Według raportu sporządzonego przez PRESS-SERVICE Monitoring Mediów, podczas absencji Roberta Kubicy polscy dziennikarze piszą wyraĽnie mniej artykułów dotyczących Formuły Jeden. Spada popyt, spada więc i podaż.
Pierwszy od kilku lat sezon bez Kubicy pokazał, ile znaczy dla nas obecność rodaka w elitarnych wyścigach. Podczas minionej edycji mistrzostw w krajowe media wygenerowały aż o 28.8% mniej wiadomości dotyczących F1, niż w sezonie 2010. Gdy Robert walczył z najlepszymi kierowcami świata w barwach Renault, ponad połowa newsów o królowej sportów motorowych zawierała przynajmniej wzmiankę związaną z osobą polskiego zawodnika.
Lutowy wypadek Kubicy z zeszłego roku przyniósł wybuch informacji, ale potem zainteresowanie Formułą 1 stopniowo spadało. Co prawda dwa pierwsze zawody sezonu 2011 (GP Australii i GP Malezji) były opisywane w mediach bardziej niż ich poprzednie edycje, lecz z wyścigu na wyścig sytuacja ulegała pogorszeniu. Dla przykładu, ilość wiadomości dotycząca GP Belgii zmalała niemal o połowę. Runda na Spa bez Kubicy nie była już taka sama. Warto jednak wspomnieć, że pod nieobecność krakowianina dwaj kierowcy zyskali na popularności względem sezonu 2010. Pierwszym z nich był Sebastian Vettel, który absolutnie zdominował ostatnią edycję czempionatu. Drugi to… Nick Heidfeld. Były zespołowy partner Kubicy dwa lata temu wziął udział w zaledwie pięciu Grand Prix, zaś podczas ostatniej edycji mistrzostw pełnił rolę zastępcy Roberta w ekipie Lotus Renault GP. Zainteresowanie mediów doświadczonym Niemcem wzrosło o bagatela 186%.
Pierwszy od kilku lat sezon bez Kubicy pokazał, ile znaczy dla nas obecność rodaka w elitarnych wyścigach. Podczas minionej edycji mistrzostw w krajowe media wygenerowały aż o 28.8% mniej wiadomości dotyczących F1, niż w sezonie 2010. Gdy Robert walczył z najlepszymi kierowcami świata w barwach Renault, ponad połowa newsów o królowej sportów motorowych zawierała przynajmniej wzmiankę związaną z osobą polskiego zawodnika.
Sonda: Kubica wystartuje w jakimś wyścigu sezonu 2012?
Lutowy wypadek Kubicy z zeszłego roku przyniósł wybuch informacji, ale potem zainteresowanie Formułą 1 stopniowo spadało. Co prawda dwa pierwsze zawody sezonu 2011 (GP Australii i GP Malezji) były opisywane w mediach bardziej niż ich poprzednie edycje, lecz z wyścigu na wyścig sytuacja ulegała pogorszeniu. Dla przykładu, ilość wiadomości dotycząca GP Belgii zmalała niemal o połowę. Runda na Spa bez Kubicy nie była już taka sama. Warto jednak wspomnieć, że pod nieobecność krakowianina dwaj kierowcy zyskali na popularności względem sezonu 2010. Pierwszym z nich był Sebastian Vettel, który absolutnie zdominował ostatnią edycję czempionatu. Drugi to… Nick Heidfeld. Były zespołowy partner Kubicy dwa lata temu wziął udział w zaledwie pięciu Grand Prix, zaś podczas ostatniej edycji mistrzostw pełnił rolę zastępcy Roberta w ekipie Lotus Renault GP. Zainteresowanie mediów doświadczonym Niemcem wzrosło o bagatela 186%.








