ceny paliw, koniec tarczy paliwowej

Koniec tarczy paliwowej. Ceny maksymalne spadną już dziś, ale to cisza przed akcyzowym wstrząsem

Polski rynek paliw znalazł się w bezprecedensowym momencie. Choć Ministerstwo Energii ogłosiło na wtorek, 16 czerwca, symboliczne obniżki cen maksymalnych na stacjach benzynowych, dla kierowców to jedynie chwilowy oddech. Kulisy decyzji rządu oraz wygasające właśnie przepisy o obniżonej akcyzie zwiastują nieuchronny wzrost kosztów tankowania w najbliższych dniach. Rząd uruchomił strategię wygaszania programu „Ceny Paliw Niżej” (znanego także jako pakiet CPN), starając się za wszelką cenę uniknąć tzw. szoku cenowego.

Obniżki na papierze i… pod groźbą milionowych kar

Zgodnie z najnowszym obwieszczeniem ministra energii Miłosza Motyki, we wtorek 16 czerwca na polskich stacjach zaczynają obowiązywać nowe, odgórnie sterowane limity cenowe. Państwo nakłada na właścicieli stacji rygorystyczny pułap, którego przekroczenie grozi karą finansową do 1 miliona złotych ze strony Krajowej Administracji Skarbowej (KAS).

Maksymalne stawki, jakie kierowcy zobaczą na pylonach, wyglądają następująco:

  • Benzyna Pb95: maksymalnie 5,97 zł za litr (spadek o 7 groszy w stosunku do poniedziałku),
  • Benzyna Pb98: maksymalnie 6,52 zł za litr (spadek o 6 groszy),
  • Olej napędowy (ON): maksymalnie 6,37 zł za litr (spadek o 3 grosze).

Ministerstwo Energii wylicza te limity na podstawie ustawowego algorytmu. Uwzględnia on średnią cenę hurtową na rynku krajowym, aktualne podatki, podatek VAT oraz ustawowo zamrożoną marżę stacji benzynowych w wysokości dokładnie 30 groszy na litrze.

Cicha śmierć ulgi akcyzowej swoistą pułapką podatkową

Bieżące, groszowe spadki cen maksymalnych są pochodną wcześniejszych kalkulacji hurtowych i nie odzwierciedlają kluczowej zmiany podatkowej, która dokonała się dokładnie w nocy z 15 na 16 czerwca.

Z poniedziałkiem wygasło bowiem rządowe rozporządzenie, które sztucznie obniżało stawkę podatku akcyzowego – o 29 groszy na litrze benzyny oraz o 28 groszy na litrze oleju napędowego. Jak wskazuje Business Insider, powołując się na źródła zbliżone do Ministerstwa Finansów, rząd podjął ostateczną decyzję, że ulga akcyzowa nie zostanie przedłużona.

Oznacza to, że od wtorku hurtowe koszty paliwa dostarczanego na stacje zaczynają gwałtownie rosnąć z powodu powrotu do standardowych stawek akcyzy. Fakt, że wtorkowe ceny maksymalne dla detalistów spadły, wynika ze specyfiki legislacyjnej (ceny maksymalne wchodzą w życie z jednodniowym opóźnieniem względem publikacji w Monitorze Polskim i bazują na danych historycznych). Prawdziwy, akcyzowy impuls wzrostowy uderzy w rynek detaliczny w kolejnych dniach tygodnia, gdy wyliczone zostaną nowe limity uwzględniające już pełną stawkę podatku.

Stacja paliw MOYA (fot. MOYA)
Stacja Paliw MOYA (fot. MOYA), ilustracja poglądowa

Co dalej z VAT-em? Odliczanie do 30 czerwca

Obecny mechanizm narzucania cen maksymalnych nie będzie trwał wiecznie. Zgodnie z konstrukcją prawną programu „Ceny Paliw Niżej”, narzędzie to funkcjonuje tylko tak długo, jak długo obowiązuje obniżona stawka podatku VAT na paliwa (zredukowana z 23 proc. do 8 proc.).

Rozporządzenie w sprawie niższego VAT-u wygasa bezpowrotnie 30 czerwca. Rządzący celowo rozbili wygaszanie tarcz osłonowych na dwa etapy: najpierw (15 czerwca) powróciła pełna akcyza, a za dwa tygodnie (1 lipca) powróci standardowy, 23-procentowy VAT. Ta taktyka „małych kroków” ma rozłożyć podwyżki w czasie, by Polacy nie doznali drastycznego przeskoku cenowego z dnia na dzień.

Dla kierowców wniosek jest jeden: wtorkowe tankowanie poniżej 6 złotych za litr popularnej „95-tki” to prawdopodobnie jedna z ostatnich takich okazji w tym roku. Druga połowa czerwca i początek lipca upłyną pod znakiem nieuchronnego powrotu do realiów rynkowych, w których ceny paliw zdeterminują pełne obciążenia fiskalne.