oka nastolatki pokroju Miley Cyrus czy Grycanek, tak i w samochodowym uniwersum dominują trendy gorszące konserwatystów: ludzie chętnie przesiadają się do SUVów, odrzucając klasyczne formy nadwozia. Przeciwko nim są zresztą także sami producenci: ich Świętym Graalem stało się wynajdowanie kolejnych nisz, zacierając dotychczasowe granice pomiędzy segmentami.
W tej nieskończonej liczbie modeli oferowanych obecnie przez każdego szanującego się producenta dalej znajdują się jednak bestsellery, zamknięte w tradycyjnych nadwoziach, niezmiennych w formach od pokoleń. Mimo ogromnych inwestycji ponoszonych na rewolucyjne rozwiązania, motoryzacja jest dalej ciągnięta przez do bólu tradycyjne, sprawdzone i najzwyklejsze samochody pokroju Focusa, Clio czy Insignii. Dlatego pomimo nieustannie poszerzającego się portfolio modeli Volkswagena i Forda, nowe Passat i Mondeo są dla nich tak ważne jak w 1993 roku, gdy wjechały sobie w drogę po raz pierwszy. Ponad dwie dekady i kilkadziesiąt milionów sprzedanych egzemplarzy póĽniej, dalej ciężko wskazać jednoznacznego lidera spośród tej pary: w Polsce to flagowy model Volkswagena urósł do rangi symbolu statusu i ostatniego przystanku przed klasą premium, ale w wielu krajach Europy to Mondeo odniosło błyskotliwy sukces, dominując niektóre rynki na tyle, że brytyjski premier Tony Blair ukuł nawet na obywatela klasy średniej w swoim kraju termin „Mondeo Man”.
Co tam Porsche czy Mercedes – to właśnie Mondeo i Passat są najczęstszym obiektem pożądania w gospodarstwach domowych na całym naszym kontynencie, jako wystarczająco duże i bogato wyposażone wozy będące popisem technologicznych możliwości dwóch czołowych producentów świata. Gdy nadchodzi czas ich kolejnej konfrontacji wiadomo więc, że będzie ona zacięta i na długo niezapomniana – to jak pojedynek Mayweathera z Pacquiao, Tysona z Holyfieldem, Gołoty zś no dobra, starczy tych porównań.
Gdy nowe generacje tych modeli przygotowywały się wejścia na europejski rynek na początku tego roku, były jednymi z najbardziej oczekiwanych debiutów. Dla Volkswagena była to już ósma generacja tego ulubieńca białych kołnierzyków. Bazując na nowoczesnej platformie MQB, nowa odsłona potrafi być do 85 kg lżejsza i dysponować większą o około 3 centymetry ilością miejsca na nogi i głowy pasażerów, mimo symbolicznego skrócenia i obniżenia nadwozia. Dla Mondeo to dopiero piąta generacja, i w wyniku trudności z przeniesieniem linii produkcyjnej z belgijskiego Genk do hiszpańskiej Walencji wchodząca na nasz rynek całe dwa lata póĽniej niż powinna.
Model znany w USA jako Fusion już od 2011 roku stanowi pod każdym względem ogromny postęp wobec mocno wysłużonej już poprzedniej generacji (choć jeszcze w ostatnim roku jej produkcji znaleĽliśmy też parę jej zalet –  możecie się o nich przekonać w naszym teście). Zaprojektowany po części w Detroit i po części w Kolonii model, zgodnie z polityką marki „One Ford” jest identyczny na rynkach całego świata, choć opóĽnienie europejskiego debiutu zostało spożytkowane na jeszcze staranniejsze dopracowanie szczegółów trafiającej do nas wersji. Model dalej bazuje z grubsza na tym samym projekcie, którym już dziewięć lat temu szalał James Bond w „Casino Royale”, ale rzeczywiście jest on zmodernizowany na tyle, że producent ma moralne prawo do nazywania go nową konstrukcją.
Oznacza to choćby to, że Mondeo jest wielkie. Porównując wersje z opadającym tyłem, liftback Forda jest o całe 10 cm dłuższy od czterodrzwiowego Passata i ma 6 cm większy rozstaw osi. Wymiary pasujące bardziej dla kuriera niż account managera zmotywowały nas do nietypowego porównania – czy to już czas, że zgrabniejszy liftback może wypełnić rolę bardziej praktycznego, ale nie wszystkim podobającego się kombi? Trzeba przyznać, że otwierając długą klapę Forda wydaje się, że nic więcej nie jest potrzebne: kufer jest tak długi, że ledwo można dosięgnąć rzeczy znajdujących się na jego końcu, a do tego foremny i z bardzo dobrym dostępem.
Jednak gdy popatrzeć na suche liczby, zwycięzcą okazuje się Passat: z Mondeo wygrywa nawet czterodrzwiowa wersja, która mieści zaskakująco monstrualne 586 litrów (wobec 541 l Forda). Kombi naturalnie zyskuje tutaj jeszcze większą przewagę, mieszcząc wyliczone z niemiecką precyzją 650 litrów, przy okazji nokautując też Mondeo w tym wydaniu – fordowskie kombi mieści tylko 500 litrów, ale z drugiej strony, czy w tym całym szaleństwie na liczby to i tak nie jest wystarczająca przestrzeń?
Miejsca w kabinie za to jednak nigdy za wiele, a tu także górą okazuje się bardziej zaawansowana (ale droższa w wytwarzaniu) rama Passata: wyższe osoby będą miały zauważalnie więcej miejsca na głowy, łokcie i nogi w Volkswagenie. Jeśli jednak ktoś nie cierpi na przesadnie długie kończyny, bardziej do gustu może przypaść mu Mondeo: fotele Passata nie każdemu przypadają do gustu na dłuższym dystansie, Ford punktuje je także lepszym zakresem regulacji i lepiej wyprofilowaną tylną kanapą. W którym wnętrzu więc przyjemniej przebywać?
Odpowiedzi na to pytanie nie można sprowadzić do samych wymiarów. Jako flagowe modele swoich marek, adresowane do osób o określonym statusie społecznym, starają się zapewnić wartość dodaną otoczki premium, jako taki motoryzacyjny odpowiednik sklepów Alma czy ubrań Hilfigera, puszczając oczko czy to analogowym zegarem zamontowanym w centralnym miejscu (jak to w Passacie musi być), czy to opcjami wyposażenia znanymi dotychczas tylko z Mercedesa klasy S (poduszki powietrzne w pasach bezpieczeństwa w Mondeo). Dla nas, jako odbiorców, to dobre zjawisko, bo producenci naprawdę starają się o podniesienie jakości – zarówno wykończenia, jak i wzornictwa. Zarówno Mondeo, jak i Passat prezentują tu wysoki poziom.
Jest to szczególnie dużym wydarzeniem w Passacie, który przyzwyczaił nas już, że zdjęcia wnętrz kolejnych generacji mogłyby służyć w grze „znajdĽ pięć różnic”. Ósma generacja wprowadziła wiele nowości, zwiastując nową erę wnętrz całej Grupy Volkswagena. Jest tu więc i (opcjonalny) wirtualny kokpit, czyli ciekłokrystaliczny wyświetlacz żonglujący układem informacji zależnie od potrzeb (od dużych zegarów po panoramiczną mapę nawigacji), i ciekawy pas wentylacji przebiegający przez całą szerokość kabiny po stronie pasażera, wspierający delikatnym nadmuchem główne nawiewy. Całość prezentuje się bardzo świeżo i gustownie, nawet jeśli dalej czuć tu bardzo wyraĽnie wkład Grupy Volkswagena – o ile wzornictwo kojarzy się z mniejszymi VW i ostatnimi debiutami Skody, o tyle jakość materiałów poddaje już właściwie w zasadność kupno Audi.
Ford ma przed sobą wybitnie ciężkie zadanie, ale nie jest skazany na porażkę jako alternatywa. Częściowo cyfrowe zegary tu nie wymagają dopłaty, a centralny wyświetlacz także i tu nie może narzekać na małe rozmiary. Jednak nawet pomimo znacznej poprawy w porównaniu do dotychczas stosowanych rozwiązań, samo jego menu nie jest jednak tak intuicyjne i sprawne w obsłudze jak system Volkswagena – bezbłędna ergonomia Passata góruje nad trochę bardziej frywolnym Mondeo, u którego nieszczególne wrażenie robi panel środkowy pod ekranem. Trochę bardziej już zachowawczy, ale dalej odważny styl wnętrza Forda może jednak niektórym bardziej przypaść do gustu niż przewidywalny i prosty Passat, ale także i wóz z błękitnym owalem na kierownicy ma pokarm dla umysłu w postaci większej liczby multimedialnych gniazd pokroju USB, aux i 12V, jak i dających się dobrze wykorzystać, dużych schowków.
Ford stawia na intensywny rozwój cyfrowych gadżetów, w których stał się niekwestionowanym liderem. W Mondeo jednym z czołowych popisów jest system SYNC drugiej generacji, który pozwala na świetną synchronizację z telefonem, wykorzystując sprytnie jego aplikacje. Wystarczy powiedzieć samochodowi „jestem głodny”, a przez program Siri kryjący się w iPhonie ten zasugeruje adresy pobliskich restauracji i wprowadzi je sam w nawigację samochodu. To z rzeczy zabawnych, ale technologia służy też bezpieczeństwu – po wypadku system sam zgłosi się do służb ratunkowych i poda lokalizację zajścia. Passat również wyposażony jest w wiele mądrych rozwiązań zapobiegających przykrym zdarzeniom i automatyzujących żmudne czynności (pobudzi kierowcę i utrzyma pas ruchu, jeśli ten przysypia za kółkiem, wyręczy go z prowadzenia samochodu w korku i cofania z przyczepą) ale pod tym względem przewaga Forda jest wyczuwalna.
Ciężko natomiast wskazać zwycięzcę w konkursie piękności. Przynajmniej dla mnie, na pierwszy rzut oka tytuł należy się Mondeo: jest bardziej okazałe od Passata, dominując ulicę blaskiem swojego dumnego chromowanego grilla o kształcie przywodzącym na myśl warte miliony Astony Martiny, wokół których osadzone są agresywnie poprowadzone reflektory potwierdzające bractwo krwi z Fordem Mustangiem. Można odnaleĽć nawiązanie do popularnego na naszych ulicach poprzednika, szczególnie w mniej odkrywczym tyle, ale jako całość to bardzo nowoczesny i udany kawał designu, który posiadł rzadką umiejętność zwracania uwagi na ulicy bez uciekania się do zbyt wulgarnego czy przekombinowanego stylu.
Projekt ten będzie wyglądał świeżo jeszcze przez lata, ale jeśli jesteśmy przy ponadczasowości, to Volkswagen jest bezsprzecznie mistrzem w tym względzie. Nadwozie nowego Passata stanowi zauważalny postęp wobec dotychczasowych generacji, także pod względem jakościowym: projekt od pierwszego wejrzenia emanuje ponadczasową elegancją, ale potrafi przy tym zaintrygować czymś nowym. Dalej ciężko tu znaleĽć choć jedną obłą linię czy ozdobę, ale z przetłoczeniami wyraziście przecinającymi równe powierzchnie, prostymi chromowanymi ozdobami i dużym skupieniem poziomych linii z przodu i z tyłu, całość prezentuje się bardzo dostojnie.
W świecie korporacji Passat byłby dojrzałym mężczyzną w nienagannie skrojonym garniturze stosującym się do wszystkich kanonów klasyki, podczas gdy Mondeo byłby lubiącym nowinki techniczne i chodzącym na siłownię trzydziestolatkiem w rozpiętej koszuli. Każdy model konsekwentnie idzie swoją drogą i jest w niej coraz lepszy, a przez to bardziej indywidualny. Niemcy jednak potrafią jeszcze czymś zaskoczyć w tym względzie.
Zaskakuje też trochę sytuacja w zakresie prowadzenia. Ford od wielu lat konsekwentnie tworzy najlepiej prowadzące się samochody we wszystkich popularnych segmentach, od Fiesty, przez Focusa i Mondeo, na S-Maxie i Transicie kończąc, nie odbierając szaremu człowiekowi prawa do radości z jazdy. Z nowym Mondeo jest podobnie: ustawienie układu kierowniczego i zawieszenia jest bardzo przyjemne i inspirujące do ambitniejszego pokonywania zakrętów, choć zachowuje większy niż dotychczas zapas komfortu.
Wyposażony w adaptacyjne zawieszenie Passat tymczasem zaskakuje swoją wszechstronnością: na zawołanie potrafi być i błogo odcięty od rzeczywistości dziurawej nawierzchni, i sztywno przyklejony do łuku autostrady. Zostało coś jeszcze z volkswagenowskiej tendencji do twardego obycia z poprzecznymi nierównościami drogi, ale nawet pod tym względem widoczny jest postęp. Mondeo pozostaje bardziej wciągającą propozycją, ale Passat nie jest pod tym względem gorszy, a po prostu inny.
Pod maską także zaskakuje Ford. Producent ten obecnie bardzo forsuje swoje silniki benzynowe z serii Ecoboost, osiągające nowe rekordy mikroskopijności: cennik zaczyna się od motoru o pojemności zaledwie litra, a najpopularniejszy punkt programu stanowi półtoralitrowa, rzędowa czwórka, dostępna w wariantach 125 i 160 KM. Połączenie wysokiej wydajności ze stosunkowo korzystną ceną (o 10 000 zł niższą wobec zbliżonego osiągami TDCi) ma nas przekonać, że to lepsze rozwiązanie od diesla. Do konfrontacji przystępuje więc Passat uzbrojony w silnik 2.0 TDI o mocy 150 KM.
Fakt, że Volkswagen w swoim cenniku oferuje także bardzo dopracowane jednostki TSI (zaczynające się od niewiele lepszej pojemności 1.4), ale to niewątpliwie ta popularna dwulitrowa jednostka na ropę jest tu główną siłą napędową. Obok wersji 150-konnej ten sam motor dostępny jest także w odmianie 190-konnej, a po podłączeniu  biturbo wychodzi z tego silnika sportowiec o mocy 240 KM. Niemniej nawet w tej najsłabszej odmianie osiągi są jednak zupełnie wystarczające: przyspieszenie 8,9 s do 100 km/h jest o 1/3 sekundy lepsze od Forda, ale nie mówi to jeszcze wszystkiego o doskonałej elastyczności tego diesla.
Spora pojemność ma naturalne predyspozycje do dużego momentu obrotowego, tu aż 340 Nm dostępnych już od 1750 obr./min. Niewysilony charakter „tedeika” daje też korzyść śladowego zapotrzebowania na olej napędowy: w trasie można zejść nawet poniżej 6 l/100 km, w mieście natomiast tylko trochę przekracza się 7 l/100 km. Pod tym względem wszystkie wysokoprężne warianty Passata są zbliżone, więc jeśli wybierać tańszą alternatywę, to nie dla oszczędności paliwa.
Ford mógłby się odegrać choćby na kulturze pracy, ale niestety dla niego także tutaj Volkswagen nie zostawił miejsca na błąd: dokładając wałki wyważające i kolejne warstwy wygłuszenia konstruktorzy zrobili, co mogli, by zatuszować przykre klekotanie diesla, przynajmniej przed osobami siedzącymi w kabinie. Ich wysiłki zasługują na uznanie, niemniej gładko pracujący motor benzynowy Forda dalej góruje gładkością operowania, czy to na wolnych obrotach, czy na wysokich, podczas przyspieszania. To zresztą dobrze, bo przy tak małym silniku trzeba zresztą po te wysokie obroty sięgać częściej, niż miałoby się ochotę. Odbiera to trochę komfortu i pogarsza wyniki zużycia paliwa: w trasie silnik ten zużywa tyle, ile wysokoprężny motor Passata w mieście, tymczasem tamże może dobić do wyników dwucyfrowych. Przy silniku benzynowym o takich osiągach to zupełnie naturalna sprawa, choć nie jest to takie cudowne panaceum, jak przedstawia to producent.
Dalej jest to jednak opcja zauważalnie tańsza. Mondeo z tym silnikiem startuje od 95 800 zł, podczas gdy taki Passat to koszt rzędu co najmniej 110 690 zł. Ford punktuje niższym progiem wejścia w posiadanie: Mondeo jest dostępny już za 90 000 zł, podczas gdy cennik Passata zaczyna się 1790 zł wyżej. Różnica jest więc wyraĽna i może jeszcze przybrać na sile, gdy dołożyć różne opcje kuszące nas z listy wyposażenia.
Obydwaj producenci wybrali bardzo odmienne strategie, przez co bezpośrednie porównanie jest mało wymierne: Passat już w wersji Trendline w wyposażeniu standardowym posiada trójfazową klimatyzację, podczas gdy Ford w ogóle takiej dla Mondeo nie przewiduje. Dorzuca za to bez dopłaty różne innowacje z zakresu bezpieczeństwa, których jeszcze nie opracował Volkswagen. W Passacie odhaczenia dodatkowych okienek wyposażenia wymaga port USB, czy, w niektórych wersjach, nawet alufelgi. Oferty trzeba rozpatrywać na konkretnych przykładach, choć nie będzie zaskoczeniem, że to Volkswagen jest droższy.
Choć bardziej dopracowane i wszechstronniej utalentowane niż kiedykolwiek wcześniej, nowe Mondeo i Passat pozostają wyraĽnie odmiennymi alternatywami. Każdy trzyma się swoich mocnych stron, próbując znaleĽć w nich swoją specjalizację. Ciężko więc wskazać tu jednoznacznego zwycięzcę, ale na pozostałe pytania już łatwiej odpowiedzieć: kombi dalej zachowuje dużo większą funkcjonalność od liftbacka, który z kolei góruje nad sedanem. Wydajne diesle nie są jeszcze zagrożone przez jednostki benzynowe, choć wymagają znacznie większej inwestycji, która powinna być determinowana przewidywanymi przebiegami.
Na pewno jednak warta dopłaty jest dwusprzęgłowa skrzynia automatyczna (odpowiednio DSG i PowerShirt), która pomimo małych potknięć jest zdecydowanie najlepszym z możliwych kompanów najlepszych podróży. Przyda się także dostępny w obydwu modelach (i obecny w tym Passacie) układ 4×4, który okazuje się bardzo przydatny nie tylko zapaleńcom z dala od dróg, ale także na nich, w trudniejszych warunkach drogowych. Wiecie już, jak wyspecyfikować samochód. Pozostaje tylko pytanie który. Dajcie nam znać w komentarzach!

Podstawowe dane techniczne:
Ford Mondeo 1.5 EcoBoost Titanium
Silnik: 1498 cm3
Moc: 160 KM przy 5700 obr./min
Moment obrotowy: 240 Nm przy 1600-4000 obr./min
Skrzynia biegów: ręczna, 6-stopniowa
Liczba, układ cylindrów: cztery, wzdłużnie
Wymiary (dł./szer./wys.): 4871/1852/1482 mm
Rozstaw osi: 2850 mm
Masa własna: 1485 kg
Średnia emisja CO2: 137 g/km

Osiągi:
0-100 km/h: 9,2 sekundy
Prędkość maksymalna: 222 km/h
Zużycie paliwa:
Miasto: 7,8 l/100km (10,3 w teście)
Trasa: 4,6 l/100km (7,2 w teście)
Cykl mieszany: 5,8 l/100km (8,3 w teście)

Podstawowe dane techniczne:
Volkswagen Passat Variant 2.0 TDI Highline 4MOTION
Silnik: 1968 cm3
Moc: 150 KM przy 3500-4000 obr./min
Moment obrotowy: 340 Nm przy 1750-3000 obr./min
Skrzynia biegów: automatyczna, 6-stopniowa
Liczba, układ cylindrów: cztery, wzdłużnie
Wymiary (dł./szer./wys.): 4767/1832/1477 mm
Rozstaw osi: 2791 mm
Masa własna: 1466 kg
Średnia emisja CO2: 121 g/km

Osiągi:
0-100 km/h: 8,9 sekundy
Prędkość maksymalna: 216 km/h
Zużycie paliwa:
Miasto: 5,4 l/100km (7,5 w teście)
Trasa: 4,2 l/100km (6,2 w teście)
Cykl mieszany: 4,6 l/100km (6,8 w teście)