Na Ultrace 2026 z oficjalną reprezentacją pojawił się sam Mercedes-AMG, który na tę okoliczność przygotował modele z gatunku najbardziej pasujących do tej imprezy. Każdy z projektów z oznaczeniem Black Series przeszedł do historii jako absolutny kozak, reprezentujący wszystko to, co najbardziej fascynujące w niemieckiej szkole tworzenia wozów sportowych. Przypominamy je wszystkie, bo od premiery pierwszego z nich mija właśnie 20 lat.
Dla Mercedesa przez długo rolę topowej wersji napędowej, piastującej pozycję na samym szczycie łańcucha pokarmowego, pełniły modele z oznaczeniem AMG. Ale kilka razy w historii pojawiła się jeszcze tajemnicza opcja pozycjonowana nad nimi. O ich nieprzeciętnych osiągach i ekskluzywności informowało mrocznie brzmiące oznaczenie „Black Series”.
Łącznie na przestrzeni ostatnich dwóch dekad powstało ich tylko sześć (a wkrótce dołączy siódma)
- Mercedes-Benz SLK 55 AMG Black Series (2006 – 2007)
- Mercedes-Benz CLK 63 AMG Black Series (2007 – 2008)
- Mercedes-Benz SL 65 AMG Black Series (2008 – 2009)
- Mercedes-Benz C 63 AMG Black Series (2011 – 2012)
- Mercedes-Benz SLS 63 AMG Black Series (2014)
- Mercedes-AMG GT 63 Black Series (2020 – 2021)
- Mercedes-AMG GT 63 Black Series (2026 – )
Wszystkie z tych modeli były absolutnie wybitne: zgadzał się w nich charakter, wygląd i prowadzenie. To tym większe osiągnięcie, jeśli weźmiemy pod uwagę kontekst powstania Black Series.

20 lat temu AMG nie było jeszcze w tym miejscu, w którym jest teraz. Właściciel Mercedesa, koncern Daimler, przejął pakiet kontrolny u tego wcześniej niezależnego tunera dopiero w 1999 r. W pełni wchłonął go w swoje struktury dopiero na rok przed początkiem naszej historii, czyli w 2005.
Transfer ten przypadł na złoty okres niemieckich producentów samochodów sportowych. Zarówno nowości AMG, jak i konkurencyjne BMW z oznaczeniem M oraz Audi z RS rządziły światem i sięgały po coraz wyższe moce oraz egzotyczne rozwiązania, by bez kompleksów rzucać wyzwanie producentom supersamochodów.
01
Mercedes SLK 55 AMG Black Series (2006 – 2007)

Historia Black Series zaczyna się od zlecenia wprowadzanego w struktury Mercedesa AMG na przygotowanie specjalnej, krótkiej serii aut drogowych powstałych wyłącznie w celu spełnienia wymogów regulaminowych ich wyczynowego odpowiednika. W języku angielskim coś takiego nazywa się „homologation special” i z automatu gwarantuje autu poczesne miejsce w historii motoryzacji – niezależnie, czy jest to Audi Quattro, Lancia Stratos czy też pierwsza Skoda Fabia RS.
Nie był nim jednak pierwszy model z linii Black Series; najpierw powstał zapomniany Mercedes-Benz SLK55 AMG Tracksport, opracowany w celu umożliwienia startów Mercedesa w azjatyckiej serii Ultimate Experience Asia. Pod trochę bardziej bojowo wyglądającym nadwoziem Niemcy przeszmuglowali pełnoprawną wyścigówkę z wybebeszonym wnętrzem i wyczynowymi podzespołami.
W takiej formie SLK był wręcz za ostry nawet jak na gust AMG, z klatką bezpieczeństwa i szelkowymi pasami na pokładzie, ale stanowił idealną bazę do stworzenia z popularnego roadstera Mercedesa prawdziwego egzotyka. Pod kompaktowym nadwoziem połączono niewielką, ale bogato wyposażoną kabinę, oraz drogi napęd: wolnossące, 5,5-litrowe V8 podbite sportowymi metodami do 400 KM, automatyczną przekładnię o siedmiu przełożeniach oraz przekonstruowane zawieszenie, wypychające koła dużo dalej od siebie, pod ledwo obejmującymi je poszerzonymi błotnikami.
Najsłabszy pod kątem dynamicznym element układanki – składany metalowy dach – zamieniono na sztywny odpowiedni z włókna węglowego, co czyniło z pierwszego Black Series jedynego w historii SLK coupe. Model wyprodukowano bez przekonania tylko w 120 egzemplarzach i, co ciekawe, wielu klientów dalej znajdowało siłowniki do składanego dachu w bagażnikach swoich aut, bo nikt ich nie zdążył wyjąć… takie to były jeszcze pionierskie czasy.
02
Mercedes-Benz CLK 63 AMG Black Series (2007 – 2008)

Opracowany jeszcze trochę chałupniczymi metodami SLK 63 AMG Black Series szybko osiągnął kolekcjonerską wartość i zachęcił prducenta do kontynuacji tej przygody. W drugim podejściu już wszystko zgadzało się dużo bardziej.
Po pierwsze – baza: model CLK 63 AMG. Od razu z zamkniętym nadwoziem, więc nie trzeba go było przerabiać, od razu z nieodżałowanym V8 o pojemności 6,2 l, który z pomocą kilku trików i głośniejszego wydechu generował równe 500 KM, co po podłączeniu do automatycznej skrzyni i napędu na tył przekładało się na przyspieszenie do 100 km/h w 4,3 s oraz prędkość maksymalną 300 km/h. Robiło wrażenie 18 lat temu, robi wrażenie dziś.
AMG było też już bardziej gotowe pod kątem marketingowym: model został powiązany z promowanym na całym świecie samochodem bezpieczeństwa Formuły 1, a podaż znacznie lepiej dopasowana do popytu, ustawiona na 700 sztuk.
03
Mercedes-Benz SL 65 AMG Black Series (2008 – 2009)

Ledwo dwa lata po rozpoczęciu serii znalazła ona (przynajmniej dla mnie) swój szczyt w postaci tego SL-a. Zwróćcie uwagę, że w jego nazwie figuruje liczba 65, nie 63. Model ten wykorzystywał sześciolitrowe V12 znane z luksusowej odmiany dużego roadstera Mercedesa, ale zaczerpnięte wprost z motorsportu wyczynowe rozwiązania (większe turbosprężarki o spiralnym przekroju, większe intercoolery, zoptymalizowane doloty i kolektory) wydatnie zmieniły jego charakter oraz osiągi (670 KM, 1000 Nm, przyspieszenie do 100 km/h w poniżej 4 s, prędkość maksymalna powyżej 300 km/h).
Silnik ten korzeniami sięgał Pagani Zondy, a za zmianami w nim stały te same osoby, które w poprzedniej dekadzie pracowały nad legendarnym Mercedesem CLK GTR. Wzorem pierwszego SLK 55 Black Series, i tu dla lepszej sztywności i niższej masy zaspawano dach. Z Affalterbach wysłano na cały świat zaledwie 350 takich wyjątkowych aut. Jedno z nich trafiło do Łodzi, gdzie wtedy mieszkałem. Przyznam, że na ulicach Bałut robiło większe wrażenie niż jakiekolwiek Lamborghini.
04
Mercedes-Benz C 63 AMG Black Series (2011 – 2012)

Po takiej produktywności na przestrzeni kilkunastu miesięcy AMG wzięło przerwę, ale tylko na chwilę. Jeszcze przed końcem 2011 r. gotowa była sygnowana w tym momencie już wprawiająca w zakłopotanie kierowców Porsche i Ferrari pochodna C 63 AMG Coupé.
Niby nie wnosiła nic nowego – dobrze znany silnik M156, czyli wolnossące V8 6,2 l zastosowane już wcześniej w CLK Black Series, z mocą podniesioną wobec niego o symboliczne 10 KM – ale według mnie to był ważny model. Za sprawą dobrej bazy (oraz zaawansowanego, aktywnego zawieszenia i świetnego układu kierowniczego) to był pierwszy tak przekonujący dowód na to, że AMG potrafi robić coś więcej niż muscle cary z wielkim silnikiem z przodu i brutalnym napędem na tył.
C63 AMG Black Series był w prowadzeniu bardzo czytelny i precyzyjny do tego stopnia, że zawstydzał ówczesne BMW M3. Audi RS 5, nawet z napędem quattro, odjeżdżał za sprawą większej mocy. Niesmak pozostawił tylko fakt, że planowana początkowo produkcja 600 egzemplarzy została z czasem podniesiona przez jakiegoś zachłannego specjalistę z działu marketingu do 800 sztuk. Jednemu polskiemu kolekcjonerowi tak się to nie spodobało, że wycofał swoje zamówienie na ten wóz i sprzedał wszystkie pozostałe AMG z garażu…
05
Mercedes-Benz SLS 63 AMG Black Series (2014)

Kiedy pierwszy od czasów Mercedesa SLR McLaren supersamochód tej marki został pokazany światu w 2010 roku, wielu zastanawiało się, czy doczeka się wersji Black Series. Doczekał się na sam koniec jego króciutkiej kariery, która zakończyła się już w 2014.
W ramach imprezy pożegnalnej SLS dostał zmiany dobrej, tuningowej szkoły: trochę większa moc V8 o pojemności 6,2 l (plus 40 KM) przez przesunięte kawałek dalej czerwone pole obrotomierza, ciut niższa masa (o 68 kg) przez wykorzystanie części z włókna węglowego i dla równowagi nowe części z tego samego cennego kruszcu tu i tam na nadwoziu.
Fajne, ale nie aż tak ambitne i inteligentne jak najlepsze modele z tej serii. Niemcy za to dostali nauczkę z limitem prędkości i tu już go ściśle przestrzegali na poziomie 350 aut.
06
Mercedes-AMG GT 63 Black Series (2020 – 2021)
Jako następca egzotycznego SLS-a, pierwszy GT naturalnie musiał doczekać się tej odmiany. Ale pod paroma względami mocno ona zaskoczyła. Po pierwsze – wielkość produkcji: aż 1700 aut. W żaden sposób nie obniża to jednak jej rangi, bo jest to absolutnie wybitna konstrukcja.
Model ten powstał z prostą misją wbicia się na szczyt listy rekordów okrążeni Nordschleife wśród samochodów produkcyjnych. Pośrednio musiał też utrzeć nosa kluczowemu rywalowi – Porsche 911. O ile każda odmiana AMG GT powstawała jako bezpośrednia odpowiedź na jedną z pochodnych rywala z Zuffenhausen, Black Series przypadło w udziale pokonanie samego 911 GT2 RS.
I – przynajmniej pod względem wyniku na Nordschleife – to się udało. Potrzebne było do tego podwójnie doładowane, czterolitrowe V8 z suchą miską olejową oraz płaskim wałkiem (moc: 720 KM, przyspieszenie do 100 km/h – poniżej 3 sekundy), a do tego włókno węglowe i skrzydła. Dużo skrzydeł. I dużych!
07
Mercedes-AMG GT 63 Black Series (2026 -)
Na tym historia się nie kończy, bo nie dalej jak w marcu bieżącego roku AMG potwierdziło prace nad GT Black Series drugiej generacji. Tym razem będzie stanowił on rozwinięcie testowanego przez nas i bardzo, ale naprawdę bardzo wysoko ocenianego GT 63 Pro. Podczas gdy ta seryjna pochodna dysponuje mocą 612 KM, do 100 km/h katapultuje się w 3,2 s i osiąga maksymalnie 320 km/h, Black Series ma przesunąć wszystkie z tych liczb dużo dalej.
O charakterze tego przyszłego modelu wiele mówi fakt, że na zdjęciach w jeszcze zamaskowanej formie jest on ukazany z wyczynowym odpowiednikiem klasy GT3. 20 lat po debiucie Black Series nie traci formy – i znaczenia!











