Od środy, 24 czerwca 2026 roku, wchodzi w życie nowe rozporządzenie Ministra Zdrowia, które uderzy po kieszeni nieodpowiedzialnych uczestników ruchu drogowego. Koszt obowiązkowego kursu reedukacyjnego dla kierowców przyłapanych na jeździe pod wpływem alkoholu lub środków odurzających drastycznie wzrośnie. Zamiast dotychczasowych 500 zł, kierowcy będą musieli zapłacić za kurs reedukacyjny aż 2500 zł. To dokładnie pięciokrotna podwyżka.
Skąd tak radykalna zmiana?
Resort zdrowia oraz Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego (WORD) tłumaczą tę decyzję trzema kluczowymi argumentami. Dotychczasowa stawka (500 zł) została ustalona w 2019 roku i przez siedem lat, m.in. z powodu wysokiej inflacji oraz wzrostu kosztów operacyjnych, przestała pokrywać realne koszty organizacji dwudniowych szkoleń. WORD-y od dłuższego czasu alarmowały, że prowadzenie tych zajęć stało się dla nich całkowicie nieopłacalne.
Dodatkowo, rząd nie ukrywa, że drastyczny skok cen ma pełnić funkcję prewencyjną. Nowa opłata ma być kolejnym – obok wysokich mandatów i utraty prawa jazdy – finansowym „straszakiem”, który skutecznie zniechęci do wsiadania za kółko po spożyciu alkoholu lub narkotyków.
Nie pomyl kursów – punkty karne bez zmian
Warto podkreślić, że nowe przepisy nie dotyczą popularnych szkoleń redukujących punkty karne (które pozwalają odpisać z konta 6 punktów). Koszt kursów zmniejszających liczbę punktów karnych nadal oscyluje wokół 1100 zł i nie jest regulowany wspomnianym rozporządzeniem.
Kurs reedukacyjny o wartości 2500 zł to procedura stricte karna, na którą kierowca kierowany jest obligatoryjnie przez starostę po tym, jak policja zatrzyma go na tzw. „podwójnym gazie”.
Jak wygląda kurs reedukacyjny?
Z perspektywy samych przepisów struktura szkolenia nie ulega zmianie, drastycznie zmienia się jedynie jego cena. Kurs reedukacyjny trwa dwa dni i obejmuje łącznie 16 godzin lekcyjnych (po 8 godzin dziennie) prowadzonych w formie wykładów. Tematyka skupia się na psychologicznych aspektach jazdy, wpływie używek na percepcję oraz ogólnym bezpieczeństwie ruchu drogowego.
Na koniec kursu nie ma żadnego egzaminu ani testu – aby go zaliczyć i otrzymać zaświadczenie niezbędne do ubiegania się o zwrot prawa jazdy, wymagana jest stuprocentowa frekwencja. Dopiero z takim dokumentem (oraz po przejściu badań lekarskich i ponownym zdaniu egzaminu państwowego) kierowca może odzyskać uprawnienia do prowadzenia pojazdów.
Od 24 czerwca brawura i brak odpowiedzialności będą kosztować znacznie więcej. Dla wielu zatrzymanych kierowców wydatek 2500 zł może okazać się barierą, która na długie miesiące odsunie w czasie moment powrotu na drogi.





