Wysokie ceny paliw i nowe zagrożenia płynące z różnych części świata, w tym ekspansja chińskiej motoryzacji: rzeczywistość przynosi nam każdego dnia dużo niepokojących wiadomości. Ale są też płynące z niej dobre sygnały: europejski przemysł wreszcie bierze się w garść. Namacalnym przykładem tego jest nowe Renault Twingo, które dotarło już do Polski: maluch stworzony z pomysłem i wyceniony na poziomie bezosobowych konkurentów z Chin. Za tą nawiązującą do złotych czasów europejskiej motoryzacji słodką buzią znalazłem jednak jeden niewygodny fakt…
Jedną z głównych premier produktowych tegorocznego Kongresu Nowej Mobilności w Katowicach było nowe Renault Twingo E-Tech. To już kolejny model tego francuskiego giganta, który łączy przyszłościowy napęd z charakterem osadzonym głęboko w przeszłości. Po bardzo udanym wprowadzeniu Renault 4 E-Tech i 5 E-Tech, który utrzymuje pozycję jednego z najpopularniejszych elektryków w skali całej Europy, teraz przyszedł czas na reaktywację Twingo.
-

Pierwsza jazda Škodą Epiq: znalazłam Fabię naszych czasów! (tylko z kablem)
-

Widziałam nowego Lexusa NX z bliska. Polski bestseller zmienił się bardziej niż widać
-

Pierwsza jazda: GWM Ora 5 to nie po prostu kolejny „chińczyk”. Za 110 tys. zł dostajesz stylowe auto, które stroił Polak
-

Jeździłem (jeszcze zamaskowanym) nowym VW ID. Polo. Elektryk za 99 900 zł ma zasięg do 454 km
Nowe Renault Twingo – pierwsze wrażenia po tym jak zobaczyłem je na żywo
Trzeba przyznać, że w pierwszym kontakcie nowy model Renault prezentuje się absolutnie świetnie i aż trudno było mi uwierzyć, że nie jest to model koncepcyjny, a gotowy produkt, który już niedługo będzie dostępny w polskich salonach.
Projekt nadwozia mistrzowsko odwzorowuje oryginał: odtwarza jego klimat i wzbudza sentymentalne wspomnienia, ale wnosi przy tym na tyle świeżego stylu, że nie mamy wrażenia, że ktoś tu poszedł na skróty i spisał pracę od starszego kolegi.

Sprytnie ukryto (przynajmniej jak na warunki kontaktu z autem w zamkniętej hali, nie widziałem go na ulicy przy dziennym świetle) również zwiększone wymiary zewnętrzne. W stosunku do oryginału, nowe Twingo jest już innym autem: 379 cm długości, 172 cm szerokości, 149 cm wysokości oraz 249 cm rozstawu osi oznacza rozrost o kolejno 35 cm wzdłuż, 9 cm wszerz, 7 cm wzwyż i blisko 15 cm między kołami.
Przełożyło się to na miejsce w środku oraz na bagażnik, który teraz mierzy od 260 do ponad 300 l zależnie od pozycji tylnej kanapy – w oryginale również była ona przesuwana, a kufer przy każdym ustawieniu o ok. 100 l mniejszy niż obecnie.
Jak na dzisiejsze realia Twingo nadal jest jednak bardzo małe. Przy takich wymiarach wpada w trochę dziwną niszę, bo z jednej strony daje już zauważalnie więcej auta niż Leapmotor T03 (17 cm mniejsza długość) czy Dacia Spring (- 9 cm). Najbliższa pod względem gabarytów jest Toyota Aygo X – ale to hybryda; wśród elektryków najpodobniejszy będzie Hyundai Inster, który jest jednak znacznie węższy, za to wyższy.
Twingo jeszcze dalej od tradycji odchodzi w środku, gdzie znajdziemy już więcej zapożyczeń z obecnie oferowanych modeli marki (których swoją drogą w ogóle nie widać z zewnątrz). Pojawiają się charakterystyczne wajchy i system OpenR Link ze zintegrowanym Google i asystentem głosowym.
Złośliwy powiedziałby, że jedno, w czym nowe Twingo jest podobne w środku do produkowanego w latach 1992 – 2007 oryginału, to w tanich plastikach, z których jest wykonana deska rozdzielcza. Ale to bardzo dobrze! Nie potrzebujemy więcej absurdalnie drogich aut z niepotrzebnym nam wyposażeniem, tylko dla odmiany czegoś świadomie budżetowego i przystępnego. To w końcu przepis na sukces, który zapewnił produkowanemu przez długie 15 lat oryginałowi imponujący wynik całkowitej sprzedaży na poziomie 2,6 miliona egzemplarzy.
Kluczowe liczby nowego Twingo: napęd, zasięg, cena… i ten jeden niezręczny fakt
Świadomą budżetowość widać również w parametrach nowego napędu. Jako że Twingo powstało jako najmniejszy i najtańszy model w całej gamie, jednoznacznie przeznaczone wyłącznie do miasta, nikogo nie powinien dziwić fakt, że w 2026 r. w Europie taki maluch dostaje napęd wyłącznie elektryczny.
Nie powinny również dziwić parametry tegoż napędu: moc 82 KM (oryginał wchodził na rynek z motorem o mocy 60 KM, również zapożyczonym z Piątki) oraz akumulator wykonany w tańszej technologii LFP o pojemności 27,5 kWh.
Z której strony by nie patrzeć, to bardzo mało – dziś już niektóre hybrydy plug-in mogą poszczycić się większą pojemnością. Obliczony według pomiaru WLTP zasięg wynosi teoretycznie 263 km, ale w praktyce wartość wyświetlana na desce rozdzielczej auta zaparkowanego na Kongresie sugeruje, że w praktyce na jednym ładowaniu będziemy tu przejeżdżać poniżej 200 km.

Podobnie skromnie nawet na tle już nie innych elektryków, a plug-inów prezentuje się maksymalna moc ładowania. W przypadku Twingo szybkie ładowarki nie dadzą wiele, bo przyjmuje on tylko 50 kW. Nawet na nich doładowanie do 80 proc. zajmie więc około 30 minut.
Te liczby w żaden sposób nie powinny być jednak traktowane jako dowód słabości Renault czy braku konkurencyjności wobec tych sensacyjnych aut z Chin, a tylko jego precyzyjnego dopasowania do realnych potrzeb mobilności miejskiej. Nowe Twingo zapowiada się jako naprawdę dobre auto do miast, gdzie sprawdzi się tak w programach car-sharingowych jak i dla kurierów czy jako drugie auto w rodzinie.
Żeby taki plan się powiódł, Twingo musi być konkurencyjne cenowo. I jest: podczas premiery na Kongresie Nowej Mobilności jego cena została określona na „poniżej 90 tys. zł”. To zgodne z przyjętym przez centralę we Francji ogólnoeuropejskim pozycjonowaniem na poziomie 20 tys. euro i cenami u naszych południowych sąsiadów, gdzie model jest już dostępny (w Czechach za 499 tys. koron, czyli tuż poniżej 90 tys. zł, a na Słowacji 19 900 euro – ok. 87 tys. zł).
Na polskie ceny musimy jeszcze poczekać do terminu bliższego oficjalnego debiutu modelu, który jest zaplanowany na pierwszy kwartał 2027 r. Nasz kraj jest określany bowiem przez Francuzów jako „kraj zimny”, przy czym otwarte pozostaje pytanie, czy chodzi im o nasz klimat, czy ogólne nastawienie wobec elektryków…
Póki co wiemy tyle, że w polskich salonach elektryczne Twingo będzie dostępne w sześciu lakierach i dwóch wersjach wyposażenia – uda się więc skompletować takie ładne auto jak to ze zdjęć.
Gdzie więc tkwi haczyk? Mimo że Twingo określane jest jako nadzieja Europy na rywalizację z tanimi autami z Chin, to powstało ono z wydatną pomocą właśnie tamtejszego przemysłu. Francuzi nie wskazują co prawda jednego konkretnego partnera, ale wiemy, że rozwój modelu w rekordowo krótkim czasie 24 miesięcy umożliwiło wsparcie ośrodka Advanced China Development Centre, silniki dostarcza Shanghai Edrive, a akumulatory CATL.
Francuzi tłumaczą to hasłem „Born in France, developed in China, made in Europe” oraz koniecznością zastosowania takiej układanki, by wyrównać szanse gry z chińskimi gigantami. I już starają się dystansować od Chińczyków: dotychczas oferowaną nam Dacię Spring, która pod spodem była w rzeczywistości produkowanym w Chinach Dongfengiem, zastępują nową generacją, która będzie wytwarzana już na jednej linii z prezentowanym autem oraz Nissanem Pixo w Słowenii.
Sytuacja jest więc dynamiczna, ale patrząc na szklankę do połowy pełną: przynosi nam konkurencyjne auta, które nawet z napędem elektrycznym są bardzo konkurencyjne pod względem kosztów i po prostu chce się je mieć!












